Zamiast dominacji - Psy.pl

Zamiast dominacji

Teoria dominacji przyniosła więcej szkód niż pożytku w naszych relacjach z psami. Psy od wieków nie polują i nie żyją w watahach, więc najwyższa pora przestać je traktować "po wilczemu"

Nasz pies nie chce nas słuchać, bo kompletnie nas zdominował. Przychodzi na zawołanie, kiedy chce. Zdarza mu się warczeć, gdy próbujemy zrzucić go z kanapy lub zapinamy mu obrożę. Takie skargi często słyszę z ust opiekunów moich czworonożnych pacjentów. Gdy pytam, jak do tej pory radzili sobie z jego zachowaniem, zwykle otrzymuję opis działań zalecanych przez popularne poradniki wychowania psa. „Nie pozwalamy psu dominować, nie dopuszczając, by przechodził przez drzwi przed nami, karmimy go dopiero po naszym posiłku, nie pozwalamy, by wygrywał w zabawach, ignorujemy go, gdy domaga się naszej uwagi”.

Kiedy proszę o zademonstrowanie podstawowych umiejętności dobrze wychowanego psa, takich jak „siad”, „zostań” czy „waruj”, do tej pory spokojni i pełni ciepłych uczuć do swojego pupila opiekunowie zmieniają się w okamgnieniu w nadgorliwych kaprali. Stają zwykle na baczność i nienaturalnie podniesionym głosem wydają psu komendy. Ten zaś, wyraźnie skonfundowany, stara się po psiemu załagodzić trudną i mało dla niego zrozumiałą sytuację. Najczęściej wykonuje czynności zastępcze lub wysyła inne tzw. sygnały uspokajające, co denerwuje opiekunów. Przejawy agresji psa spotykają się z ostrą reprymendą lub fizycznym „dominowaniem” – chwyceniem za kark lub przewróceniem na grzbiet. Bardziej uległe czworonogi zwykle uczą się w trudnych sytuacjach unikać opiekunów, u pozostałych problem agresji narasta.
Skąd się biorą tego rodzaju nieporozumienia i wynikające z nich trudności? Dlaczego, usiłując podporządkować sobie psa, osiągamy efekt przeciwny do zamierzonego? Sądzę, że u podstaw tego stanu rzeczy leży fałszywie pojęta i niestety głęboko zakorzeniona w naszej mentalności teoria dominacji, wyrosła kilkadziesiąt lat temu na gruncie obserwacji społeczności wilków – także fałszywych.

Nasz sposób rozumienia relacji z psem oraz metody wychowania i szkolenia opierają się na zasadzie „Ja jestem panem, a ty psem, ja każę, ty robisz”. Jasne, że pies powinien być posłuszny i podporządkowany człowiekowi. Jednak my próbujemy to osiągnąć, egzekwując przewagę właściwą przywódcy stada. Rozumiemy ją tak, że przywódca jest zawsze silniejszy, ma większe prawa i przywileje oraz zawsze podporządkowuje sobie słabsze osobniki. Pies jest potomkiem żyjących w hierarchicznie zorganizowanych grupach wilków, a zatem jego funkcjonowanie wśród ludzi musi się opierać na regułach podobnych do tych, które rządzą wilczą społecznością.Tymczasem – jak wykazały przeprowadzone ostatnio badania – społeczność wilków nie jest zorganizowana w tak sztywny i bezwzględny sposób, jak dotąd sądzono. Ponadto w trwającym kilkanaście tysięcy lat procesie udomowienia pies przestał w dużej mierze być wilkiem. Jest nim w takim mniej więcej stopniu, jak my jesteśmy małpami.

Nawet u wilków hierarchia ma granice
Hierarchiczna struktura wilczej watahy wyznaczana jest przez trzy zasadnicze cele – zdobycie pożywienia, unikanie zagroźeń i szanse reprodukcji. Aby upolować zdobycz, konieczne jest ścisłe współdziałanie wszystkich członków watahy i jej kontrola przez parę Alfa. Podobnie rywalizacja między samcami o szanse reprodukcji gwarantuje przekazanie najlepszych genów, a więc przetrwanie stada. Okazuje się jednak, że żyjące w silnie zhierarchizowanych grupach wilki w sytuacji konfliktu unikają fizycznej konfrontacji, a do rozstrzygania sporów używają bogatego języka sygnałów i gestów. Niestety, obserwacje czynione kilkadziesiąt lat temu – początkowo na wilkach żyjących w niewoli, co miało wpływ na ich zachowanie – doprowadziły do sformułowania wniosków o konfrontacyjnym i opartym na fizycznej sile charakterze wilczych relacji.

Jeśli wnikliwiej przyjrzeć się wilczym obyczajom, co zrobiono w ostatnich 20 latach, można dostrzec wiele elementów sprzecznych z tradycyjnym oglądem hierarchicznych zachowań. Gdyby na przykład mające wyższą pozycję osobniki posilały się zawsze pierwsze, jak mogłyby przeżyć szczenięta i młodzież stojące na samym końcu hierarchicznej drabiny? Gdyby nie przeżyły, z kim polowałyby te silniejsze i kto zastąpiłby je w przyszłości? Wiele tzw. zasad dominacji jest łamanych właśnie dlatego, że wilki unikają konfliktów, a pewne siebie osobniki zachowują się raczej łagodnie. Społeczność tak silnie bazująca na pracy zespołowej, zarówno jeśli chodzi o wspólne łowy, jak i opiekę nad młodymi, byłaby ewolucyjnie niestabilna, gdyby skazywała młode na czekanie z pustymi żołądkami, aż pożywią się „przywódcy”. Jak wynika z obserwacji dzikich psów afrykańskich, nie tylko najmłodsze szczenięta jedzą pierwsze, następne w kolejce są roczne i dorastające osobniki. Taka organizacja ma na celu zapewnienie przetrwania grupie, a w konsekwencji – każdemu z jej członków. Podobnie wspólne rozszarpywanie upolowanej zdobyczy polega na współpracy, a nie – jak do tej pory sądzono – na bezwzględnej rywalizacji.

Nowe warunki, nowe geny
Pies jest zwierzęciem wyjątkowym pod wieloma względami. Jedynym, dla którego naturalnym środowiskiem jest społeczność ludzka – dlatego można go spotkać wszędzie tam, gdzie dociera człowiek: od rejonów arktycznych po równik. Jest także jedynym, które możemy karać, a ono i tak do nas wróci. Wystarczy spróbować zastosować tradycyjne metody szkolenia psa wobec jakiegokolwiek innego zwierzaka, choćby kota, by się przekonać, że odmówi współpracy lub wyprowadzi się do sąsiadów.

Za profesorem Raymondem Coppingerem, autorem odkrywczej monografii na temat psów, przyjmuje się, że pies jest niejako zatrzymanym w fazie młodzieńczej wilkiem, który zachował przez całe życie chęć do zabawy i pozbył się właściwej wszystkim dorosłym dzikim zwierzętom neofobii – lęku przed nowymi sytuacjami. Dlatego tak łatwo przystosowuje się do wszelkich ludzkich warunków i zmian – podróży, ruchu ulicznego, kontaktu z wieloma osobami, psami oraz innymi zwierzętami. Potrafi doskonale, choć po psiemu, rozumieć nasze zachowania i emocje. Nie musi polować, by zdobyć pożywienie, czy rywalizować o szanse reprodukcji – a zatem reguły hierarchicznej struktury wilczej watahy przestały odgrywać w jego życiu istotną rolę. Zmiany w zachowaniu utrwaliły się też w genach.

Wychowanie czy drażnienie?
Opracowane na podstawie tradycyjnego rozumienia hierarchii stada sposoby redukcji pozycji psa w ludzkim „stadzie” miały na celu uzyskanie psychologicznej przewagi i kontroli nad jego zachowaniem. Aby dobrze wychować swojego towarzysza, wystarczyło zachowywać się jak pies dominujący lub osobnik Alfa, stosując kilka prostych zasad: jedz zawsze przed psem, pierwszy przechodź przez drzwi, nie pozwalaj wygrywać psu w zabawach siłowych ani zajmować wyższej pozycji, np. poprzez siadanie na sofie lub na szczycie schodów, nie pozwalaj mu ciągnąć na smyczy, ignoruj go, gdy domaga się twojej uwagi. Zasady te jednak, jak się okazuje, niewiele mają wspólnego z właściwym rozumieniem zachowania psa, jego natury i potrzeb.

Jedzenie przed psem może być frustrujące i przyczynić się do wzmożenia problemów z agresją u tych ras, dla których pożywienie ma szczególną wartość – jak na przykład labradory. Natomiast dla psów takich jak shih tzu czy york nie ma ono specjalnego znaczenia. Psy leżą na kanapach dlatego, że jest im tam wygodnie i czują nasz zapach – a nie dlatego, że próbują nas zdominować. Możemy się na to godzić lub nie, ale pozostanie to bez wpływu na nasz autorytet u psa. Z kolei niepozwalanie mu na wygrywanie w zabawach zniechęca do kontaktu z nami (ile razy zagralibyśmy w tenisa z kimś, kto zawsze wygrywa?).

Motywacją wskórasz więcej
Współczesne metody szkolenia psów opierają się na niekonfrontacyjnym związku z pupilem i na wykorzystywaniu jego naturalnych zdolności oraz pozytywnej motywacji. Obrazowo mówiąc, można skłonić psa do siedzenia w określonym kącie pokoju, okładając go kijem, gdy przebywa gdziekolwiek indziej – albo nagradzać go, gdy tylko skieruje się tam, gdzie powinien. Podobnie chodzenia przy nodze można uczyć, „korygując” (czytaj: karząc) szarpnięciem kolczatki czy łańcuszka zaciskowego za każdą próbę oddalenia się od opiekuna – lub też nagradzać, kiedy pies znajdzie się w pobliżu naszej nogi.

Szkolone za pomocą metod pozytywnych psy nie obawiają się eksperymentować z nowymi zachowaniami, prezentując ich wiele w nadziei otrzymania nagrody i próbując odgadnąć, o co nam chodzi. Naszym zadaniem jest wyłapanie i nagrodzenie tych zachowań, na których nam zależy. Także eliminacja tych niepożądanych może polegać na wyuczeniu zamiast nich równie satysfakcjonujących zachowań, które nam odpowiadają. Pracując w ten sposób z psem, nie tylko wzmacniamy jego zaufanie do nas, ale też przede wszystkim możemy kontrolować zachowanie naszego podopiecznego – a na tym przecież polega posłuszeństwo.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *