Weronika Pazura - Psy.pl - mamy nosa!

Weronika Pazura

Gdy tylko udało nam się wybudować domek nad jeziorem, od razu pojechaliśmy z Czarkiem do najbliższego schroniska, by obejrzeć psy i jakoś pomóc. Nie byłam wtedy jeszcze zdecydowana na wzięcie bezdomnego psiaka, lecz chcieliśmy się zaprzyjaźnić. Gdy tak chodziliśmy po schronisku w Ostródzie, zauważyłam w jednej z klatek sunię z sutkami wyciągniętymi aż do ziemi, z przerażonymi oczami.

Tak mnie do siebie wołała, że podeszłam, by ją pogłaskać, i wtedy ona włożyła łapki między kraty, złapała mnie za rękę jak człowiek i popatrzyła mi w oczy. Strasznie się wtedy popłakałam, więc Czarek powiedział: Dobrze, już dobrze, weźmiemy ją! Tak też się stało. Nasza sunia wabi się Striełka i jest bardzo kochana. Teraz czasem mówimy do niej żartem: Ty cwaniaro, wiedziałaś, jak sobie mnie zjednać!

Później w naszym domu pojawiła się Biełka, którą uchroniliśmy przed oddaniem do schroniska. Mieliśmy już dwa koty, zwierzaki szybko się zaakceptowały. Opuszczony pies, który znajduje opiekę, zwykle bez większych problemów po jakimś czasie nawiązuje dobry kontakt z otoczeniem.

Oprócz Striełki, Biełki i kotów mam też owczarka niemieckiego, chihuahua oraz wyżła niemieckiego. Zaobserwowałam, że przygarnięte psy szybciej potrafią zaakceptować obce osoby – na przykład znajomych czy pomoc domową. One wiedzą, że może być źle, więc bardziej potrafią się cieszyć życiem! Dlatego, jeśli to nam jest źle, najlepiej zróbmy dobry uczynek i weźmy pieska ze schroniska. Wtedy będzie o jedno psie cierpienie na świecie mniej.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *