Znów zrywaliśmy łańcuchy dla dobra psów - Psy.pl - mamy nosa!

Znów zrywaliśmy łańcuchy dla dobra psów

Po raz dziewiąty spotkaliśmy się w ponad 40 miastach, miasteczkach i wioskach w całej Polsce, by zaprotestować przeciwko niehumanitarnemu traktowaniu psów, trzymaniu ich na łańcuchach, niedbaniu o to, by miały pożywienie i wodę. Ta akcja społeczna dociera do coraz mniejszych miejscowości i coraz więcej ludzi już wie, psy to nie przedmioty, że czują i reagują jak dwuletnie dzieci.

Znów pod kolumną Zygmunta na placu Zamkowym w Warszawie stanęły dwie budy, a wokół nich usiedli przypięci łańcuchami wolontariusze, ci, którzy przyszli na nasz apel, przechodnie, a także osoby o twarzach powszechnie wszystkim znanych. Wszyscy są z nami, organizatorami akcji, czyli portalem Psy.pl, i jej partnerami, czyli Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami oraz siecią sklepów Biedronka, od dziewięciu lat. I nic im nie staje na przeszkodzie, nawet impreza sportowa „Biegnij Warszawo”, która powoduje, że wiele ulic jest zablokowanych. W tym roku nasi wolontariusze też musieli się przedzierać przez miasto, by dotrzeć na plac Zamkowy. Ale w końcu przy budach się zaroiło. A ten dzień był szczególny, bo to imieniny św. Franciszka z Asyżu, patrona naszych braci mniejszych, a także Światowy Dzień Zwierząt.

– Jest to akcja organizowana przeciwko niehumanitarnemu  trzymaniu psów na łańcuchach, ale nie tylko – mówiła Paulina Król, redaktor naczelna portalu Psy.pl, organizatora akcji. – Chcemy uwrażliwić ludzi na niewłaściwe, na okropne traktowanie zwierząt. Raz jeszcze przypominam, bo pojawiają się tu osoby nowe, młode, które być może nie każdy wie, że pies to istota, która czuje i reaguje jak dwuletnie dziecko, i że należy mu się szacunek, miłość i opieka. Psy trzymane na łańcuchu całe życie bardzo cierpią, obroże wrastają im w szyje, a ból, który temu towarzyszy, jest nie do zniesienia, nie mają zapewnionej możliwości ruchu, często rosnące, nieścierane pazury uniemożliwiają im chodzenie. Zwracajmy uwagę na takie przypadki. Nie przechodźmy obojętnie obok psa na łańcuchu, który ewidentnie jest źle traktowany, zgłaszajmy to do straży miejskiej, na policję, do organizacji prozwierzecych.

Byli z nami pierwsza laureatka nagrody Serce dla Zwierząt Katarzyna Maria Piekarska i tegoroczny jej laureat Łukasz Balcer, a także Sebastian Cybulski, Maria Czubaszek, Jerzy Kemilew, Aneta i Jan Kuroniowie, Jarosław Milner, Marek Molak, Michał Olszański, Aleksander Podolak,  Ryszard Rembiszewski, Marzena Rogalska, Bożena Stachura, Leszek Stanek, Kuba Świderski, Małgorzata Zajączkowska, zespół Neo. Wszyscy oni pragną, by los psów trzymanych na łańcuchach, zmieniał się na lepsze. Za rok akcja będzie organizowana po raz 10 i tak aż do skutku, aż dotrzemy do najmniejszych miejscowości z naszym przekazem.

Co nam powiedzieli uczestnicy akcji

Katarzyna Maria Piekarska, laureatka pierwszej edycji nagrody Serce dla Zwierząt
Cieszę się, że doszło do takiej fajnej sytuacji, że młodzi ludzie, którzy mieszkają na wsiach, uczą swoich rodziców i dziadków, że pies nie może być trzymany na krótkim łańcuchu. I następuje zmiana. Psy często mają kojce albo łańcuch jest dużo, dużo dłuższy. Docierają też do mnie głosy, że księża zaczynają na katechezie lub z ambony mówić, że warto psu przedłużyć łańcuch i nalać miskę wody. Mamy dobrą ustawę, a zmiana świadomości, choć powoli, następuje. I to jest też zasługa tej akcji. Bo jeśli ludzie znani z ekranów, lubiani, sympatyczni mówią, że pies to istota, która czuje, i że nie może całe życie być na łańcuchu, to jednak coś się zmienia.

Łukasz Balcer, prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, tegoroczny laureat nagrody Serce dla Zwierząt    
Przez dziewięć lat trwania akcji trochę się zmieniło, ale mamy jeszcze dużo do zrobienia, ponieważ wciąż jeszcze nasi inspektorzy (ponad 600 w całej Polsce) odbierają psy z łańcucha, odbierają psy w ciężkim stanie. Dwa dni temu do schroniska w Celestynowie trafił odebrany właścicielom zagłodzony pies trzymany na łańcuchu. Mamy więc jeszcze dużo do zrobienia, ponieważ mentalność ludzka nie zmienia się przez 10 lat tylko przez pokolenia. Ale dostrzegam też zmianę na lepsze w podejściu sędziów i prokuratorów podczas spraw sądowych o znęcanie się nad zwierzętami. Uważam więc, że akcja musi cały czas trwać, by zmienić mentalność całego społeczeństwa.

Leszek Stanek, aktor
Wielokrotnie słyszałem o akcji, a dziś udało mi się w niej wziąć udział. Sam jestem zwolennikiem tego, by psom nie zakładać nawet obroży, tylko szelki, ponieważ udowodniono naukowo, że psy mają konstrukcję gardła podobną do ludzkiej i podczas ciągnięcia na smyczy można łatwo uszkodzić psu krtań, co prowadzi do niedotlenienia mózgu i innych chorób. Dlatego namawiam wszystkich, żeby nawet dużym psom kupować szelki.

Małgorzata Zajączkowska, aktorka
Problem tkwi w myśleniu, że zwierzę można traktować w nieludzki sposób, w bestialski powinnam powiedzieć. I jeżeli w wyniku tej akcji choć jedna osoba pomyśli, zanim przywiąże psa na łańcuchu, zanim nie da mu jedzenia, to już będzie sukces.

Maria Czubaszek
Zawsze, nawet kiedy jestem zajęta, przynajmniej na chwilę tu wpadnę, bo uważam, że jest to świetna akcja. Jestem za wszystkim, co się robi dla zwierzątek, dlatego dziś byłam też na psim cmentarzyku w Koniku Małym, gdzie leży mój piesek Supron. Mnóstwo było tam też rodzin z dziećmi odwiedzających swoich zmarłych podopiecznych. Gdy jestem w takim miejscu i na takich akcjach, zaczynam jednak wierzyć, że może ludzie nie są tak bardzo podli. Uważam, że idziemy w dobrym kierunku.

Aleksander Podolak, aktor
Zdecydowałem się wciąć udział w akcji, bo sam organizuję podobne, pomagałem też zwierzętom, gdy mieszkałem przez 20 lat w Stanach Zjednoczonych, byłem w straży dla zwierząt. W teatrze w Zielonej Górze, w którym teraz pracuję, zorganizowałem akcję pod hasłem „Uwolnij swego bohatera”.  Dzięki takim akcjom coś się zmienia. Sam obserwuję, jak licznie ludzie zjawiają się w schronisku w Zielonej Górze, by choć wyprowadzić jego podopiecznych na spacer, sprawiając im nieprawdopodobną radość. To, że się o tym trąbi, pisze, fotografuje, przedstawia w mediach, sprawia, że coraz więcej ludzi się tym interesuje.

Jarosław Milner, aktor
Bardzo kocham zwierzęta i uważam, że osoby, które nie potrafią ich kochać, nie kochają samego siebie i nie są w stanie pokochać kogoś drugiego. Zwierzęta to nasi młodsi bracia, powinniśmy okazać im więcej troski, więcej uczuć. One potrafią to odwzajemnić. Nie powiedzą nam, że je coś boli, że czegoś pragną, ale starają się nam to okazać, przez swoje zachowanie. Apeluję: okażmy więcej miłości serca i zrozumienia czworonogom.

Sebastian Cybulski, aktor
Trzeba ludziom uświadamiać, że zwierzę jest przyjacielem. Jeżeli ma naprawdę pilnować naszego dobytku, gospodarstwa, to musi mieć odpowiednie warunki, nie może mieć krótkiego łańcucha czy wrastającej w szyję obroży. Lepiej, żeby miał kojec, w którym będzie szczęśliwszy, będzie miał lepsze warunki do życia. Mam nadzieję, że dzięki tej akcji fala tych pozytywnych informacji poszła w eter i że przynosi to efekty. Sam doświadczyłem na południu Polski skrajnych zachowań, z jednej strony potraktowano mojego psa bardzo niefajnie, jako niepotrzebny przedmiot, a z drugiej strony spotkałem osobę, która przyznała, że trzymała psa na łańcuchu, bo nie wiedziała, że to złe, a potem pojawiała się jedna, druga informacja w prasie, internecie, telewizji i ta osoba wybudowała swemu psu kojec.

