Czy wobec psa można stosować kary fizyczne? - Psy.pl - mamy nosa!
Właściciel grozi labradorowi palcem

Czy wobec psa można stosować kary fizyczne?

Są takie sytuacje, że chciałoby się na psa podnieść rękę... Czy to dobry pomysł?

Behawiorysta James O’Heare tak skomentował skłonność ludzi do karania: „Daj ludziom młotek, a cały świat będzie gwoździem. Daj środki awersyjne – a każda sytuacja okaże się tą ostateczną, która wymaga ich zastosowania”.

My, ludzie, uważamy, że kara to nieprzyjemna konsekwencja niewłaściwego zachowania. Z punktu widzenia behawiorysty kara to każde działanie, dzięki któremu dane zachowanie będzie występowało rzadziej w podobnych okolicznościach.

Wyobraźmy sobie, że właściciel chce ukarać psa, który na niego skacze przy przywitaniu. Krzyczy: „Zły pies! Nie wolno!” i uderza go zwiniętą w rulon gazetą. Czy to była kara za skakanie? Wszystko zależy od tego, jak zwierzę zachowa się przy kolejnym powitaniu. Jeśli znów będzie skakać, oznacza to, że uznało krzyk i uderzanie gazetą za nagrodę, bo właściciel poświęcił psu w tym momencie uwagę. Wszak podniesiony głos brzmi jak ekscytacja związana z powitaniem, a machanie rękami i gazetą to świetna zabawa.

O czym musisz pamiętać, gdy chcesz psa ukarać?

  • Zwykle jest wiele sposobów na to, jak poradzić sobie z niepożądanym zachowaniem psa. Kara to tylko jeden z nich i w dodatku niesie z sobą duże ryzyko.
  • Efekty uboczne kary są często niewspółmierne do oczekiwanych korzyści.
  • Uderzenie psa gazetą, kapciem lub smyczą, bicie po pysku wywołuje reakcję obronną i gryzienie w odpowiedzi na gest wyciągniętej ręki.
  • Gdy to tylko możliwe, unikaj kar, ucząc psa w zamian tych zachowań, których od niego oczekujesz.
  • Więź między psem a przewodnikiem jest lepsza i bardziej trwała wtedy, gdy jest oparta na zaufaniu, a nie na strachu.
  • Jeśli wydaje ci się, że musisz sięgnąć po karę, skorzystaj z pomocy doświadczonego szkoleniowca lub behawiorysty.

Karanie skuteczne

Warunki skutecznego stosowania kary sformułowała trenerka Pat Miller. Musi być wymierzona dokładnie w momencie, w którym następuje niepożądane zachowanie, ma być odpowiednia do danego przewinienia i pies ma ją skojarzyć tylko z tym złym zachowaniem, za które chcemy go ukarać. Musi też być nieuchronna. Spełnienie tych warunków bywa jednak niezwykle trudne.

Na przykład właściciel po powrocie do domu zastaje na podłodze kałużę moczu pozostawioną przez szczeniaka. Gdy zanurzy w niej jego pysk, nie zrealizuje kryterium czasu. Szczenię nie skojarzy odległych w czasie zdarzeń. Uzna, że to kara za pojawienie się właściciela. Stąd prosta droga do tego, by zaczął się go obawiać.

Bywa, że właściciele nie potrafią dobrać siły bodźca do sytuacji. Wystarczy spojrzeć na psy, które ciągną na smyczy, choć mają założone na szyje kolczatki i odczuwają ból. Są zachowania instynktowne, np. pogoń za zdobyczą, odporne na wygaszanie. Silny ból nie powoduje często ich eliminacji, za to wywołuje skojarzenie z właścicielem, który karę wymierza.

Istotna jest też konsekwencja. Jeśli pies robi coś złego, a my go nie zawsze za to karcimy, doprowadzamy do tego, że staje się hazardzistą sprawdzającym, czy może tym razem uda się uniknąć kary. Bo jej brak wzmacnia zachowania, które chcieliśmy wygasić.

Karanie negatywne

Gdy nie damy psu korzyści, której ten się spodziewa, zastosujemy karę negatywną. Może to być brak smakołyku, uwagi właściciela czy zabawy. To działa, ale pod warunkiem że pies zrozumie, iż to jego złe zachowanie spowodowało brak oczekiwanej korzyści.

Wróćmy do psa skaczącego na właściciela przy powitaniu. Opiekun może zastosować karę negatywną i wyjść. Zwierzak zrozumie wtedy, że skakanie powoduje zniknięcie osoby, na której obecności mu zależy. Ale jest tu haczyk. Mechanizm zadziała, jeśli właściciel po kilkunastu sekundach wejdzie do domu raz jeszcze i da podopiecznemu szansę na spokojne przywitanie. Tylko wtedy zrozumie on związek między swoim zachowaniem a jego konsekwencjami.

Wygaszanie negatywne wydaje się proste. Społeczna izolacja to jednak dla psa dotkliwe doświadczenie i nie zawsze zrozumiałe. Wiąże się z dużym stresem, który bardzo utrudnia psu uczenie się.

Ogrodzenie elektryczne
fot. Shutterstock

Karanie niebezpieczne

Większość właścicieli nie zdaje sobie sprawy, że ze stosowaniem kar wiążą się takie niebezpieczeństwa jak: strach, dezorientacja, zaburzenia w uczeniu się, przenoszenie zachowań agresywnych na przewodnika, depresja, wycofanie, frustracja objawiająca się nadmierną aktywnością, co ściąga na psa kolejną karę. Zdarza się też generalizacja stłumienia – zwierzę z obawy przed karą nie robi nic.

Zajmowałem się kiedyś labradorem, którego usiłowano powstrzymywać przed ucieczkami za pomocą elektrycznego ogrodzenia. Gdy pies zbliżał się do strefy zakazanej, otrzymywał impuls elektryczny. Po kilku próbach wbiegł do domu i nie chciał z niego wyjść. Uznał, że świat zewnętrzny jest źródłem zagrożenia i bólu. Próby wyprowadzenia go na spacer powodowały ataki paniki, szczekanie, defekację i oddawanie moczu.

Terapia trwała wiele tygodni i nie wystarczyło tu tylko nauczenie psa przywołania i zlikwidowanie ogrodzenia elektrycznego.

Zanim ukarzesz, zastanów się…

  • Czy zachowanie psa jest niebezpieczne dla niego samego lub jego otoczenia?
  • Czy można je kontrolować fizycznie? (np. gdy ucieka – zbudować dobry kojec)
  • Czy da się wprowadzić zachowanie zastępcze i nauczyć psa, by je prezentował?
  • Czy wszystkie potrzeby psa są zaspokojone (odpowiednia ilość ruchu i stymulacji psychicznej)?
  • Czy zastosowanie kary nie wywoła efektów ubocznych?
  • Czy pies potrafi wykonać polecenie, które pozwala kontrolować go w trudnych warunkach, np. dobrze zna komendę „siad”, na którą zareaguje nawet w dużym stresie?

Przekierowywanie zamiast karania

Stłumienie jakiejś reakcji nie oznacza, że została ona wygaszona. W jej miejsce pojawiają się nowe zachowania. Czy wystarczy więc nauczyć tego, czego oczekujemy, a złe nawyki nigdy się nie pojawią? Występują wszak zachowania, które są wzmacniane wewnętrznie i samo ich realizowanie jest już nagrodą.

To zachowania instynktowne – gonienie kur i saren, pasienie samochodów, podszczypywanie rowerzystów, ujadanie przy płocie, kopanie dołów w ogrodzie – które nie potrzebują dodatkowego wzmocnienia. Takie zachowania trzeba przekierować na inne, pożądane przez właściciela.

I tak – zamiast pogoni za rowerzystą zaproponujmy pogoń za piłką, zamiast kopania dołów w całym ogrodzie – kopanie w wydzielonej piaskownicy, w której ukryliśmy różne skarby. Nie karzmy psa za skakanie na nas przy powitaniu, ale nauczmy go zachowania zastępczego –np. siedzenia. Zamiast karać za szczekanie – nauczmy komendy „cicho”.

Autor: Jacek Gałuszka
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

  • Slimaczek
    Slimaczek 9 maja 2017 o 16:03

    Bardzo dobry artykuł. Warto także dodać że posiadanie psa nie wiąże się z myśleniem stadnym tzn: "Ja jestem samcem alfa, stanowimy stado więc pies ma być posłuszny/uległy... bo tak".
    Dominacja nie wchodzi w grę podczas wychowywania psiaka. Psu trzeba pokazać co można a czego nie, jak dziecku ... ot cała filozofia dobrego wychowania.

  • Wdowka
    Wdowka 9 maja 2017 o 22:22

    Świetny artykuł acz wiele słusznych sugestii często trudnych do realizacji.

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *