Zanim kupisz szpica miniaturowego (pomeraniana)

Ten typowy ze względu na rozmiary (1,5-2,5 kg) pies do towarzystwa traktuje pierwszego właściciela jako jedynego, bardzo się przywiązuje i bardzo nie lubi zmian. Gdyby ktoś pochopnie podjął decyzję o kupnie, a potem chciał go oddać, stres, na który narazi szpica miniaturowego pomeraniana, będzie ogromny.

Może się nawet zdarzyć, że pies odmówi jedzenia. To niejedyne, co powinien wiedzieć ktoś, kto marzy o psie tej pięknej rasy.

Szpic miniaturowy (pomeranian) patrzy w obiektyw
fot. Shutterstock

Zabaweczka na baterie

Pomeranian to żywe srebro, nad wyraz ruchliwe i energiczne, wszędzie go pełno. Taki domownik – zwłaszcza szczeniak – powoduje, że trzeba mieć oczy dookoła głowy. Gdy w moim domu przychodzą na świat szczenięta i wypuszczam je z kojca, chodzę, szurając nogami, by ich nie przydepnąć.

Dlatego ten delikatny zwierzak nie nadaje się dla rodzin z małymi dziećmi. Łatwo o nieświadome i niezamierzone zrobienie mu krzywdy podczas zabawy – szczególnie szczeniakowi, który jest maleńką puszystą kuleczką. Rodzice czasami uważają, że to świetna zabaweczka na baterie dla ich pociech. Znam przypadki, gdy piesek wskoczył na kanapę, a dziecko niechcący go zrzuciło, co skończyło się łapką w gipsie.

Także w domu, w którym przebywa już większy pies, na pomeraniana czyhają zagrożenia, bo zasiedziały duży pobratymiec może na przykład podczas zabawy niechcący złapać go za kark i nieszczęście gotowe.

Postrach dogów

Przyszli właściciele pomeranianów zwykle są przekonani, że to takie małe pieski, które są bardzo posłuszne. I tu czeka ich niespodzianka. Bo pomeranian rzeczywiście jest mały, ale serce ma waleczne. Wystarczy, że zobaczy dużego psa, nie zastanawia się długo i leci do niego niczym pocisk.

Czasem chodzi o zabawę, ale zwykle o coś zupełnie innego… Szpic miniaturowy szarpiący się na smyczy na widok potężnego doga to wcale nierzadki widok na wystawach psów. Śmiejemy się, że pomeranian widać nie wie, do czego służy lustro, bo gdyby w nie spojrzał, może nie startowałby do kilkadziesiąt razy większego i cięższego pobratymca.

Szpic miniaturowy - pomeranian spaceruje
fot. Shutterstock

Nieprzewidywalny pocisk

Wyszukiwanie dziur w płotach to specjalność niektórych szpiców miniaturowych. A że piesek to niewielki, dziura też wielka być nie musi. Można się również podkopać, jak to zrobił jeden z moich podopiecznych. Przyprowadził go z powrotem sąsiad z drugiego końca ulicy. Nie mogłam się nadziwić, że zwierzak przecisnął się przez tak małą szparkę.

Nieobliczalność tych czworonogów powoduje, że nie wierzę, iż pójdą zawsze grzecznie przy nodze. Ten sam pies, który w domu nie odstępuje właściciela na krok i jest wpatrzony w niego jak w obrazek, poza domem wystarczy, że zobaczy coś po drugiej stronie ulicy i w żaden sposób nie da się go odwołać, pomknie tam jak strzała.

Dlatego na przykład, gdy pielęgnujemy go na stole groomerskim, musi być przywiązany w odpowiedni sposób, bo jeśli – jak kiedyś mi się zdarzyło – zobaczy przez okno kota, zeskoczy, nie bacząc na wysokość.

Bezpłatny alarm

Czujność pomeraniana to niewątpliwa zaleta, tyle że w parze z nią idzie szczekliwość. Można spokojnie nie zakładać alarmu ani nie zamykać drzwi, wychodząc z mieszkania, w którym zostaje pies tej rasy, bo gdy tylko zwietrzy coś niepokojącego, rozszczeka się tak, że zaalarmuje całą okolicę. Nasz dobytek być może w ten sposób uratuje, ale nie uratuje nas przed gniewem sąsiadów.

Dziecko czesze Szpica miniaturowego
fot. Shutterstock

Dystrybutor sierści

Pomeranian sprawi zawód komuś, kto chce mieć pięknego futrzaka i do tego porządek w domu. Dwa razy do roku gubi on bowiem futro i wtedy na właścicielu i jego meblach czy dywanach jest go więcej niż na psie.

Przy czym, jeśli weźmiemy suczkę, to będzie nas to spotykać częściej niż dwa razy w roku. Traci ona bowiem sierść także po cieczkach i po urodzeniu potomstwa. Dlatego lepiej, żeby przyszły właściciel, który nie jest fanem permanentnego sprzątania, wybrał psa. Zwłaszcza jeśli myśli też o karierze wystawowej podopiecznego.

Kołtun na życzenie

Pielęgnacja wystawowego pomeraniana jest bardzo pracochłonna, ale i tego tylko do kochania jest wymagająca. Jeśli zaniedbamy trymowanie, włosa przybywa bardzo dużo i jest uciążliwy w utrzymaniu. Gdy właściciel raz na kwartał przypomni sobie o wizycie u psiego fryzjera, wówczas dużą część skołtunionego podszerstka trzeba będzie po prostu usunąć.

Samodzielne dbanie o szatę szpica miniaturowego wymaga zaopatrzenia się w nożyczki degażówki i szczotkę oraz czesania pupila przynajmniej raz w tygodniu, przy czym są zwierzaki o bogatszej szacie, które mogą tego wymagać częściej. Kąpiel raz na miesiąc (jeśli to pies wystawowy – raz na tydzień) jest niezbędna.

Powinno się do niej użyć szamponu dla psów o podwójnej okrywie włosowej i odpowiedniego balsamu. Suszenie pomeraniana jest obowiązkowe, chyba że chcemy zafundować psu kołtun, a sobie kłopoty. Trzeba go też podstrzyc, bo niektóre porastają tak, że szata sięga ziemi. Szczególnej troski wymagają okolice odbytu. Włosy trzeba tam wystrzyc, bo pies tej rasy ma długie portki i brudzi się przy załatwianiu.

Zadowolony szpic miniaturowy (pomeranian) pozuje do zdjęcia
fot. Shutterstock

Szczotka do krzaków

Spacer z pomeranianem po hodowanym od dwustu lat angielskim trawniku będzie na pewno udany. Gorzej, jeśli wybierzemy się w wysoką trawę, a najgorzej, gdy pupil pobuszuje w krzakach.

Pozbiera tam wszystko jak szczotka. Wydłubywanie tego, co przyniesie na sierści, zajęłoby nam długie zimowe wieczory… Tyle że dzieje się to zwykle wiosną, latem lub jesienią, kiedy mamy inne, przyjemniejsze zajęcia.

Chiński grzywacz

Pomeraniany chorują czasem na serce. Podobnie jak w wypadku yorków może też dojść do zwichnięcia rzepki. Zdarzają się problemy skórne o podłożu genetycznym, czyli alopecia X (cierpią na nią też pudle miniaturowe i toy).

Jeśli zwierzak jest nią obciążony, może w wieku roku czy kilku lat (nie da się określić, kiedy to nastąpi) wyłysieć i wyglądać prawie jak chiński grzywacz, bo straci sierść na tułowiu i tylnych kończynach. Co gorsza, gdy wyłysieje, zdarza się, że lekarz weterynarii szuka przyczyn w grzybicy czy alergii, bo choroba jest rzadka i mało zbadana.

Symptomem wskazującym, że czworonóg może być nią zagrożony, jest watowata sierść u szczeniaka. Poza tym, jeśli nie zmieni on młodzieńczego puchu na normalną sierść w wieku 4-5 miesięcy, także można się spodziewać obciążenia chorobą.

Choć, jak widać, trzeba pokonać kilka trudności, to jednak radość z posiadania tego uroczego małego szpica, może nam je w dwójnasób wynagrodzić.

O rasie opowiedziała Bożena Borkowska-Grochala

Autor: Magdalena Ciszewska