Zagraniczni dobroczyńcy

Przemysław Basa, szef schroniska wyjaśniał „Gazecie Wyborczej”: „Niemcy nie są wybredni. Wezmą rasową kalekę albo starego kundla. W transporcie przed świętami opuściła nas 12-letnia suczka, która w schronisku przebywała od sześciu lat i nikt z nas nie wierzył, że jeszcze mogłaby znaleźć właściciela”. Zainteresowanie Niemców jest spore, bo procedura adopcyjna w ich kraju jest znacznie bardziej skomplikowana i sformalizowana niż w Polsce. WyChcąc wykorzystać ten fakt Basa sam aktywnie poszukuje chętnych do adopcji rozsyłając przez internet fotografie oraz informacje o schroniskowych psach.

Współpraca z zachodnimi sąsiadami jest dla schroniska z Rudy Ślaskiej ze wszech miar korzystna. Niemcy nie tylko adoptują psy, ale w zamian ofiarowują też potrzebne rzeczy np. karmę czy koce.