Piękny jak Valentino - Psy.pl - mamy nosa!

Piękny jak Valentino

Prezydent Warszawy Lech Kaczyński od dawna ma dwa psy i kota, ale w Sopocie. Teraz za namową żony wziął ze schroniska stołecznego kocura. Tego samego, którego poznali widzowie musicalu "Koty"

Rudolf jeszcze niedawno nazywał się Pan Prezes i był mieszkańcem Palucha. Podczas styczniowej premiery musicalu „Koty” w warszawskim Teatrze Roma zbierał pieniądze na rzecz swoich bezdomnych koleżanek i kolegów. Wtedy przypadł do serca Maryli Kaczyńskiej, żonie prezydenta. Nie musiała długo przekonywać męża. Sopocka drużyna Rudolf zamieszkał w warszawskim mieszkaniu prezydenckiej pary. – Od razu się zaaklimatyzował – mówi Lech Kaczyński. Wielkie, przymilne kocisko łasi się do każdego gościa. Swoje nowe imię zawdzięcza urodzie. – Jest tak piękny jak Valentino – tłumaczy żona prezydenta.

Sopocka drużyna
W Warszawie Rudolf jest jedynym zwierzęciem państwa Kaczyńskich, bo pozostałe zostały w Sopocie pod opieką córki. Najstarszą z „sopockiej drużyny”, jak nazywa swój zwierzyniec Lech Kaczyński, jest kotka Molly. Potem dołączył Tytus – czarny terrier szkocki – jedyne zwierzę kupione przez rodzinę. Wielorasową suczkę Lulę prezydent przygarnął na stacji benzynowej w Mławie. – Zwierzaki żyją w świetnej komitywie – podkreśla Kaczyński. Jego dom od dzieciństwa był pełen zwierząt. – Nie mieliśmy ich tylko wtedy, kiedy mieszkaliśmy w wynajmowanych mieszkaniach. Jednak gdy tylko dostaliśmy pierwsze własne lokum, od razu przygarnęliśmy psa – dodaje.
Gdy kilka miesięcy temu prezydencka rodzina powiększyła się, bo na świat przyszła wnuczka Ewa, psy i kot bardzo się nią zainteresowały. – Molly bardzo zaprzyjaźniła się z Ewą. Wnuczce akurat wyrzynają się ząbki, więc raz chciała włożyć kota do buzi, by podrapać swędzące dziąsełka – śmieje się pani Maryla.

Wszystko dla zwierząt
Półtora roku temu, gdy Lech Kaczyński ubiegał się o fotel prezydenta Warszawy zapowiadał, że zajmie się problemem bezpańskich zwierząt. Jego zabiegi doprowadziły m. in. do powołania pełnomocnika do spraw zwierząt, jednego z pierwszych w polskich miastach. – Potrzebny był łącznik pomiędzy mną a schroniskami i organizacjami przyjaciół zwierząt. Sam nie jestem w stanie nad wszystkim czuwać – tłumaczy prezydent Kaczyński. Jego zdaniem najlepszym sposobem rozwiązania bezdomności zwierząt są adopcje: – Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie zwierzęta trafią do nowych domów, dlatego chcemy stworzyć sieć małych schronisk. Przygotowaliśmy miejski program walki z bezdomnością i będziemy go realizować.
Prezydent zapowiada remont największego stołecznego schroniska na Paluchu. – Wiele już tam zrobiono, ale modernizacja ciągle jest potrzebna. Zabezpieczyliśmy na to pieniądze w budżecie – zapewnia. W ubiegłym roku Kaczyński wziął udział w społecznej akcji, w ramach której zachęcał, by ludzie nie porzucali zwierząt. – Jestem gotów zrobić wszystko, by tylko pomóc naszym braciom mniejszym – mówi prezydent. W maju 2002 r. był jednym z inicjatorów powołania Polskiej Fundacji Ochrony Zwierząt, skupiającej przyjaciół zwierząt ponad politycznymi podziałami.

Rudolf pozna rodzinę
Lech Kaczyński podkreśla, że klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości, którego wcześniej był posłem, jako jedyny w Sejmie w całości protestował przeciwko nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. – W Sejmie jest silne lobby myśliwskie, dlatego powołanie zespołu do spraw zwierząt to dobry pomysł. Jeśli pojawią się takie możliwości, jako prezydent Warszawy zamierzam z nim współpracować – mówi. Wśród mieszkańców i turystów Warszawa uchodzi za jedno z najbrudniejszych polskich miast. Nie ma chodnika, by nie leżała na nim psia kupa. – Wiem, że to bardzo poważna sprawa i zależy mi, aby Warszawa była czystym miastem.
Nie mogę jednak zlecić straży miejskiej, aby zamiast ścigać chuliganów i przestępców łapała właścicieli psów, którzy nie sprzątają po swoich pupilach – mówi prezydent Kaczyński. Obiecuje jednak, że będzie szukał sposobu rozwiązania tego pachnącego problemu. Gdy prezydent z żoną wyjeżdża do Sopotu, ich warszawskim kotem opiekuje się przyjaciółka rodziny. Pan Prezes z Palucha, a obecnie prezydencki Rudolf nie miał jeszcze możliwości poznania reszty zwierzęcego towarzystwa, ale to tylko kwestia czasu. – Na pewno sopocka drużyna zaakceptuje go, a on też ją polubi – zapewnia Lech Kaczyński.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *