Schroniska są pełne skarbów - Psy.pl - mamy nosa!

Schroniska są pełne skarbów

Rozmowa z Jackiem Gałuszką, pomysłodawcą programu "Lira"

Dlaczego postawiłeś na psy bezdomne?
Odkąd zacząłem się zajmować szkoleniem czworonogów, zdałem sobie sprawę, że dla wielu osób ważniejsze jest ich zachowanie niż wygląd. A wśród zwierząt schroniskowych znajduje się mnóstwo prawdziwych skarbów, doskonałych psów do towarzystwa. Nikt ich jednak nie zauważa, ponieważ pokutuje stereotyp, że zwierzę schroniskowe to skrzywdzona przez los, chora, agresywna istota, która tylko czyha na odpowiedni moment, żeby się odegrać za doznane krzywdy. Owszem, trafiają się w schroniskach psy niebezpieczne i chore, ale nie ma ich tak wiele, jak się powszechnie sądzi.

Program „Lira” ma już na koncie pierwsze sukcesy…
Na 16 czworonogów 11 znalazło nowe domy. Nie byłoby to możliwe bez zaangażowania kierowniczek schroniska – Barbary i Doroty, które pracują razem z nami, szkolą psiaki i odpowiadają za logistykę – a także bez ofiarności i determinacji wolontariuszy. Na stronie www.wesolalapka.pl został poświęcony programowi specjalny dział. Wszystkie psy biorące w nim udział mają swoje zakładki, a wolontariusze pracujący z nimi piszą sprawozdania i robią zdjęcia.

Niespodziewanym efektem programu było rozpowszechnienie wśród mieszkańców Gliwic przekonania, że w ogóle warto brać psy ze schroniska, ponieważ są wyszkolone. Po raz pierwszy od dawna w sierpniu liczba adoptowanych psów była większa niż przyjętych.

Jak wybierasz zwierzęta do programu?
Bardzo chciałbym pomóc wszystkim psiakom ze schroniska, ale oczywiście nie jest to możliwe. Dlatego staram się wybierać takie, które mają największe szanse na adopcję. Przede wszystkim muszą to być czworonogi, z którymi będą w stanie pracować nawet niezbyt doświadczeni trenerzy: łagodne wobec ludzi, dość młode i najlepiej, jeśli nie przebywają w schronisku długo. Oceniając psa, zadaję sobie zawsze pytanie: czy dałbym go w prezencie najbliższej rodzinie? Zdarza się nam także pracować z czworonogami, które się boją; jest prawdziwą radością obserwowanie, jak z zajęć na zajęcia się otwierają.

Aby ujednolicić sposób kwalifikacji psów do programu, dostosowałem do naszych warunków kanadyjski test schroniskowy. Zaczynamy od obserwacji, potem podchodzimy do kojca, sprawdzając reakcję psa. Nawiązujemy kontakt wzrokowy, zbliżamy do kraty rękę, mówimy do zwierzaka – a potem wysyłamy sygnał grożący i odchodzimy. Po jakimś czasie wracamy i obserwujemy, jak pies się zachowa. To wszystko daje pewne wyobrażenie na temat jego psychiki.

Drugą część testu przeprowadzamy poza kojcem. Sprawdzamy reakcję na ludzi, szybko poruszające się obiekty, inne czworonogi, zaskakujące sytuacje. Jeśli w którymkolwiek punkcie testu pies wykaże agresję, zachowujemy szczególną ostrożność – najważniejsze jest bowiem bezpieczeństwo ludzi, z którymi będzie pracował.

Czego czworonogi uczą się podczas zajęć?
Staramy się skupić na podstawowych umiejętnościach przydatnych domowemu psu. Uczymy przede wszystkim kontaktu z przewodnikiem. Podstawowe znaczenie ma koncentracja uwagi na osobie trzymającej smycz. Jedne psy robią to natychmiast, inne wymagają specjalnego traktowania. To zwierzaki, które doświadczyły przemocy, straciły zaufanie do ludzi, i musimy się czasem sporo natrudzić, żeby je odzyskały. Po nawiązaniu kontaktu z psem przechodzimy do nauki siadania, warowania, stopniowo przedłużając czas i wprowadzając rozproszenia. Z mojego doświadczenia wynika, że dla wielu ludzi problemem jest spacerowanie z psem na luźnej smyczy, dlatego poświęcamy tej umiejętności sporo uwagi.

