Paweł Śpiewak

Przez dość długi czas Gaja reagowała lękiem na ludzi zaniedbanych, źle ubranych. Próbowała się nawet na nich rzucać. Musiała być przez takie osoby wcześniej maltretowana – wskutek bicia miała złamany ogon. Bała się też dzieci – widocznie również jej dokuczały.

Pierwsze półtora roku pobytu Gai u nas to był czas żmudnego uczenia jej życia w domu, wyrabiania właściwych nawyków. Nie korzystałem z pomocy szkoleniowca, sam cierpliwie wskazywałem jej gestem czy słowem, co ma robić.

Uważam, że kundelki to bardzo inteligentne psy – doskonale wyczuwają, jak powinny się zachować. Gaja wie, kiedy jest czas zabawy, a kiedy powinna wrócić na swoje legowisko i dać mi popracować. Poza tym jest towarzyska – lubi gości i zabawy z nimi. Zawsze ma jakiś prezent dla każdego z nich. Przynosi im piłki i plastikowe misie. Przygarnięty pies wymaga po prostu uwagi i czułości, by mógł zapomnieć o tym, co było złe w jego życiu. Potem nam tę czułość oddaje z nawiązką. Jeśli miałbym brać kolejnego psa, to tylko z ulicy lub ze schroniska. Taki pies nas potrzebuje i szybko staje się wyjątkowo ważnym domownikiem.