Winda i pies. Jak uniknąć wypadku?

Winda i pies niekiedy bywa ryzykownym połączeniem. Wystarczy chwila nieuwagi, by wsiadanie lub wysiadanie mogło się skończyć dla psa tragicznie.

Weszłam kiedyś do windy, miałam dużo pakunków i nim się ogarnęłam, ta ruszyła i pies został na zewnątrz. Na szczęście smycz się zerwała i psu nic się nie stało. Tylko najedliśmy się strachu – opowiada właścicielka niewielkiego mieszańca.

W Polsce jest około 70 tys. dźwigów osobowych i osobowo-towarowych. Każdego dnia miliony razy ludzie podróżują windą. Często towarzyszą im psy. Dla starszych czworonogów lub tych cierpiących na dolegliwości kręgosłupa winda to nie tylko wygoda, ale wręcz konieczność. Wniesienie po schodach na szóste piętro dużego psa sprawi kłopot nie tylko delikatnej kobiecie, ale i dobrze zbudowanemu mężczyźnie.

Łapa w szczelinie

Prawidłowo używane windy są bezpieczne, rzadko więc zastanawiamy się nad zagrożeniami. One jednak istnieją i w najgorszym wypadku mogą kosztować życie zarówno człowieka, jak i psa. Choć wypadki śmiertelne są rzadkie, to jednak się zdarzają. W latach 1990-2005 zginęły w ten sposób 63 osoby.

Inne wypadki skończyły się kalectwem lub drobniejszymi obrażeniami. Brak szczegółowych statystyk, ale większość wypadków powoduje brak drzwi kabinowych (wewnętrznych) lub źle działające mechanizmy zamknięcia drzwi przystankowych (znajdujących się na danym piętrze). Zdarzało się, że człowiek otwierał drzwi, za którymi nie było windy, i wpadał do szybu.

Niebezpieczny jest też brak szybki (takie drzwi do windy znajdują się np. w wielu blokach z epoki gierkowskiej). Wystarczy, że dziecko włoży tam rękę czy głowę, a akurat nadjedzie winda i nieszczęście gotowe. To samo może się zdarzyć psu. Wiele starszych dźwigów nie ma drzwi kabinowych, co oznacza, że między ścianą szybu a kabiną jest szczelina, w której może się zaklinować psia łapa.

W 2009 r. zaczęła w Polsce obowiązywać unijna norma SNEL, która nakazuje modernizację dźwigów zainstalowanych przed 1 maja 2004 r. Windy są stopniowo wymieniane na nowoczesne, ale i tak nadal blisko 60 proc. zainstalowano ponad 20 lat temu.

pies w windzie
fot. Shutterstock

Winda i pies a przytrzaśnięta smycz

Z danych z innych krajów wynika, że większość wypadków w windzie z udziałem psa ma miejsce, gdy smycz zostanie przytrzaśnięta drzwiami albo gdy człowiek i pies znajdą się po przeciwnych stronach drzwi lub gdy smycz zostanie zatrzaśnięta, kiedy oboje są w kabinie.

Największe zagrożenie stanowią drzwi automatyczne. Nieszczęście może się zdarzyć, kiedy właściciel zajęty jest zamykaniem mieszkania albo wraca z psem ze spaceru i puszcza zwierzaka przed sobą. Trzymany na długiej smyczy czworonóg wchodzi do windy, drzwi się zamykają, dźwig rusza…

Psy mieszkające w bloku są często tak przyzwyczajone do windy, że bez wahania same do niej wsiadają. Właściciel musi zachować ostrożność zwłaszcza w momencie wsiadania i wysiadania. Najlepiej wchodzić do windy i opuszczać ją, trzymając psa na dosyć krótkiej smyczy blisko siebie. Guzik naciskamy dopiero wtedy, gdy pies, człowiek i smycz znajdują się w kabinie.

Fotokomórka, która nie widzi psa ani smyczy

Trzeba pamiętać, że środki bezpieczeństwa w windach są projektowane z myślą o ludziach. Dlatego też fotokomórka w drzwiach może „nie widzieć” małego psa (czujnik jest umieszczony wyżej), a już na pewno „nie dostrzega” smyczy. Ponadto większość smyczy jest tak cienka, że czujniki w drzwiach nie reagują, kiedy ta zostanie przytrzaśnięta – inaczej niż w przypadku, gdy między drzwiami znajdzie się ręka czy noga.

Szczególnie niebezpieczne są automatyczne smycze typu flexi, nie tylko ze względu na to, że wiele z nich ma cienki sznurek, ale przede wszystkim ze względu na długość. Puszczony na niezablokowanej smyczy pies może łatwo oddalić się od właściciela i wbiec do windy. Czasami widuje się także właścicieli używających smyczy z zepsutym mechanizmem, wtedy długi sznurek wlecze się po ziemi. Dlatego korzystając z flexi, zanim się wsiądzie do windy, najlepiej smycz skrócić i zablokować.

Najbezpieczniejsze z tego punktu widzenia są smycze o okrągłym przekroju i grubości około 1 cm. Według obowiązujących przepisów dźwig nie powinien bowiem ruszyć, jeżeli między drzwiami została szczelina szersza niż 6 mm – dotyczy to jednak tylko nowych wind, a poza tym w trakcie eksploatacji tolerancja dźwigu może wzrosnąć np. do 10 mm.

„Stop”! Winda i pies w niebezpieczeństwie

Gdy dojdzie do niebezpiecznej sytuacji, należy działać jak najszybciej, bo liczą się ułamki sekund. Jeśli psu grozi uduszenie, bo smycz została przytrzaśnięta drzwiami, ale jesteśmy razem z nim w środku, należy jak najszybciej odpiąć ją od obroży, ewentualnie zdjąć obrożę. Ponadto natychmiast po zamknięciu drzwi naciskamy przycisk „stop”. Niestety nie każdy dźwig jest w niego wyposażony.

Jeśli drzwi windy się zamknęły, pies jest sam w środku, właściciel na zewnątrz, a smycz między drzwiami, wielokrotnie naciskamy guzik. O ile nikt na innym piętrze nie wezwał dźwigu lub winda nie zdążyła jeszcze zablokować drzwi, przyciskanie guzika spowoduje ponownie ich otwarcie. Gdy rusza winda i pies jest na smyczy, która została przytrzaśnięta, jak najszybciej ją puszczamy. Szanse na to nie są duże, ale jeśli smycz jest cienka, być może zostanie pociągnięta za windą. Niestety, w takiej sytuacji nie da się zrobić nic więcej.

Pamiętaj, to ty trzymasz drugi koniec smyczy i od ciebie zależy bezpieczeństwo twojego czworonożnego przyjaciela – także w windzie.

ABC podróżowania – winda i pies

  • Naucz psa spokojnie czekać na windę w pozycji siad i wsiadać tylko na komendę.
  • Nie pozwól mu wbiegać do kabiny przed sobą ani zostawać z tyłu – może się przestraszyć zamykających się drzwi i nie wsiąść. Trzymaj smycz krótko.
  • Upewnij się, że smycz nie została między drzwiami.
  • Naucz psa podróżować windą w pozycji siad dla bezpieczeństwa i po to, by nie zaczepiał towarzyszy podróży.
  • Pozwól podopiecznemu wysiąść dopiero na twój znak.
  • Jeśli pies boi się windy, przećwicz z nim wsiadanie, wabiąc go smakołykami. Smycz trzymaj krótko, ale jej nie napinaj.
  • Jeśli masz szczenię, które się zapiera, stań w drzwiach i zwab je do kabiny.
Autor: Urszula Charytonik