Psy ze schronisk różnią się psychicznie od tych, które mają właścicieli?
Różnice dotyczą przede wszystkim rodzaju kontaktu z człowiekiem. Psy schroniskowe są go spragnione i kiedy tylko mają okazję, starają się za wszelką cenę pokazać, jak bardzo im na nim zależy. Dzięki temu, że stosujemy jasne, pozytywne metody komunikacji z czworonogami, one szybko pojmują zasady i pracują z całych sił. Wiele razy byłem zaskoczony, że zwierzak, który nigdy wcześniej nie współdziałał z człowiekiem, w czasie jednej sesji szkoleniowej uczy się siadać, warować, chodzić przy nodze i skupiać na przewodniku.

Zdarzają się też małe cuda. Takie, jak np. wyżełkowaty Gringo, który gdy go poznałem w schronisku, bał się całego świata. Założenie mu smyczy czy obroży było niemożliwe. Jednak już podczas pierwszych zajęć coś się w tym psie zmieniło. Zrozumiał, że praca z człowiekiem to fajna zabawa i że nic mu nie grozi. Teraz jest dużo śmielszy, chętnie pokazuje wszystko, czego się nauczył. Niedawno znalazł nowy dom.

Drugim takim cudem jest Łatka – starsza sunia, która podczas pierwszego spotkania wiła się przerażona i przywierała do ziemi. Dziś z uśmiechniętą mordą robi to, o co się ją poprosi, i przedkłada pracę z człowiekiem nad towarzystwo innych psów.

A czego uczą się wolontariusze?
Program „Lira” jest dla nich okazją do poznania psychiki i charakteru różnych psów. Nabywają doświadczenia, uczą się obserwować ich zachowanie i rozumieć emocje. Dowiadują się wielu rzeczy o rozwoju psa, mechanizmach powstawania i zapobiegania agresji, problemach związanych z separacją i stresem – nieodłącznymi towarzyszami schroniskowego życia. Uczą się także różnych sposobów uzyskiwania pożądanych zachowań, pracy z klikerem, motywowania psa. To prawdziwy poligon, na którym kształcą się ludzie zdolni pomagać schroniskowym psiakom.

Masz poparcie władz miejskich?
Kiedy przedstawiliśmy projekt w Miejskim Zarządzie Usług Komunalnych, któremu podlega schronisko, dyrektor od razu się do niego zapalił. Również gdy prosimy o możliwość przeprowadzenia prezentacji szkolenia psów np. w największym parku w mieście, uzyskujemy zgodę i wsparcie.

Dlaczego wybrałeś metody pozytywne?
Po wielu latach szkolenia pozytywnego widzę wyraźnie, że właśnie one dają najlepsze rezultaty. Pies, którego się nie karze, pracuje chętnie i jest kreatywny, a w dodatku nauczenie go nowych rzeczy jest proste. Przy użyciu metod awersyjnych mógłbym co najwyżej wychować posłusznego niewolnika. Zdecydowanie wolę mieć zaufanego przyjaciela.

Metody pozytywne wymagają jednak od trenera pomysłowości. Trzeba tak zaplanować pracę z czworonogiem, żeby zawsze zapewnić mu osiągnięcie sukcesu- to go bardziej motywuje do pracy.

Z wykształcenia jesteś dyrygentem – to pomaga w pracy z psami?
Umiejętność dyrygowania bardzo się przydaje w pracy z grupą. Każda para człowiek – pies jest jak odrębny instrument. Trzeba jednocześnie kontrolować wszystko i nadawać tempo. Trzeba pomóc tej parze uzyskać harmonię.

Przygarnąłeś kolejnego czworonoga…
Irda to suczka bardzo podobna do Liry. Ona także jest „owczarkiem poniemieckim” i ma wielkie uszy. Ją również znalazłem w schronisku. Stała przy budzie, patrząc spode łba. Ale gdy podszedłem bliżej, potraktowała mnie bardzo przyjaźnie. Jej historia jest ponura. Znaleziono ją w studni na terenie kopalni – ktoś chciał ją utopić… Irda ma niełatwy charakter, ale bardzo się lubimy i chętnie z sobą pracujemy. Jest moim psem pokazowym podczas szkoleń. Bardzo szybko opanowała podstawowe komendy, a nawet kilka bardziej zaawansowanych. To jeszcze jeden dowód na to, że psy w schronisku bywają prawdziwymi skarbami. Trzeba je tylko odkryć.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *