Kiedy pozwolić dziecku na pierwszy samodzielny spacer z psem?

Czy już nadchodzi ten moment? Maks coraz częściej pyta, dlaczego nie może sam iść ze Scoobym na spacer? Dotąd odpowiedź była prosta: „Jesteś jeszcze za mały. Co zrobisz, gdy Scooby pociągnie cię, bo zobaczy innego psa? Jeszcze go nie utrzymasz. On cię nie słucha tak, jak dorosłego”.

 

Jednak obawiam się, że wkrótce ona nie wystarczy, bo Maks pyta coraz intensywniej. Zastanawiam się więc, kiedy jest ten dobry moment? I tu pojawiają się lęki. Po pierwsze, Scooby’emu zdarza się pociągnąć smycz, a za nią właściciela, gdy na horyzoncie pojawia się kompan do zabawy albo drogę przebiega kot. Po drugie, mieliśmy już niemiłe przygody z dużymi psami.

 

Za pierwszym razem zwierzak przywiązany przed sklepem przez właściciela zerwał się ze smyczy i zaatakował Scooby’ego. Maks płakał, Scooby się bronił, a ja wołałam o pomoc. Psy były w takim kołowrotku, że nie potrafiłam ich rozdzielić. Na samą myśl, że dziecko byłoby wtedy samo, dostaję dreszczy. Następnym razem owczarek niemiecki biegł do nas jak szalony.

 

Zamarliśmy z przerażenia, a on rzucił się na Scooby’ego i znowu się kotłowało. Kiedy o tym myślę, mam ochotę powiedzieć: „Synu, nie zgadzam się na samodzielne spacery, dopóki nie będziesz rosłym, silnym nastolatkiem”. Ale czy nie byłby to jednak dowód nadopiekuńczości? Czy nie lepiej nauczyć Maksa właściwych zachowań i trenować je podczas wspólnych spacerów? Jak sprawdzić, że syn może już pójść na pierwszy samodzielny spacer ze Scoobym i poradzi sobie w trudnych sytuacjach?

Mały chłopiec z psem na spacerze
fot. Shutterstock

Zwróć uwagę na wagę

Z kilku powodów dziecko może napotkać większe trudności w czasie spaceru z psem niż dorosły. Pierwszy wiąże się z mniejszą masą ciała i siłą fizyczną. Utrudnieniem jest też mniejsza siła psychiczna. Gdy pies ma dużą pokusę nie posłuchać opiekuna, nie będzie się liczył z dzieckiem w wieku poniżej 14-16 lat (a i wtedy posłucha go tylko pod warunkiem, że młody człowiek jest naprawdę zdecydowany).

Najbardziej niebezpieczne są sytuacje, gdy pies atakuje innego czworonoga lub sam jest atakowany. Są one trudne do rozwiązania nawet dla dorosłych. A dziecko nie tylko czuje się o wiele bardziej bezradne, ale dodatkowo jest narażone na nieprzyjemne zachowania dorosłych uczestników zdarzenia (właściciele często nie przebierają w słowach), przed którymi nie umie się obronić.

Trzeba też wziąć pod uwagę, że pies nie tylko słabiej reaguje na komendy wydawane przez dziecko, ale w jego obecności również o wiele mniej się hamuje. Może więc zrobić coś, co na spacerze z dorosłymi się nie zdarzało: oszczekać innego psa lub człowieka czy skoczyć łapami na przechodnia. Dzieciom trudniej też przewidzieć różne sytuacje i skoncentrować się na tym, co dzieje się w otoczeniu, a co może sprowokować psa.

Zwróć uwagę na wielkość psa

Co wziąć pod uwagę, podejmując decyzję, czy młody człowiek może samodzielnie wyprowadzać pupila? Gdy chodzi o wiek dziecka, z moich obserwacji wynika, że powinno mieć ono co najmniej 10-12 lat (wiele zależy od jego usposobienia). Druga sprawa to wielkość psa – dziecko powinno być przynajmniej czterokrotnie cięższe, aby mieć szansę fizycznie zapanować nad nim w większości sytuacji. Istotne jest też to, na ile zwierzak reaguje na polecenia młodego opiekuna i czy wykonuje je szybko i chętnie, czy też może często nie zwraca na nie uwagi (oceniamy to w domu i na dworze).

Wreszcie pewne problemy z zachowaniem zwierzęcia zwiększają ryzyko pojawienia się trudności na spacerach, trzeba więc odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Czy pupil reaguje agresywnie na inne psy – także wtedy, gdy został zaczepiony? Czy oszczekuje przechodniów? Czy goni rowerzystów, osoby na rolkach? Czy zdarza mu się przestraszyć czegoś (np. głośnego dźwięku) i w panice uciekać do domu? Czy wraca na zawołanie? Przecież nawet jeśli nie ma być spuszczany przez dziecko ze smyczy, może mu się wyrwać – co wtedy? Odpowiedzi muszą dotyczyć zachowania psa tylko w obecności dziecka, bez towarzystwa dorosłych.

Apeluję do rodziców: traktujcie poważnie dzieci skarżące się na kłopoty ze zwierzakiem. Nawet jeśli się wam wydają nieprawdopodobne, bo nigdy ich nie doświadczyliście. Pies, który znajduje się tylko pod opieką dziecka, może pokazać całkiem inne oblicze niż to, które znają jego dorośli właściciele.

Lekarz weterynarii i behawiorystka Joanna Iracka

Chłopiec z psem na spacerze
fot. Shutterstock

Sprawdź, czy podejmie wyzwanie

Najważniejszy jest trening. Dziecko musi poczuć powagę sytuacji. Zrozumieć, że spacer z psem to nie tylko nowa, miła aktywność, ale też odpowiedzialność i pewna trudność. W wieku Maksa dziecko jest już świadome tego, że psy bywają nieobliczalne i nigdy nie mamy pełnej kontroli nad biegiem wydarzeń. Czy sprosta zadaniu? Odpowiedź pojawi się, gdy Maks podejmie wyzwanie. Jak go do tego przygotować? Przez trening, wspólne spacery, pokazywanie trudności, rozmowę, ale też przez budowanie w nim pewności, że jeśli zachowa ostrożność, poradzi sobie z samodzielną opieką nad psem.

Pozwólmy mu stopniowo przejmować kontrolę nad spacerami – niech sam trzyma smycz, oddala się powoli od nas, niech stawi czoło problemom, gdy jesteśmy obok, obserwujmy jego asertywność, umiejętności i oceńmy, czy jest gotów podjąć wyzwanie, bo tylko pewność rodzica zbuduje pewność dziecka. Pierwszy spacer dziecka z psem będzie dla rodzica wielkim stresem, czasem spędzonym z nosem przyklejonym do szyby i jednym wielkim znakiem zapytania w środku – „czy dobrze zrobiłem”?

Jak zminimalizować ten stres?

Określić z dzieckiem teren, po jakim może się poruszać ze zwierzakiem. Niech będzie to najbliższe otoczenie domu – tak, by w miarę szybko dorosły mógł zażegnać trudną sytuację. Warto też ustalić sygnał alarmowy. Na przykład maluch ma na szyi gwizdek i używa go, gdy potrzebuje pomocy. Może w ten sposób przywołać rodzica, ale zwróci też uwagę kogoś dorosłego, kto przechodzi obok i może udzielić pomocy. Trzeba powiedzieć dziecku, jak ma zareagować na sytuację, gdy dwa psy zaczynają walczyć, że najważniejsze jest jego bezpieczeństwo, więc powinien zaalarmować otoczenie.

Wreszcie – nie zapominajmy, że pies jest nieprzewidywalny w sytuacjach, gdy instynkt bierze górę. Gdy jest w nas potężny lęk o to, że dziecko i zwierzak są narażone na niebezpieczeństwo, gdy wiemy, że sami często nie możemy sobie poradzić z pupilem, nie ryzykujmy. Wyjaśnijmy dziecku, że jeszcze nie nadszedł czas, że trzeba wielu prób i treningów. Nie pozostawiajmy go z odpowiedzią „nie, bo nie”, bo uzna, że robi coś nie tak, że jest za słabe.

Pedagog z przedszkola „U smoka, co buja w obłokach” Aleksandra Wielgus

Autor: Malwina Słoka-Chlabicz