Zespół NEO
Byliśmy jednymi z młodszych uczestników akcji, co nie jest bez znaczenia. To właśnie młodzież często uświadamia swoich rodziców czy dziadków na temat zmian w myśleniu i zachowaniu, jakie zachodzą na przestrzeni lat. Te zmiany dotyczą także sposobu opieki nad zwierzętami, które zawsze były i będą naszymi towarzyszami, więc warto zadbać o ich dobro.

Jerzy Kemilew, lekarz weterynarii, laureat nagrody Serce dla Zwierząt
Jako lekarz weterynarii zajmujący się naprawianiem psów, które mają problemy z ruchem, powiem krótko: zwierzę, które nie możliwości się poruszać, cierpi, a stawy, które nie pracują, umierają. Niezbędnym warunkiem prawidłowego funkcjonowania każdego organizmu jest ruch. A zwierzę nawet na kilkumetrowym łańcuchu nie ma go. Jego brak powoduje, że pies jest gwałcony i fizycznie, i psychicznie.

Jakub Świderski, aktor
Nie bardzo jeszcze widzę zmianę w czynach, a słyszę ją w tym, co ludzie mówią. Jest coraz wyższa świadomość na temat traktowania zwierząt, coraz częściej ludzie się zastanawiają, czy coś powinni zrobić, czy zwierzę w związku z tym nie będzie cierpiało. Powstają też takie miejsca jak Centrum Rehabilitacji Zwierząt przy Oddziale Zewnętrznym, w którym przebywają więźniowie,  w Stawiszynie. Zwierzęta, które były krzywdzone, wracają tam do zdrowia, a więźniowie, opiekując się nimi, mogą doznać uczuć, które były im dotąd nieznane.

Ryszard Rembiszewski, prezenter
Tego typu akcje powinny być organizowane o wiele częściej. Jeżdżę sporo po Polsce i widzę, że zmiany następują, ale dość wolno. Widzę tu dużą rolę dla odegrania dla księży, którzy powinni mówić o traktowaniu zwierząt. Trzeba się przede wszystkim zwracać do młodych i tu ważna jest szkoła. To tam na godzinach wychowawczych lub innych lekcjach, np. biologii, powinno się mówić o miłości do zwierząt, przecież pies jest przyjacielem człowieka, a przyjaciół nie przywiązuje się na łańcuchu do budy.

Anna Powierza, aktorka
Za wielki sukces tej akcji uważam, że problem został zauważony, że udało się uzyskać wydłużenie łańcuchów, że muszą mieć przynajmniej 3 m. To dopiero początek. Uważam, że człowiek powinien jeszcze zrobić parę rzeczy w stosunku do tych psów pracujących, strzegących dobytku, parę rzeczy, które pomogą im żyć. Mam nadzieje, że damy rade wywalczyć, by te psy miały kojce, by nie były uwiązane na stałe do budy.

Bożena Stachura, aktorka|
Biorę pierwszy raz udział w akcji, ale wystarczył jeden telefon organizatorów i nie miałam wątpliwości, że tutaj przyjadę. Zwłaszcza po ostatnich doniesieniach o suczce z małymi przypiętej ciężkim łańcuchem do drzewa w lesie. Myślę, że ludzi należałoby przypinać łańcuchem do drzewa za takie czyny. Ja tu jestem na łańcuchu w słońcu 15 minut i już mam dość, a co ma powiedzieć pies przywiązany do budy 24 godziny, w słońcu, bez wody, bez jedzenia.

Marzena Rogalska, dziennikarska
Niedawno zaprosiłam do „Pytania na śniadanie” dwójkę mecenasów, którzy pro publico bono bronią dręczonych zwierząt, zajmują się egzekwowaniem prawa w stosunku do tych, którzy je krzywdzą. Myślę, że o tej krzywdzie trzeba mówić i że tacy ludzie porywają za sobą innych. Ważne, żebyśmy my, także ci, którzy nie mają zwierząt, reagowali na to, jak inni się do nich odnoszą.    

MC

 

ORGANIZATOR:

PARTNERZY AKCJI:

PATRONI MEDIALNI:

  

 
 

   

 

 
 
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *