Pies na plaży - Psy.pl

Pies na plaży

Wyolbrzymiamy zagrożenia związane z obecnością psów na plaży, tymczasem o wiele bardziej niebezpieczne dla naszego zdrowia są dzikie ptaki

Odwiedzając nadmorskie kurorty, często przed wejściem na plażę można się natknąć na tabliczki z przekreślonym psem. Jako lekarz weterynarii zacząłem się zastanawiać, dlaczego ludzie zakazują psom wchodzenia na plaże? Można się spotkać z różnymi uzasadnieniami: brudzą, roznoszą choroby, mogą pogryźć. Argumenty pierwszy i ostatni łatwo pozbawić zasadności. Wystarczy wprowadzić obowiązek sprzątania po psie (który istnieje już przecież w wielu miastach), a jeśli ktoś go nie przestrzega lub nie pilnuje swojego pupila – karać. Najwięcej emocji budzi zapewne kwestia chorób i tu chciałbym obalić kilka mitów.

Glista nie od psa
Glistą ludzką zarażona jest jedna czwarta ludzi na świecie. Owsiki stwierdzono u niemal stu procent dzieci w wieku szkolnym. Drugie miejsce pod względem częstotliwości występowania u ludzi zajmuje nicień włosogłówka. Żaden z tych pasożytów nie pochodzi od zwierząt.

Glista psia w organizmie człowieka nie osiąga dojrzałości płciowej, natomiast jej larwę wykazano w kilkunastu przypadkach w wątrobie człowieka. To tak znikomy odsetek w stosunku do liczby psów śpiących z ludźmi, że z medycznego punktu widzenia nie ma większego znaczenia.

Podobnie rzecz ma się w wypadku tasiemca psiego. Choć w Polsce zarażona jest nim niemal połowa psów, to u ludzi stwierdzono tylko kilkaset przypadków. Zarażenie nim nie wywołuje objawów ani chorób.

Pies jest żywicielem ostatecznym tasiemca bąblowcowego, którego larwy rozwijają się w żywicielu pośrednim, czyli w bydle, owcach, świniach. Częstotliwość jego występowania u psów wynosi od 1,5 do 13,9 proc., przy czym ten ostatni wynik stwierdzono 30 lat temu. Podwyższone wyniki dotyczą psów żyjących na wsiach, które zjadają czasem wątroby z pęcherzami tasiemca po uboju świń. Niebezpieczna dla życia i zdrowia jest mózgowa lokalizacja bąblowca, ale odnotowywana jest tak rzadko, że nie może być przeszkodą we wprowadzaniu psów na plaże.

Występowanie u ludzi tasiemca nieuzbrojonego, uzbrojonego czy bruzdogłowca szerokiego nie ma nic wspólnego z psami, a związane jest ze spożywaniem mięsa (wołowego, wieprzowego lub niedogotowanych albo surowych ryb) zarażonego larwami tych pasożytów.

Ptak człowiekowi wilkiem
Zakazujemy psom wchodzenia na plaże, a nie myślimy o tym, że wiele chorób mogą przenosić przebywające tam dzikie ptaki. Wystarczy wymienić śmiercionośny wirus ptasiej grypy, salmonellozę, gruźlicę, ornitozę. Niebezpieczne są też pasożyty piór i skóry, takie jak obrzeżek gołębi, który jest szeroko rozpowszechniony i wywołuje odczyny alergiczne, a miejsca ukłuć swędzą wiele lat. Można by zapytać: dlaczego nie usuwacie dzikich ptaków z plaż?

We wszelkich działaniach należy zachować rozwagę i umiar. Chciałbym przekonać zarządzających terenami nadmorskimi do tego, aby nie potęgowali często bezpodstawnych obaw przed chorobami przenoszonymi przez psy, równocześnie nie zauważając zagrożenia ze strony dzikiego ptactwa. Pragnąłbym ich też zachęcić do zniesienia zakazów wprowadzania psów na plaże albo przynajmniej do wydzielania na nich stref, w których mogłyby one odpoczywać ze swymi właścicielami.

Argumentem są tu również wymierne korzyści ekonomicznie, które gminy czy miasta mogłyby z tego tytułu uzyskać. Na wczasy w naszym kraju wybierają się przede wszystkim osoby o średnim statusie materialnym, które często mają psy. Zwierzęta te są odrobaczane, szczepione i regularnie kontrolowane przez lekarzy weterynarii. Z reguły przebywają w domach, a często sypiają w łóżkach właścicieli. Mamy więc do czynienia z czworonogami zdrowymi, które nie stanowią zagrożenia epidemiologicznego.

Jestem przekonany, że gdyby nadmorskie miejscowości – podobnie jak uczyniło to w zeszłym roku Świnoujście – ogłosiły, że psy są mile widziane na plaży, znacznie więcej turystów – nie tylko z Polski – skorzystałoby z wypoczynku nad naszym morzem.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *