Warto czekać

W ubiegłym tygodniu błąkającym się po ulicy psem zainteresowali się pracownicy schroniska dla zwierząt w Billings (stan Montana) w Stanach Zjednoczonych. Gdy złapali zwierzę, okazało się, że ma ono chip, który wszczepiono w klinice w Lee's Summit. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że miejscowości te dzieli blisko 1800 km (czyli odległość podobna do tej dzielącej Warszawę od Rzymu)!

Nie wiadomo, w jaki sposób pies pokonał taki dystans. Jego właścicielki Cher Jarosz i jej córka Kari Mitchell nie mogły uwierzyć swemu szczęściu, gdy dowiedziały się o odnalezieniu czworonoga, dawno już bowiem straciły nadzieję, że go zobaczą. Mickey wprawdzie nie pamięta swojego imienia, widać także, że nie ominęły go dramatyczne przygody (pogryzienia przez inne psy), ale najważniejsze, że znowu jest w domu!