Winni, ale nie skazani - Psy.pl - mamy nosa!

Winni, ale nie skazani

Sąd Rejonowy w Białymstoku umorzył postępowanie wobec kierownika i dwóch weterynarzy miejscowego schroniska dla psów oskarżonych o nieuzasadnione usypianie psów w tej placówce kilka lat temu. Sąd uznał wprawdzie, że oskarżeni są winni zarzucanych im czynów, ale stopień ich winy oraz szkodliwości społecznej ich działań określił jako nieznaczny, dlatego warunkowo umorzył postępowanie na 2 lata. Nie jest to wyrok skazujący.

Wyrok nie jest prawomocny. W pierwszym procesie w tej sprawie sąd uniewinnił oskarżonych, ale proces toczył się jeszcze raz, bo tak zdecydował sąd drugiej instancji, który uchylił pierwszy wyrok.

Prokuratura zajmowała się sprawą po doniesieniu Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Według Towarzystwa, w białostockim schronisku w latach 1998-2001 bez podstaw uśpiono ponad pół tysiąca psów. Psy były uśmiercane w skandalicznych warunkach, żywe chodziły po martwych. W aktach sprawy znajdowały się makabryczne zdjęcia dokumentujące wydarzenia w schronisku.

Uzasadniając wyrok sędzia Krzysztof Kozłowski powiedział, że oskarżeni dopuścili się złamania ustawy o ochronie zwierząt, o czym świadczą zebrane w sprawie dowody. Kozłowski przypomniał, że artykuł 33 ustawy o ochronie zwierząt dopuszcza eutanazję tylko
wówczas, gdy istnieje taka potrzeba gospodarcza (jeżeli np. na danym terenie znajduje się zbyt duża ilość zwierzyny dziko żyjącej), względy humanitarne lub sanitarne, zwierzę jest
agresywne i przez to stanowi zagrożenie, jak również dla uzasadnionych potrzeb nauki. Sąd podkreślił, że w czasie objętym aktem oskarżenia w schronisku usypiano do 40 proc. trafiających tam zwierząt, a przyczyny eutanazji nie były określane w dokumentach, co wykazała m.in. kontrola NIK. Sędzia przywołał opinię biegłego w procesie, który podkreślał, że eutanazję stosuje się w beznadziejnych przypadkach, gdy nie ma innego wyjścia, by zaoszczędzić zwierzętom cierpień. Sąd podkreślił, że eutanazji nie usprawiedliwia fakt, że w schronisku nie było warunków ani wystarczających pieniędzy na leczenie psów, jednak przyznał, że warunki były złe, placówka była przepełniona, niedoinwestowania, a oskarżeni działali przez to w „trudnej sytuacji”.

– Cała sytuacja wynikała z niedofinansowania tego schroniska, to był główny powód nadmiernej eutanazji. Eutanazji w schroniskach nie da się uniknąć, to nie jest problem nowy – powiedział sędzia. Podkreślił, że dzięki postępowaniu w tej sprawie liczba eutanazji
spadła i sytuacja się poprawiła. Do schroniska na podstawie umów zawartych między zarządem miasta Białegostoku a ościennymi gminami trafiało wiele psów, placówka dostawała pieniądze za odławianie zwierząt, ale nie było środków na ich leczenie, które powinna zapewnić gmina. – Zabrakło chyba wyobraźni przy zawieraniu tego
porozumienia – powiedział Kozłowski i dodał, że uwadze kierownictwa schroniska uszło to, iż „zwierzę jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia nie jest rzeczą”.

Oskarżeni nie przyznali się do winy. Prokurator domagał się dla nich kar więzienia w zawieszeniu, wpłacenia nawiązek na rzecz schroniska oraz zakazów wykonywania zawodu. Jeszcze nie wiadomo, czy strony będą składać apelacje.

Przedstawicielka Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami Ewa Chmay-Brześkiewicz powiedziała, że ma nadzieję, iż wyrok przyczyni się do zmiany polityki władz miasta w tym zakresie i „wystarczy dla powstrzymania fali zbrodni wobec zwierząt”. (PAP)

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *