Tańczące konie

Dawniej woziły Habsburgów na koronacje. Dziś białe konie to duma Austrii. Zadziwiają pięknem i harmonią ruchów. Latem można je obejrzeć na wielkiej wystawie w Styrii

Kiedy przychodzi lato, ogiery idą na urlop. Końskie wakacje są długie – dwa miesiące i ani dnia krócej. Spędzają je co roku w tym samym miejscu, tuż za rogatkami Wiednia w pięknym rezerwacie przyrody. Skubią trawę, biegają po łąkach, piją wodę z górskich potoków, śpią, gdzie im się podoba. Cieszą się wolnością, bo w ciągu roku słynne lipicany z Hiszpańskiej Szkoły Jazdy w Wiedniu ciężko trenują. Codziennie po kilka godzin!
Są piękne i zmienne jak kameleon. Rodzą się czarne jak smoła. A po siedmiu latach siwieją, aż stają się śnieżnobiałe. Przez dziesięć miesięcy w roku stanowią wielką atrakcję Wiednia. Złośliwi powiadają, że o bilet do Opery jest znacznie łatwiej niż o wejściówkę do „Spanische Reitschule”. Nic dziwnego. To prawdziwa wyższa szkoła końskiej jazdy. Białe konie najpiękniej tańczą wiedeńskiego walca. Ale są też niezrównane w kadrylu, a niektóre potrafią zrobić szpagat – najtrudniejszy element kankana.

Źrebak za 40 tysięcy euro
Lipicany znakomicie nadają się do tresury – są pojętne i cierpliwe, łatwo uczą się tanecznych kroków. Neapolitano i Conversano to imiona prymusów, zarazem nazwy dwu najsłynniejszych końskich rodów. Oba pochodzą z państwowej stadniny w Piber na południu Styrii. Tu, zresztą, przychodzą na świat i dorastają inne lipickie konie, z których najzdolniejsze jadą potem na naukę do Wiednia. A po wielu latach występów w stolicy Austrii, wracają do Piber na zasłużoną emeryturę.
– Obecnie trzymamy ponad 200 koni – informuje Hubert, pracownik stadniny. – Są one niezwykle inteligentne. Ale wymagają troskliwej opieki. Mamy tu dla nich nawet salę operacyjną i niezbędną aparaturę medyczną. Zatrudniamy trenerów i końskich psychologów. Nasze konie są poszukiwane w świecie.
Jeśli ktoś byłby zainteresowany kupnem, niech lepiej wcześniej przeliczy pieniądze. Przeciętna cena za ogiera wynosi około 10 tys. euro. Ale sprzedano też źrebaka za prawie 40 tys. euro!
– Wśród koni tak jak u ludzi obowiązuje hierarchia – tłumaczy Hubert i wskazuje na młodą klacz, otoczoną dorodnymi przyjaciółkami. -To ich szefowa. Nie musi być największa, zawsze jednak stoi w środku. Kiedy dochodzą nowe klacze, przez kilka dni walczą o przywództwo. Wśród ogierów zwykle największy i najszybszy podporządkowuje sobie resztę. Jest ciągle w ruchu. Liczne blizny na ciele świadczą, że często ściera się z konkurentami. Do reprodukcji używamy tylko najlepszych ogierów, które były wcześniej ujeżdżane w Wiedniu.

Koński balet jedzie za ocean
Lipickie konie mają długą tradycję. Wyhodowano je jeszcze w XVI wieku w cesarskiej stadninie Habsburgów w górzystej Lipizzy (dziś Lipica – Słowenia), 30 kilometrów od adriatyckiego wybrzeża. Niezwykłe połączenie łagodnego, morskiego klimatu z ostrym, górskim powietrzem sprawiło, że doskonale czuły się tam zarówno arabskie i neapolitańskie konie jak i te sprowadzone z dalekiej Andaluzji. Tajemnicą cesarskich koniarzy pozostanie, w jaki sposób ze skrzyżowania tych różnych ras udało się wyhodować zupełnie nowy gatunek koni. Wyróżniają się one, jak mówią koniarze, pięknym pokrojem i wręcz niezwykłą harmonią ruchów. Chętnie brano je do szkół jazdy i do zaprzęgów dla najwyższych dostojników. Lipicany woziły też Habsburgów na koronacje.
Dziś białe tańczące konie to duma Austrii i jedna z jej większych atrakcji. Jak każda słynna trupa tak i one są zapraszane na zagraniczne występy. Były w Ameryce Północnej, Kanadzie, nawet w Japonii. Ale to ogromne koszty i wielkie organizacyjne przedsięwzięcie, by przewieźć konie samolotem. I odpowiedzialność, aby podczas transportu się nie zestresowały i miały do skubania pachnące sianko. Starty i lądowania muszą być łagodnego, do czego jest potrzebne duże lotnisko. Tylko nieliczne kraje mogą sobie pozwolić na sprowadzenie końskiego baletu.
Ale można piękne lipicany obejrzeć w Piber, gdzie przez całe lato aż do 26 października trwa Wielka Wystawa Konia. Na zwiedzających czekają turnieje i pokazy tresury oraz przejażdżki bryczkami. Rozstawiono ogromny namiot dla pięciu tysięcy osób. Hasłem wystawy jest „Mit konia”, przygotowano wiele tematów: koń w pracy i na paradzie, w sporcie, na wojnie, w różnych okresach historycznych. Dla miłośników tych zwierząt będzie to niezapomniane przeżycie.
PRZYDATNE INFORMACJE

Dojazd: samochodem autostradą A2 z Wiednia do Graz, skąd już do Piber jest bardzo blisko.
Ceny wstępu: rodzinny bilet – 20 euro, osoba dorosła – 10 euro, dzieci do lat 6 – gratis. Bilet uprawnia też do zobaczenia muzeum koni.
Przewodnik: bezpłatny, oprowadza po stadninie codziennie w godz. 9 – 10.30 oraz 13.30 – 15.30.
Więcej informacji: Piber Federal Stud, Piber 1, 8580 Koeflach, Tel. +43/3144/3323, e-mail:[email protected], internet: www.piber.com

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *