Ogar polski - co musisz wiedzieć, zanim go kupisz? - Psy.pl
Ogar polski

Ogar polski – co musisz wiedzieć, zanim go kupisz?

Wychowywany przez stulecia do samodzielnego podejmowania decyzji ogar polski nieraz zaskoczy swojego opiekuna własnym zdaniem.

W powszechnej opinii rozum ogara polskiego mieści się na końcu nosa. Jak przystało na psa myśliwskiego, ogar polski ma nieprzeciętny węch, a do tego tak silny instynkt myśliwski, że kiedy wyczuje spacerującą po lesie sarenkę czy przebiegającego w oddali zająca, próby odwołania go zapewne na nic się zdadzą.

Ogar polski uczy się szybko, ale to wcale nie znaczy, że polecenia będzie wykonywał w każdej sytuacji. Owszem, bywa mocno nastawiony na współpracę z człowiekiem, ale w mieszkaniu czy na ogrodzonym terenie. Kiedy jednak wychodzimy z nim na otwartą przestrzeń, instynkt myśliwski może okazać się silniejszy od wyuczonych komend.

Ogar polski
fot. Anna Łuczak (hod. Olfactus)

Włóczykij inaczej

Na nic lamenty, rozczarowania, że piękny ogar polski jest nieusłuchany, jeśli od pierwszych dni nie uczyliśmy go systematycznie przychodzenia do nogi. Co przede wszystkim ćwiczyć z psem tej rasy?

Hodowcy zgodnie odpowiadają: przywołanie, przywołanie i jeszcze raz przywołanie. Jeśli to zaniedbamy, spacery w plenerze mogą się okazać gehenną. I godzinami, podczas których właściciel będzie drżał ze strachu, że jego pies zaginął. Bo kiedy ogar polski pójdzie w las, hulaj dusza – piekła nie ma. To taki włóczykij, który pogoni za tropem i wróci po wielu godzinach tam, gdzie zostawił przerażonego właściciela.

Uparty jak osioł

Superniania Dorota Zawadzka powiedziała o swoim ogarze Nemrodzie, że „cechuje go osiołkowaty upór”.

To prawda. Kiedy ogar sobie coś umyśli, to choćby nie wiem co, nie ustąpi na krok. Nie chodzi o oddanie miski czy kości, z tym nie będzie problemu. Gorzej, kiedy zaprze się przed wejściem do lecznicy albo stanowczo odmówi przejścia do innego pokoju. Nie ruszy się i koniec.

Pewna ogarzyca na wystawie światowej w Poznaniu pięknie prezentowała się na ringu honorowym, wokół którego zgromadziło się sporo widzów. Kiedy miała już z niego zejść, nie spodobała jej się ściana ludzi i przyspawała cztery łapy do podłoża. Chcesz iść, to idź – zdawała się mówić – ja się nie ruszę.

Rada nie rada, opiekunka wzięła ją na ręce i ledwie dysząc, wyniosła poza halę. Suczka nagle odzyskała pełną sprawność i dostojnie spacerowała, jakby nic się nie wydarzyło. Inny ogar polski uparł się, że nie będzie wchodzić po schodach, a przyszło mu zamieszkać na drugim piętrze. Zanim odpuścił, trzeba było po każdym spacerze wnosić go na rękach, a ważył, bagatela, 40 kg.

Wrażliwy łakomczuch

Biada temu, kto spróbuje wychowywać ogara, używając siły. Ten budzący respekt swoimi rozmiarami pies jest bardzo wrażliwy. Zanim zwierzak pojawi się w domu, konieczne będą korepetycje z umiejętności posługiwania się klikerem, bo tylko ta metoda będzie skuteczna. Nie jest to pies dla rutyniarzy.

W czasie szkolenia przyda się kreatywność w wymyślaniu nowych zadań, bo ogar uczy się błyskawicznie i po kilku próbach „siad”, „waruj”, „daj łapę”, uznaje, że nie warto dalej zawracać sobie tym głowy. No, chyba że dostanie kolejny przysmak. Z łakomstwa jest skłonny wykonać jeszcze kilka powtórzeń.

Ogar polski
fot. Anna Łuczak (hod. Olfactus)

Leniwy sportowiec

Stworzony do tego, żeby gonić po prostej czy osaczać zwierzynę, ogar nie będzie biegał slalomem między słupkami. Jeśli więc masz ambicję triumfować na zawodach agility, zapomnij o tej rasie.

Po pierwsze, nawet jeśli ogar wszystko potrafi wykonać, to niekoniecznie posłucha. Po drugie, jest duży i ciężki i zwyczajnie nie wyrobi się między słupkami. I po trzecie, choć jest bardzo wytrzymały, daleko mu do sprintera takiego jak border.

Dla przyjemności przebiegnie po kładce czy przeskoczy przez koziołki, ale na wyniki olimpijczyka nie ma co liczyć. Musisz się zadowolić jego towarzystwem podczas joggingu czy jazdy konnej. To dla ogara duża frajda.

Sprytny naśladowca

Pies myśliwski nie może się nudzić. Koniec więc z błogim leniuchowaniem i spacerami z komórką przy uchu. Przypomnij sobie za to szkolne czasy i pobaw się z nim w chowanego albo pograj w piłkę. Zanim zostanie sam w domu, musi zużyć trochę energii, bo inaczej zacznie główkować, co by tu zrobić, żeby się coś działo. A to zmieni fason twoich ulubionych butów, a to przeczyta gazety, nie pogardzi też poważniejszą literaturą.

Podobno ogary uczą się przez naśladowanie pobratymców. Owszem, ale nie posłuszeństwa. Raczej rzeczy niepożądanych przez właściciela. Wystarczy, że znajdzie się prowodyr jakiejś rozróby. Przecież jeśli kolega odkrył, że można wskoczyć na studnię, a stamtąd już żabi skok przez płot na ulicę, to dlaczego go nie naśladować?

Namiętny kopacz

Siedzisz sobie spokojnie w domu, a tu nagle wbiega z ogrodu ogar, ale jakiś odmieniony. Dlaczego czarny nos przybrał różową barwę? Wszystko jasne – znowu rył w ogrodzie tak intensywnie, że zdarł sobie z niego skórę. Niech ci się w tym momencie zapali czerwone światełko.

Przemyśl dobrze, czy pieniądze przeznaczone na zaprowadzenie pięknego ogrodu nie lepiej zainwestować w coś bardziej pewnego. Przecież nie zamierzasz spędzać w nim całych dni. A ogar pozostawiony sam sprawdzi każdy pachnący obiekt w ziemi. Kopanie dołów ma prawie tak samo we krwi, jak ty mycie zębów. To duży pies, więc dziury są wprost proporcjonalne do jego rozmiarów.

Kiedyś opiekunka takiego znudzonego kopacza omal nie złamała nogi, kiedy wpadła do dołu, którego głębokość ją zaskoczyła. U innej właścicielki ogarów pewnego dnia piękne tuje, które miały być ozdobą ogrodu, zamiast stać, zaległy pokotem na ziemi. Nie było sensu sadzić nowych, bo spotkałby je taki sam los.

Ogar polski
fot. fot. Anna Łuczak (hod. Olfactus)

Rekord gluta

Jeśli kupiłeś suczkę, to nie będzie najgorzej. Pies ma jednak większe fafle i szerszy pysk, więc ma gdzie bić pianę. Będzie sobie chodził taki ogar ze śliną wiszącą do ziemi i od czasu do czasu się otrzepie. To wystarczy, żeby glutki znalazły się nie tylko na książkach, meblach czy ścianach, ale nierzadko także na suficie.

Dziwnym trafem zaśliniony pysk ulubieńca otrze się o twoje ciemne spodnie czy spódnicę tuż przed wyjściem do pracy. Bez awaryjnego zestawu ubrań się nie obejdzie. Miłośnicy ogarów założyli nawet na swoim forum wątek „Rekord gluta”. Można się uśmiać. I załamać.

Ogar polski – roznosiciel sierści

Pielęgnacja ogara jest niekłopotliwa. Zgodnie z tym, co piszą w książkach, linieje dwa razy w roku. To prawda, dwa razy bardzo intensywnie i wtedy mamy Armagedon. Ale w rzeczywistości okres linienia trwa od 1 stycznia do 31 grudnia. Proste, ostre jak szpilki włoski wbijają się w wełniane i polarowe ciuchy, w meble i we wszystko, w co tylko da się wbić.

W wyprawce dla ogara trzeba więc uwzględnić kapy na fotele, a dywany zawczasu sprezentować rodzinie. Nie obędzie się bez specjalistycznego sprzętu w postaci gumowo-silikonowej szczotki do zamiatania podłogi, bo ze zwykłą możemy sobie jedynie potańczyć. Skuteczność zamiatania będzie bliska zeru.

Zdrowy, ale…

W budżecie przeznaczonym na psa przyda się rezerwa kilkuset złotych. Ogarom przytrafia się entropium, czyli podwinięcie powieki. Może się ono ujawnić dopiero w wieku kilku miesięcy, a nawet roku.

Dość dobrze sprawdza się zakładanie szwów odciążających, które zmniejszają tę wadę, ale w większości przypadków konieczna jest interwencja chirurga. Mało też pisze się o tym, że stosunkowo często u ogarów zdarza się ropowica szczenięca, czyli młodzieńcze zapalenie skóry, powstające w wyniku spadku odporności po odstawieniu od pokarmu matki.

Ogar polski
fot. Anna Łuczak (hod. Olfactus)

Grający pieszczoch

Dwie ręce opiekuna do czochrania, drapania i głaskania mogą nie wystarczyć. Ogar polski uwielbia pieszczoty, i to czasem takie, na które za nic byśmy nie wpadli. Pewna suczka, wykorzystana jako model do testowania nowego aparatu USG, przeleżała – niemal nie ruszając się – na stole w lecznicy blisko dwie godziny, rozkoszując się tym, że po jej brzuchu przesuwa się sonda.

I jeszcze jedno: opiekun ogara powinien być osobą muzykalną, bo wtedy jest prawie pewne, że złość na uciekającego w pogoni za zwierzyną pupila minie bezpowrotnie. Podczas pogoni ogary wydają bowiem melodyjne odgłosy, zwane graniem. Psy grają basem albo barytonem, a suczki dyszkantem. Warto to usłyszeć, bo towarzyszący temu koncertowi dreszcz emocji utwierdzi cię w przekonaniu, że nie ma wspanialszego psa niż ogar.

O rasie opowiedziała Agnieszka Grąziowska-Maciela

Autor: Paulina Król
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *