Jak nieść pomoc zwierzętom dotkniętym przez los?

Każdy z nas może nieść pomoc zwierzętom. Jak się do tego zabrać? Najpierw zorientuj się, jakie schroniska lub organizacje ekologiczne działają w twojej okolicy. Zdecydowanie łatwiej będzie bowiem – przynajmniej na początku – działać w istniejącej już strukturze. Poza tym kontaktując się np. z lokalnym schroniskiem dowiesz się, jakie są jego najpilniejsze potrzeby i będziesz mógł skuteczniej pomóc, np. organizując zbiórkę najbardziej potrzebnych rzeczy.

Z doświadczenia kierowników schronisk i szefów organizacji wynika, że najczęściej chce pomagać młodzież z mniejszych miast i osoby starsze z dużych aglomeracji. Niestety, zazwyczaj jest to słomiany zapał – jeśli jedna z 10 osób deklarujących pomoc zostanie na stałe, można mówić o sukcesie. Dlatego zanim zgłosimy chęć pomocy, zastanówmy się, czy znajdziemy wystarczająco dużo wolnego czasu i sił. Osoba, na którą nie można liczyć, to kiepski pomocnik.

Pomoc zwierzętom, czyli kółko dla najmłodszych

Angażować się w pomoc można już od najmłodszych lat, choć osobom niepełnoletnim raczej trudno będzie zostać np. wolontariuszem w schronisku. Pracownicy organizacji i schronisk wiedzą jednak, że nie wolno niszczyć zapału młodych ludzi, i że taka współpraca może mieć duże walory edukacyjne.

Dlatego uczniów szkół, gimnazjów, liceów zachęcamy do tworzenia Szkolnych Kół Przyjaciół Zwierząt – mówi Wojciech Muża z Zarządu Głównego TOZ.

Z pomocą nauczycieli uczniowie mogą w ramach kółek miłośników zwierząt organizować rozmaite akcje pomocy, np. dokarmiania leśnych zwierząt czy budowania karmników. Wojciech Muża zapewnia, że TOZ chętnie współpracuje z uczniami, dostarczając np. materiały przydatne do stworzenia szkolnej gazetki o zwierzętach, a lokalni działacze i inspektorzy organizacji przyjmują zaproszenia na spotkania z młodzieżą.

Szkolne kółka mogą też pod okiem nauczycieli organizować zbiórki (karm, kocy) na potrzeby schronisk.

Pieniędzy nie zbieramy – mówi Muża.

Zbiórki konkretnych rzeczy mają bowiem uwrażliwić młodzież na fakt, że czworonogi odczuwają potrzeby podobne do ludzkich. Jednak najbardziej znaną uczniowską zbiórką jest właśnie zbiórka pieniędzy. W Toruniu uczniowie tamtejszych szkół od 6 lat biorą udział w akcji „Rzuć groszaka dla zwierzaka”. Do specjalnych puszek zbierają monety 1-groszowe. Tej akcji nie lubią chyba jedynie pracownicy banku – tylko w tym roku zebrano ponad 1500 zł, czyli ponad 15 tys. monet!

Nieco inny pomysł na zbiórki ma Klub Gaja. Z jego inicjatywy powstał program „Zbieraj makulaturę, ratuj konie”. Uczniowie przynoszą do szkół makulaturę, a za pieniądze z jej sprzedaży wykupuje się konie przeznaczone na rzeź. Szkoły uczestniczące w akcji dostają na pamiątkę zdjęcia uratowanego zwierzaka. Jak ważna jest pomoc?

Darowizny to ok. 15 proc. naszego rocznego budżetu – mówi Zofia Białoszewska, szefowa wrocławskiego schroniska.

psie łapki na dłoniach
fot. Shutterstock

Pomoc zwierzętom, czyli wkład własnych rąk

Pomagać można nie tyko materialnie. Cierpiących na brak funduszy i ludzi schroniskom przyda się każda pomoc. Jeśli więc z powodu młodego wieku ktoś nie może bezpośrednio opiekować się psami, może im pomóc w inny sposób – choćby malując schroniskowy płot, co na pewno odciąży etatowych pracowników.

Dobrym pomysłem jest też zbijanie bud dla zwierząt ze schronisk. Można to robić w szkole na zajęciach praktycznych, można w domu, całą rodziną. Niedawno w Częstochowie uczniowie Zespołu Szkół Ekonomicznych zbudowali wspólnymi siłami kilka bud dla miejscowego schroniska. Chłopcy je zbijali, dziewczynki ozdobiły. Akcja była dla nauczycieli dobrym pretekstem do rozmowy z uczniami o prawach zwierząt. Do takich dyskusji zachęca lider Klubu Gaja, Jacek Bożek. Jego organizacja ma nawet gotowe scenariusze zajęć, które wysyła zainteresowanym nauczycielom. Pomoc pedagogów jest bowiem często niezbędna.

W szkole podstawowej w Wasilkowie z pomocą opiekunki koła ekologicznego Urszuli Grzesiak zorganizowano demonstrację. Klasy przygotowały własne transparenty (np. „Nie bij chłopcze psa biednego, ani kota bezdomnego!”, „Kochajmy zwierzęta”, „Na stres najlepszy jest pies”), a po przemarszu uczniowie kupowali plakaty i maskotki. Zysk przeznaczono na pomoc schronisku dla zwierząt. Zdaniem nauczycielki, tego typu akcje przypominają o moralnych zobowiązaniach ludzi wobec zwierząt i uświadamiają dzieciom, że zwierzę to nie zabawka. Z lektury szkolnej gazetki wynika, że akcja podobała się uczniom z różnych powodów: „Byliśmy zadowoleni, że mogliśmy pomóc”, „Z powodu marszu nie było lekcji; naszą klasę ominął sprawdzian z informatyki!”.

Trudno chwalić radość niektórych uczniów, bo właśnie znajomość informatyki i internetu bardzo przyda się młodemu obrońcy zwierząt. Pracownicy schronisk często nie mają czasu na prowadzenie stron internetowych, a tymczasem serwisy WWW są dobrym miejscem do zamieszczania ogłoszeń adopcyjnych i szybkiej wymiany informacji o zwierzętach potrzebujących pomocy. Zwracając się do kierownictwa schroniska z propozycją prowadzenia takiej strony, można poprawić los wielu psiaków.

Pomoc zwierzętom, czyli nie tylko w schronisku

Po ukończeniu 18 lat możliwości pomocy zwierzętom jest znacznie więcej. Można zostać wolontariuszem w schronisku lub członkiem organizacji społecznej pomagającej zwierzętom – a docelowo np. inspektorem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Można zgłosić się do którejś z mniejszych fundacji czy organizacji i zaopiekować się czekającymi na adopcję zwierzętami lub zaoferować pomoc innego rodzaju – od produkcji ulotek i plakatów po transport zwierząt do weterynarza.

W wielu schroniskach ich pomoc jest mile widziana. Naszym zwierzętom nie brakuje pożywienia czy bud. Im brakuje miłości, kontaktu z człowiekiem. Dlatego jej wolontariusze bawią się z psami i dbają głównie o te starsze, które mają niewielkie szanse na znalezienie domu – mówi Katarzyna Kotlarska, szefowa gdańskiego schroniska.

Opiekować się zwierzętami można nie tylko w schroniskach. Wolontariusze Klubu Gaja odwiedzają np. stajnie, w których mieszkają wykupione przez organizacje konie, a wolontariusze lokalnych organizacji przechowują często znalezione lub uratowane zwierzęta do czasu adopcji u siebie w domu.

Osoby pełnoletnie mogą też samodzielnie organizować rozmaite zbiórki. Co lepiej zbierać: pieniądze czy rzeczy? Zdania są podzielone, ale zazwyczaj większe zainteresowanie ofiarodawców wzbudza ten drugi rodzaj akcji.

Pieniądze można natomiast zebrać organizując charytatywne wystawy czy koncerty. Coraz mniej popularne są natomiast aukcje zwierząt. Imprezy takie cieszyły się zazwyczaj zainteresowaniem mediów (zwłaszcza gdy uczestniczyły w nich gwiazdy estrady), ale rzadko kończyły się sukcesem. Zbyt często bowiem ludzie adoptowali zwierzę pod wpływem emocji. W efekcie wiele czworonogów po pewnym czasie wróciło do schronisk.

Osoby chcące pomóc, a nie dysponujące wolnym czasem, mogą przekazywać co miesiąc dowolną kwotę na rzecz konkretnej fundacji. Przy okazji rocznych rozliczeń z urzędem skarbowym możemy przekazać 1 proc. swojego podatku na rzecz jakiejś organizacji zajmującej się zwierzętami, która ma status organizacji pożytku publicznego.

Swoją pomoc zwierzętom można zaoferować także lecznicom weterynaryjnym. Zainteresowane mogą być zwłaszcza te największe, które zatrudniają nie tylko weterynarzy, ale również personel pomocniczy. Od takich osób nie jest wymagane wykształcenie weterynaryjne. Większe szanse na zatrudnienie mają wprawdzie osoby po technikach zootechnicznych lub medycznych, ale wielu szefów klinik nie zamyka drogi innym chętnym do pomocy. Osoby takie, po przeszkoleniu, mogą pomagać w psim szpitalu, asystować przy podawaniu kroplówek czy opatrywaniu ran.

szczeniak
fot. Shuttertock

Pomoc zwierzętom, czyli miej oczy otwarte

Pomagać można też na własną rękę, np. dokarmiając koty wolno żyjące czy interweniując, gdy tylko widzimy, że łamane są prawa zwierząt. Czasami nie wystarczy zadzwonić na policję czy do TOZ-u (telefony do oddziałów Towarzystwa na s. ), z informacją, że gdzieś dzieje się krzywda – należy pomóc zwierzęciu od razu, np. podać mu wodę czy jedzenie.

Czasami trzeba się wykazać odwagą – tak jak 10 letni Łukasz z Warszawy, który podczas wakacji w Bułgarii wyłowił z morza kotka, którego ktoś chciał utopić. Za swój czyn chłopiec został uhonorowany przez TOZ – podczas apelu w szkole otrzymał pamiątkowy dyplom.

Autor: Tomasz Jastrzębowski