Pies z dużym brzuchem - Psy.pl - mamy nosa!

Pies z dużym brzuchem

Wciąż powszechna jest opinia, że suczka musi dla zdrowia choć raz mieć szczenięta. Zresztą skoro większość kobiet chce mieć dzieci, to jak można odmawiać macierzyństwa psu? To jedna ze złych konsekwencji uczłowieczania zwierząt

Nawet najinteligentniejsza suczka nie planuje macierzyństwa. Instynkt rozrodczy jest najsilniejszy ze wszystkich, jednak większość zwierząt nie kojarzy aktu prokreacji z jego następstwem. Instynkt macierzyński przypisany jest wszystkim samicom, na których spoczywa opieka nad potomstwem, a nawet samcom, które w niej uczestniczą. W wypadku suczek może być wyjątkowo silny – za sprawą ich pochodzenia. Pies jest potomkiem wilka, a wilki żyją w grupach rodzinnych zwanych watahami. Na czele watahy stoi para alfa – basior i wadera. Tylko ona może się cieszyć potomstwem. Reszta grupy uczestniczy jednak w opiece nad szczeniętami pary przywódców. Ciotki i starsze siostry pomagają nawet biologicznej matce wykarmić gromadkę – dzięki temu rosną szanse na odchowanie całego miotu.
Suczki nie muszą karmić nie swoich szczeniąt, choć w czasie urojonej ciąży opiekują się czasem nawet kociętami. Zazwyczaj właściciele twierdzą, że urojona ciąża ich podopiecznej wynika z jej chęci posiadania szczeniąt. Tymczasem to tylko spuścizna po wilczych przodkach, zbędna psu domowemu. Nie jest ona chorobą, choć niestety w niektórych przypadkach może wywoływać problemy zdrowotne. Najczęściej są za to odpowiedzialni opiekunowie.
Scenariusz jest zawsze taki sam. Dwa miesiące po cieczce suczka nie chce wychodzić na spacer, przynosi na swoje legowisko zabawki i wystawia brzuszek. Zaniepokojona rodzina, głaszcząc go, zauważa, że sutki są spuchnięte i cieknie z nich coś, co przypomina mleko.
Wszyscy chcą ulżyć niedoszłej matce. Głaszczą, robią okłady, podają smakołyki, a mleka jest coraz więcej. Zainteresowanie sutkami suczki oraz wysokobiałkowa dieta pobudzają jego produkcję – i zapalenie gruczołu mlekowego gotowe.
Skuteczny sposób uniknięcia ciąż urojonych to sterylizacja. Oczywiście nie wchodzi ona w grę, jeśli suczka jest przeznaczona do rozrodu. W takim wypadku należy miesiąc po cieczce zmienić dietę: nie podawać nabiału, ograniczyć mięso, a zwiększyć dawkę ruchu. Nie wolno ściągać pojawiającej się w sutkach wydzieliny – w ten sposób można uruchomić pełną laktację.
Sytuacja ma się zupełnie inaczej, jeśli suczka jest w prawdziwej, a nie urojonej ciąży. Wszystko w porządku, gdy jest to ciąża planowana, ale zdarza się, że nie dopilnujemy naszej podopiecznej. W takiej sytuacji najlepiej wysterylizować ją około 30. dnia od randki, nie dopuszczając do narodzin niechcianych szczeniąt.
W wypadku suczek hodowlanych, które pozwoliły sobie na mezalians, lepiej nie robić nic, niż przerywać ciążę, stosując estrogeny. Zaburzenia hormonalne spowodowane takim działaniem mogą wywołać dolegliwości, które uniemożliwią dalszy rozród.
Na szczęście lekarze weterynarii dysponują już tabletkami poronnymi dla psów. Nie czynią one krzywdy organizmowi niedoszłej mamy, ale wymagają zastosowania na początku ciąży. Jeżeli z jakichś powodów nie możemy ich wtedy użyć, lepiej pozwolić pupilce urodzić. Wierutną bzdurą jest twierdzenie, że jeśli rasowa suczka raz pozwoli sobie na mezalians, już zawsze będzie rodzić kundelki.
Choć ciąża jest stanem fizjologicznym, w pewnym sensie można ją porównać do choroby pasożytniczej. Malutkie przyszłe życia bez skrupułów pasożytują na swojej mamie, ograbiając ją ze wszystkiego, co jest im potrzebne do zbudowania swoich ciał.
Ciąża u psa domowego trwa średnio 63 dni (59-67). Zapotrzebowanie na pokarm nie rośnie jednak już od początku, o czym zapominają niektórzy opiekunowie. A otyłość nie tylko nie sprzyja ciąży, ale utrudnia poród.
Przez pierwszy miesiąc przyszła mama powinna dostawać normalną porcję jedzenia. Zazwyczaj w połowie ciąży następuje chwilowa utrata apetytu, związana ze zmianą metabolicznych relacji z płodami. Potem jednak ciężarna zjadłaby konia z kopytami. Od tej pory należy wzbogacać pokarm i zwiększać jego ilość. I wtedy opiekunowie najczęściej popełniają tragiczny w skutkach błąd: chcąc dogodzić przyszłej mamie, zaczynają karmić ją prawie wyłącznie mięsem.
Trudno o gorsze rozwiązanie – tak żywiona suczka zostanie ogołocona przez płody ze składników mineralnych, których brak w mięsie, i na pewno zachoruje na tężyczkę okołoporodową. Ciężarna powinna zjadać pokarm zawierający budulec dla szkieletów i różnych tkanek, nie tylko mięśniowej. Należy wręcz zrezygnować z czerwonego mięsa na rzecz nabiału (biały ser, mleko, jogurty, jajka), chrząstek i tych części mięsa, których my unikamy (powięzie).
Bardzo ważne jest też, aby dostarczyć suczce odpowiednio dużo ruchu. Nawet wtedy, gdy brzuch jest już duży, nie wolno rezygnować ze spokojnych spacerów. Dobra kondycja ułatwi poród – ale o nim opowiem już w następnym numerze.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *