Pies i kot - Psy.pl

Pies i kot

„Żyć jak pies z kotem” nie oznacza nic dobrego - takie jest powszechne przekonanie. Kiedy obserwuję moją psio-kocią rodzinę, zastanawiam się, kto i kiedy wymyślił to nietrafione powiedzenie

Chociaż zdarzają się „psy na koty” i „koty na psy” (mam takiego), to żyć jak pies z kotem wcale nie musi znaczyć: żyć w niezgodzie. Miałam kiedyś psa na koty – szarpejkę imieniem Kiwi. Była typowym przedstawicielem swojej rasy: uparta jak dziesięć osłów, zawsze stawiała na swoim. Poza tym była najsłodszą z psich istot. Kochała ludzkich oraz psich członków rodziny (kotów w domu nie było) i gotowa była oddać za nich życie, choć nigdy nie było takiej potrzeby.
Przyzwyczaiłam się do tego, że każdy spacer kończył się wymyślaniem coraz to nowych podstępów mających zachęcić Kiwunię do powrotu – zawsze miała bowiem mnóstwo ważnych spraw do załatwienia. Z reguły jednak udawało się przekonać „oślinę”, że czas wracać do domu. Był tylko jeden wyjątek: gdy Kiwi namierzyła kota. Nawet mały powodował, że suczka zmieniała się w diabła. Z jej wnętrza wydobywał się gulgot i z piskiem łap ruszała w kierunku znienawidzonego obiektu. Na szczęście była gruba, co w znacznym stopniu utrudniało jej osiągnięcie szybkości pozwalającej dopiąć celu. Nigdy więc pościg nie zakończył się sukcesem.
Smutno było w domu bez kota, ale Kiwi nie pozostawiła nam wyboru, więc żyło się w spsiałej rodzinie. Aż stało się. W plastikowym transporterze przyniosłam do domu małą, zaropiałą kotkę – nieszczęście. Można sobie wyobrazić reakcję Kiwki, kiedy poczuła zapach kota z tak bliska. Jęki z hieniego gardła, rozedrgany taniec całego cielska. KOT! KOT! To naprawdę KOT!
Krysia – tak nazwaliśmy kotkę – była malutka i nic sobie nie robiła z tego, co się działo za kratką jej schowka. Pierwsza noc upłynęła Kiwuni na czuwaniu i sapaniu przy kocim pudle. Poranne wyjście na spacer odbyło się z wielkim trudem, ale powrót jak nigdy był błyskawiczny. Nocne czuwanie na tyle wyczerpało suczkę, że sapała już ciszej, a gulgoty ustały. Odważyłam się i wyjęłam kocinę z pudełka, dałam powąchać. Spragniony kociego zapachu psi nos zatopił się w futerku i Kiwi zaciągnęła się głęboko jak stęskniony za papierosem palacz. Zaskoczyłam Kiwkę – postawiłam przed nią małego kociaczka, który prężąc z ufnością ogonek, zaczął się ocierać o jej łapy. Suczka kompletnie zbaraniała i zaczęła wylizywać maleństwo, które już po chwili było całkiem mokre i bardzo zadowolone. Koteczka Krysia zyskała najczulszą z przybranych matek. W Kiwuni obudziły się macierzyńskie instynkty. Dostała mleka i długo karmiła swoją przybraną córkę. Dzięki malutkiej kotce Kiwi z psa na koty zmieniła się w psa dla kotów. Łatwo się domyślić, że w niedługim czasie mój dom wszedł na etap zakocenia. Każdy nowy członek rodziny w kociej skórze przyjmowany był przez Kiwcię z radością i miłością.
Niechcący wystawiłam kiedyś tę miłość na poważną próbę. Przyjęłam pod nasz dach niewidomego kocurka. Niezbyt dobrze znałam jego przeszłość, ale z pewnością różami usłana nie była, chyba że bardzo kolczastymi. Obdarzony imieniem Maciuś ślepiec okazał się prawdziwym diabłem tasmańskim w kociej skórze. Kiedy napotykał jakąkolwiek żywą przeszkodę, zatapiał w niej zęby i pazury. Nie robiło mu różnicy, czy to ludzka łydka, czy psie udko. Kąsał dotkliwie. Najczęściej jego ofiarą padała tłuściutka pupa Kiwuni. Trwało to prawie rok. Ludzie, siadając, podkulali nogi, a zwierzęta kryły się w górnych rewirach mieszkania. Pupa Kiwi przypominała sitko. Suczka nigdy się nie odgryzła ślepej kocinie. Dla wszystkich domowników była to lekcja miłości i cierpliwości, ale się opłaciła. Diabeł tasmański zmienił się w czułego kota, który najbardziej ukochał oczywiście Kiwunię. Z wzajemnością! No i co? Już wiecie, co to znaczy „żyć jak pies z kotem”? A może by tak wziąć z nich przykład?

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *