Pies i królik - Psy.pl

Pies i królik

Króliki miniaturowe są bardzo delikatne i z psami należy zaprzyjaźniać je ostrożnie. Za to króliki hodowlane potrafią czasem podporządkować sobie psa

Mój króliczku – mówi mama do dziecka, bo królik kojarzy się z małym, delikatnym, miłym stworzonkiem. I jeśli to królik miniaturka, tak jest naprawdę (zastanawiam się, dlaczego czasami kochająca żona do męża zwraca się tak samo). Jednak nie każdy królik (i mąż) to łagodny baranek. Nasz Kicek był prawdziwym wilkiem w króliczej skórze.

Ocalony od talerza
Było piękne, upalne lato. Spędzałam wakacje w miejscowości Urle, mekce warszawskich matek z małymi dziećmi. Zapakowałam do malucha córeczkę, psy, papużki, szczurzycę i ruszyłam dzięki kartkowej benzynie, aby osiąść w wynajętym letniaku nad Liwcem. Domek był bardzo wygodny. Nie trzeba było wstawać z łóżka, aby ocenić stan aury – wszystko było widać przez szpary w ścianach. Na szczęście lato było gorące, a gospodarze okazali się przeuroczymi ludźmi i w pełni rekompensowali niedomogi budowlane naszego lokum. Nie wiem, jak dziś wyglądają Urle, ale wtedy była to cudowna, zabita dechami wieś, w której życie toczyło się powolutku, kwitła sąsiedzka wymiana handlowa, przez płot można było kupić mleko, jajka i wszystko inne, co akurat było do kupienia.

Jak co rano krzątałam się wokół mojej dziecięco-zwierzęcej trzódki, gdy zza płotu ktoś zapytał: „A może króla?”. Przez chwilę się zastanawiałam, czy impasować, czy jednak położyć waleta, ale to była inna oferta. Król okazał się dorodnym królikiem, którego oferował mi mieszkaniec okolicznej wioski. Bez wahania odpowiedziałam, że mam wystarczająco wiele punktów, przepraszam – zwierząt, i niespecjalnie tęsknię za królikiem. Trochę zdziwiony hodowca króli rzucił, że jeśli ja nie chcę, to pójdzie do sąsiadów, a tak w ogóle to królik jest smaczniejszy od kurczaka. Tego było trzeba, abym porzuciwszy naiwność mieszczki, prawie wyrwała mu z rąk królika, wcale się nie targując, choć cena była raczej wygórowana. Jak się domyślacie, mojej reakcji nie spowodował apetyt na króliczy comber. I tak się stałam właścicielką Kicka – królika, a raczej ogromnego króla rasy mięsnej.

Wyżeł łupem królika
Zupełnie nie byłam przygotowana na przyjęcie pod swoje skrzydła nowego, dość nietypowego lokatora. Na początek wsadziłam królika do skrzynki po ziemniakach, wrzuciłam mu jabłko, marchew i trochę siana. Nowy „Sumiński” wzbudził zainteresowanie nie tylko mojej dwuletniej córeczki, którą na dzień dobry ugryzł w palec, ale także psów, które się zaczęły tłoczyć przy skrzynce. Nie doceniłam Kicka. Podskoczył dwa razy i już był za skrzynką. Kicek na podwórko – psy za Kickiem. Kicek w uliczkę – psy za Kickiem. Pędził jak opętany, a za nim rozochocony psi korowód. Gdyby goniły go inne psy, z pewnością byłby to ostatni bieg królika, ale moje – z wyżlicą Famą włącznie – nigdy nie miały morderczych zapędów.

Dobrze wiedziały, że „nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go”. A nawet – go, go gonić go! Goniły tylko dlatego, że uciekał. Czy ktoś widział, jak biegnie króliczek uliczką w Urlach? Podobno widzieli to Skaldowie…

Nagle królik zamarł w bezruchu. Zaskoczone psy zatrzymały się i nie bardzo wiedziały, jak się zachować. Pierwsza podeszła Famka, poczciwina chciała tylko nacieszyć nos króliczym zapachem, a oberwała dotkliwie – królik nie tylko ugryzł ją we wspomniany nos, ale zaczął nacierać na nią, wręcz szarżować. Kompletnie zaskoczony „myśliwski” pies wycofywał się z najbardziej zdziwionym wyrazem psiej twarzy, jaki można sobie wyobrazić.

Rozpoczął się czas prześladowań. Ludzie i psy musieli się mieć na baczności, Kicek gryzł znienacka i bardzo dotkliwie. Trzeba było chować nogi i ogony, gdy w okolicy pojawiał się wielki, tłusty król – Kicek Sumiński. Monarcha absolutny. Najczęściej obrywało się Famie – najłagodniejszej miłośniczce świata żywego. Ona nigdy nie skrzywdziła nawet kurczaczka czy kaczątka, a na naszym letnim podwórku było dużo drobiu. Zdarzało się, że drzemała na ścieżce, którą zwykle maszerowała kaczka z kaczętami. Nie uwierzycie, ale kaczki na tyle poznały pokojowe usposobienie psa, że nie zbaczały ze ścieżki, tylko przechodziły po Famce. A ta podnosiła jedną powiekę i poza tym nawet nie drgnęła – przecież kacze maluchy mogłyby się przestraszyć.

Biedna psina unikała królika jak ognia, a on wyraźnie na nią polował. Zrobiła się nerwowa i przestała sypiać na ścieżce, na której była łatwym łupem – dla królika, rzecz jasna. Królik zapanował nad przyziemiem. Trzeba było przenieść się piętro wyżej. Psy zaczęły polegiwać na ławkach i łóżkach, a ludzie – mimo upałów – wkładali gumowce. Słyszałam nawet, (a może to Fama głosiła?), że ktoś próbował wypożyczyć z Malborka dolną część rycerskiej zbroi…

Jedyną osobą, która umiała dogadać się z Kickiem, była moja malutka Martusia. Ugryzł ją raz na samym początku i potem już nigdy więcej. Spędzali razem dużo czasu, coś sobie szeptali, ale Marta do dziś nie zdradziła mi, o czym były te rozmowy. Skończyły się wakacje, Kicek trafił do znajomych, którzy mieszkali w domku z ogródkiem. Zaczął terroryzować następną rodzinę. A u nas zapanowało smutne bezkrólewie.

Zaczęliśmy grać w brydża…
I Famka, i Kicek były wyjątkowymi zwierzętami. Króliki są naprawdę bardzo delikatne i aby zaprzyjaźnić z nimi psa, trzeba mieć pewność, że jest on choć w małym procencie Famką. Wtedy dopiero mamy prawdziwą Familiadę.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *