Orły, sokoły, pustułki

Do świtu jeszcze daleko. Ubieram się w milczeniu - czapka, polowa kurtka, spodnie, buty - i oczywiście sprzęt. Tuż za koroną nadbużańskiego wału Piotr uderza mnie w łokieć: - Tam! Podnoszę do oczu lornetkę. 100 metrów nad lustrem wody majestatycznie krąży