Podryw na mopsa – wywiad z Aleksandrem Sikorą


O mopsie, który taktownie budzi i którego chciałby zabrać w podróż do Chin – opowiada Aleksander Sikora.

Fragment wywiadu z magazynu „Mój Pies i Kot” nr 8(65)/2021. Z Aleksandrem Sikorą rozmawia Paulina Król.

Każdy pies w tym domu był psem rodzinnym, a obowiązki rozdzielano po równo. Tradycje okazywania miłości nie tylko ludzkim członkom rodziny, ale także zwierzętom istniały tam zawsze. Rumba, cairn terrier, pojawiła się kilka miesięcy przed narodzinami Olka i od razu stała się ulubienicą wszystkich. Była jak Zosia Samosia, nawiązywała bliższy kontakt tylko z wujkiem i babcią, która przyjeżdżała od czasu do czasu z Wiednia. Rumba wyróżniała się też wyjątkową odwagą. Nawet kiedy była już leciwą damą, a w domu pojawiła się rozbrykana bokserka Tosia, na każdym kroku pokazywała, że to ona rządzi.

Tosię przyprowadziła siostra Olka, znana z robienia tego rodzaju niespodzianek. Sunia była z całą rodziną za pan brat, ale z powodu wątłego zdrowia odeszła w wieku ośmiu lat. To było najbardziej bolesne rozstanie z kochaną przyjaciółką, z jakim przyszło się zmierzyć całej rodzinie. „Przyrzekliśmy sobie wtedy, że już nigdy więcej nie będzie psa w domu” – wspomina Olek.

A jednak siostra znowu Was zaskoczyła?

To było dwa lata po stracie Tosi. Pamiętam rozemocjonowany głos siostry w telefonie: „Olek, nie uwierzysz, co się stało!”. Przez ułamek sekundy pomyślałem, że coś złego, ale za dobrze znam swoją siostrę, więc bez wahania odpowiedziałem: „Kupiłaś psa!”. I sama już wykrzyknęła: „Tak, mopsa!”. Nie pytałem nigdy, dlaczego akurat mopsa, przypuszczam, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. I ja, kiedy zobaczyłem tę przesłodką małą kulkę, rozpłynąłem się ze wzruszenia, a cała rodzina od razu obdarzyła ją miłością. Byłem ciekaw, jak się rozłożą obowiązki, bo na osiedlu obserwowałem taką prawidłowość, że kiedy pojawiał się u kogoś szczeniak, to przez pierwsze dwa tygodnie wychodziły z nim dzieci, po jakimś czasie rodzice, aż wreszcie dziadkowie.

U nas najpierw najczęściej wyprowadzała go siostra, ale Lolek zawarł pakt z moim tatą i to on stał się jego najlepszym kolegą. Pewnie dlatego, że najwięcej czasu spędza w kuchni, a mopsy to znane łasuchy. Oczywiście tata nie przyznaje się, że go dokarmia, ale sam wiem, jak trudno jest odmówić, patrząc w te wielkie oczy, dwa wbite koraliki, jak u misia Colargola. Uwielbiam ten błysk w oku, kiedy widzi, że biorę jego szelki lub powiem, że coś dla niego mam. Jest uosobieniem wierności i bezwarunkowej miłości, nie da się kupić za plasterek szynki. Zawsze przy człowieku i dla człowieka. Z anielską cierpliwością znosi nawet czasem nieco uciążliwą atencję mojej czteroipółletniej siostrzenicy Oli. Oczywiście od urodzenia uczymy ją szacunku dla zwierząt i na pewno by go nie skrzywdziła. Z drugiej strony, bardzo mu to odpowiada, bo cały czas jest dotykany, muskany, tarmoszony, a te „męki” uwielbia.

Czasem się śmiejemy, że mamy ciekawe trio w domu: Ola, Olek i Lolek, moglibyśmy założyć jakiś band. Lolek to najbardziej towarzyski pies, jakiego znam. Swoim zachowaniem obala mity o mopsach. Nie ma w sobie nic z leniwca ani kanapowca. Nigdy się nie nudzi, a o spacerki wręcz sam prosi. Mimo swoich 12 lat i licznych perturbacji zdrowotnych, które dzielnie przetrwał, tryska niespożytą energią. Dostrzegam w nim czasem psiego dziadka, ale na słowa „spacerek”, „masz” reaguje tak, jakby ktoś za sprawą czarodziejskiej różdżki…

Ciąg dalszy wywiadu przeczytasz w magazynie „Mój Pies i Kot” – szukaj w sieci sklepów Biedronka!

Aleksander Sikora – dziennikarz, prezenter telewizyjny, reporter, jeden z najbardziej utalentowanych i lubianych prezenterów; współprowadzi popularny program „Pytanie na śniadanie”, miłośnik podróży, lubi także… śpiewać – nagrał singiel z autorską piosenką „Budzę się”.

Zapisz się do newslettera Psy.pl i otrzymuj ciekawe treści przed innymi!

Autor: Paulina Król
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments