Wiosenne wędrówki z psem. Jak aktywnie spędzać ciepłe dni?

Z radością przywitaliśmy wiosenne słońce i długie spacery –  przygrywkę do wyczekiwanych majówek. Nasze psy ze zdwojoną energią rozkopują grządki i węszą wiatr w nadziei na włóczęgę. Czy może być coś wspanialszego niż radosne odkrywanie, w którą stronę skręci droga za kolejnym wzgórzem? Musimy jednak mierzyć zamiary na siły psa. Grubaski, które spędziły zimę na statecznych marszach wokół bloku prędzej wyzioną ducha, niż przetruchtają 20 km przy rowerze pełnego animuszu właściciela. Sprawmy, aby wędrówka z psem była przyjemna nie tylko dla nas, ale zwłaszcza dla naszego pupila.

Wędrówka z psem – co ze sobą zabrać?

Przed wyprawą musimy wyposażyć nie tylko siebie, ale i psa. A ciężki plecak skutecznie uprzykrzy wędrówkę. Dlatego zamiast wielkiej metalowej miski wybierzmy mniejszą plastikową. Dobrym patentem są miski z materiału – lekkie i mieszczące się nawet w kieszeni, bo po złożeniu zajmują niewiele więcej miejsca niż paczka chusteczek. Inne ciekawe rozwiązanie to butelki zaopatrzone w podłużne miski połączone zawiasem. Po złożeniu butelka mieści się w misce. Pamiętajmy, że do miski trzeba mieć co nalać. Jeśli wybieramy się na pustkowie, przygotujmy większy zapas picia.

Oczywiście majówka to przede wszystkim piknik. Lepiej zabrać nieco więcej karmy niż sztywno wyliczone porcje. Wiele pupili umie dobrać się do plecaka czy torby i pożreć prawie całe zapasy. Poza tym świeże powietrze i zwiększony wysiłek pobudzają apetyt.

Pluszaki zostawmy w domu – brudzą się i po kilku aportowaniach są w dotyku dość obrzydliwe. Zabawki terenowe powinny być mocne, by nie zakończyły żywota na pierwszym wystającym korzeniu, i w zdecydowanych kolorach, by łatwo je było znaleźć w wysokiej trawie.

Przydatnym sprzętem (szczególnie na biwaku) są wkrętaki, które pozwalają na przywiązanie psa właściwie w każdym miejscu. Proponuję dobrać je mądrze do gabarytów psa. Niegdyś połaszczyłam się na największy rozmiar dla PON-a (bo taki silny, że ho, ho!). Nie dość, że wkręt utrzymałby średniej wielkości kuca, to jeszcze ważył… odpowiednio. Męczyłam się zatem z nieporęcznym kawałem stali, który doczepiony był do bagażu z zewnątrz i o wszystko zahaczał. Umieszczenie go w ubitej ziemi było wyczynem godnym strongmana.

Przedmiotem, o którym się zwykle nie myśli zawczasu, jest… ręcznik. W upały można go zmoczyć i schłodzić psa.  Ma też nieocenione właściwości zjednywania sobie właścicieli restauracji i kwater, jeśli zanim wprowadzimy czworonoga do pomieszczenia, dokładnie wytrzemy mu łapy. Na kilkudniowe wyjazdy spakujmy posłanie z nieprzemakalnym spodem lub karimatę przyciętą na wymiar – majowe poranki bywają chłodne.

Dorzućmy jeszcze torebki na odchody, książeczkę zdrowia psa, podręczną apteczkę (bandaż, gaziki, woda utleniona, pęseta), nieprzemakalny bucik lub skarpetkę i zapasową smycz. Nie zapomnijmy o kagańcu! Z tym że ten trzeba będzie włożyć raczej na pysk niż do plecaka…

wędrówka z psem po lesie
fot. Shutterstock

Wędrówka z psem po lesie

Jeśli zaplanowaliśmy wypad do parku narodowego czy rezerwatu, zapomnijmy o towarzystwie psa. Skrajną bezmyślnością będzie też zabranie do lasu nieposłusznego czworonoga z silnym instynktem łowieckim i puszczenie go luzem – to najkrótsza droga do zgubienia ulubieńca.

Ze względu na wypadki strzelania do psów jestem sceptycznie nastawiona do spuszczania ich w lesie ze smyczy. Zwłaszcza że zagrażają im też przecież wnyki kłusowników. Jeśli na wypad do lasu o gęstym poszyciu zabieramy kudłatego championa, kupmy mu kombinezon z siateczki.

Wędrówka z psem na rowerze

Zaprawiony kondycyjnie pies będzie świetnym towarzyszem rowerowych wycieczek. Ale pamiętajmy o kilku zasadach. Najwytrawniejszy biegacz musi się z rowerem oswoić. Podczas nauki przyzwyczajajmy go do biegania po prawej stronie – będzie oddzielał psa od samochodów. Nie przywiązujmy smyczy do kierownicy! Jedno mocniejsze szarpnięcie i lądujemy na ziemi. Można za to nabyć wysięgniki mocowane pod siodełkiem, utrzymujące psa w stałej odległości od roweru.

Pies przyzwyczajony, przypięty – nic tylko pędzić? Otóż nie! Tempo zawsze należy dostosować do swobodnego kłusu czworonoga. Dla zapalonych rowerzystów takie wycieczki mogą być nudnawe. Dla mnie trudne było zamienienie towarzystwa wydajnie kłusującego owczarka niemieckiego na psa średniej wielkości. Wydawało mi się, że już wolniej jechać się nie da. Ale po kilku wypadach doceniłam i tę formę rekreacji.

Właściciele małych psów nie muszą zostawiać ich w domu – wystarczy kupić zabezpieczony od góry koszyk lub specjalną torbę. Jeśli nie mamy zamykanego kosza, załóżmy pupilowi szerokie, wygodne szelki.

pies nad wodą
fot. Shutterstock

Wędrówka z psem nad wodę

Pierwsze kąpiele w sezonie musimy dawkować psom rozsądnie. Woda jest zimna, a słońce nie wysuszy zwierzaka tak szybko jak latem. Nie zabierajmy tonących zabawek. Niewiele psów lubi zanurzać głowę, a wyobraźmy sobie dramat pupila, który nagle traci ulubioną piłkę.

Na szczęście dla wszystkich mentalnych wodołazów (i ich właścicieli) w sklepach jest sporo unoszących się na wodzie aportów i piłek.  Żeglarze i właściciele nieumiejących dobrze pływać psów powinni zakupić dla nich kamizelki ratunkowe. Nie każdy pies jest świetnym pływakiem.

Po powrocie

Gdy zmęczeni wracamy do domu, mamy ochotę wyciągnąć się na kanapie. Zapomnijmy o tym! Najpierw zajmijmy się psem. Przejrzyjmy futro, czy nie zaplątał się w nim kleszcz. Skontrolujmy oczy, uszy i nos.

Sprawdźmy, czy na opuszkach nie ma rozcięć albo otarć. Dopiero po kontroli, którą da się wykonać w formie drapania i głaskania, możemy z czystym sumieniem zacząć śnić o kolejnych eskapadach. Oczywiście pod warunkiem że nasz pupil nie znalazł na majówce psiego Graala – zgniłych obierek, zdechłej ryby i tym podobnych rarytasów…

Autor: Kamila Brodowska