Psy odnalazły kolejne dwie ofiary katastrofy w katowickiej hali - Psy.pl - mamy nosa!

Psy odnalazły kolejne dwie ofiary katastrofy w katowickiej hali

W poniedziałek i wtorek (30-31 stycznia) miejsce katastrofy było przeszukiwane przez psy przeszkolone do odnajdywania zwłok. Dzięki ich pracy odnaleziono kolejne dwie ofiary zawalenia się hali. Liczba zabitych w katastrofie to 64 osoby.

Przypomnijmy, że do katastrofy – zawalenia dachu hali Międzynarodowych Targów Katowickich – doszło w sobotę 28 stycznia o godz. 17.15. W tym czasie odbywała się tam międzynarodowa wystawa gołębi pocztowych. W akcji ratowniczej wzięły udział także psy. Do pomocy w poszukiwaniu rannych zaangażowano m.in. Małopolską Grupę Poszukiwawczo-Ratowniczą Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu, OSP Nowy Sącz, OSP Kęty i Łódzką Grupę Poszukiwawczo-Ratowniczą.

Pierwsi na miejsce wypadku dotarli ratownicy z psami z Nowego Sącza, którzy przylecieli na miejsce śmigłowcem ok. 19.40. – Już o 20 prowadziliśmy przeszukanie wybranych miejsc na terenie zawalonej hali. Cały teren sprawdzaliśmy o 12 w nocy i 7 rano. W sumie przywieźliśmy pięć psów ratowniczych z przewodnikami. Niestety nie udało im się wskazać miejsc, w których mogliby się znajdować żywi ludzie, ofiary katastrofy. W poniedziałek do Katowic pojechał przewodnik z suką labradora przeszkoloną w kierunku poszukiwania zwłok – mówi aspirant sztabowy Grzegorz Smajdor z Małopolskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej.
Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza OSP Kęty przywiozła do Katowic trzy psy ratownicze. Bezpośrednio po dotarciu na miejsce katastrofy zaczęła badanie terenu. – Nasze psy wskazały miejsca, w których znajdowało się sześciu rannych. To była jedna z największych akcji ratowniczych przeprowadzonych dotąd w Polsce – mówi Maciej Kumorek, ratownik, przewodnik owczarka niemieckiego o imieniu Bora.
W dniu katastrofy nie skorzystano z pomocy Storatu (Stowarzyszenie Cywilnych Zespołów Ratowniczych z Psami). Jak powiedziała w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” wiceprezes stowarzyszenia i szef szkolenia psów Marta Gutowska, psy nie miały okazji sprawdzić się w działaniu. Mimo że po porozumieniu z policją do Katowic dotarły ok. 23.30 trzy psy i sześć osób ze Storatu, nie wpuszczono ich na teren ruin. Gutowską dziwi też fakt, że psy ratownicze ze Straży Pożarnych przeszukiwały teren w kompletnej ciszy. Zwraca uwagę, że psy są szkolone do pracy podczas normalnej akcji ratowniczej i w takich warunkach zdają też egzamin.

– Na terenie katastrof budowlanych do poszukiwania ofiar wykorzystuje się psy i specjalistyczny sprzęt. Tak też było tym razem – zwraca uwagę Grzegorz Smajdor z MGPR. – Psy pracowały jako pierwsze w normalnych warunkach. Natomiast później użyto geofonów. Odbywa się to w następujący sposób: przez megafony prosi się o zachowanie absolutnej ciszy, a następnie o to, by ranny zastukał trzy razy. Ta sama procedura została zastosowana i w tym wypadku i zapewne dlatego mylnie zinterpretowano sytuację.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *