Wielkanocne poświęcenie

Ludzie tak zabiegani, że już nikt nie pamięta, że powinny oddechem i radością być Święta

Ludzie tak zabiegani, że już nikt nie pamięta,
że powinny oddechem i radością być Święta
i stąd w pewnej rodzinie, gdy nadeszła Wielkanoc,
każdy tyle miał zajęć, że psa w końcu wysłano:
– Zanieś – mówią – ten koszyk do kościoła, a potem,
kiedy ksiądz go pokropi, weź i przynieś z powrotem.

Idzie pies po ulicy, z góry świeci nań słonko,
każdy nim się zachwyca – Popatrz. Pies ze święconką!
A on dumny jest wielce myśląc o tym zachwycie,
lecz jest problem – ten koszyk pachnie tak smakowicie..

Więc choć nie wie co znaczy owo słowo „święconka”
ale wie, że w koszyku jest i chleb, i wędzonka,
jajka są i kiełbasa, i coś z cukru do tego.
A tu pieski znajome krzyczą za nim – Kolego,
podziel się z nami jajkiem! To niczego nie zmienia.
Wszak to, co masz w koszyku jest i tak do dzielenia.
A on chciałby… Lecz rozkaz…
Trudno. Wrócił do domu
dumny, że sam nic nie zjadł i zjeść nie dał nikomu.
– Wiem, skąd nazwa „święconka” – myślał zadowolony.
Przecież wielkie to było poświęcenie z mej strony.

Z poważaniem:
Drużka – Dróżka i Marek Majewski

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *