Dirofilaria – co to za choroba?


Dirofilaria - co to takiego? Czy ta choroba może zagrozić mojemu psu? I co ma wspólnego z komarami?

Dirofilaria immitis to pasożyt. Nicień przenoszony przez komary, który obecnie występuje na całym świecie. Jeszcze kilka/kilkanaście lat temu obszar występowania tej choroby był ograniczony do rejonu południowej Europy, czyli tam, gdzie jest ciepło. Ze względu na coraz popularniejsze podróżowanie z psami i kotami choroba pojawiła się także w naszej szerokości geograficznej.

Dirofilaria – jak się objawia?

Mikroskopijnej wielkości larwy przenoszone są przez komary na skórę psa. Powoli wnikają w jej głąb, a następnie przemieszczają się do prawej komory serca albo pnia płucnego (larwy to mikrofilarie – można je wykryć nawet podczas rutynowego badania krwi). Tam dojrzewają i stają się pasożytami osiągającymi długość nawet 30 cm.  Mogą spowodować dużą niewydolność serca, a nawet jego zatrzymanie.

Niektóre nie docierają do serca, a zatrzymują się pod skórą, gdzie potrafią dorosnąć do kilku centymetrów, tworząc mniejsze lub większe guzki w skórze. I tu zaczyna się historia mojego pacjenta…

Płot i kot

Poza pacjentami na szczepienia, profilaktykę czy planowane zabiegi trafiają do mnie pacjenci z wypadków. Każdego dnia wydarza się coś innego, w mojej pracy nie ma nudy. Opisywany pies, ujadając na kota sąsiadów, skoczył na siatkę ogrodzeniową i zaczepił się o nią. Całe szczęście, że właścicielka była w pobliżu i pomogła psu się wydostać, bo sam nie był w stanie się odczepić! Od razu przyjechała z pupilem do mnie.

Okazało się, że psiak nadział się na siatkę szyją. Rozdarł sobie skórę na długość kilku centymetrów. Ponieważ rana sprawiała zwierzęciu ból, a pies jest z tych raczej mało współpracujących, podjęliśmy decyzję o znieczuleniu, rewizji rany i jej zaszyciu. Mój pacjent miał ogromną ilość szczęścia. Nie naderwał sobie żadnego dużego naczynia krwionośnego ani nerwu. Przełyk i tchawica także zostały w całości. Jak wiadomo, szyja jest bardzo wrażliwą częścią ciała psa. Na szczęście okazało się że do zaszycia była jedynie skóra.

Niespodzianka!

Zajęłam się toaletą rany, a tam… coś długiego i białego! Nie była to żadna nitka. W ranie siedziała sobie sporej wielkości dirofilaria! Byłam mocno zaskoczona, ponieważ pies mieszka na wsi i jest zwierzakiem podwórzowym. Na pewno nie wyjeżdżał z opiekunami na wakacje na południe Europy.

Podczas oddawania psa do domu zaczęłam tłumaczyć właścicielom jak najbardziej obrazowo, z czym mamy do czynienia. Pani doskonale wiedziała, o czym mówię, ponieważ kilka lat wcześniej inny weterynarz podczas kastracji zdiagnozował dirofilariozę u tego psa.

Nie wiem, czy pies nie był w ogóle leczony, czy tylko nie został doleczony, ale ma tę chorobę nadal. Dirofilarioza w wielu przypadkach nie daje żadnych objawów, tak jak u opisanego pacjenta. Dwa razy pasożyt został znaleziony przez przypadek.

Jak to się leczy?

Kilka razy, w określonych odstępach czasu, podaje się specjalne krople na skórę. W przypadku stwierdzenia choroby lekarz weterynarii zaleca odpowiednie leczenie. Czasem tak jest, że pacjent trafia do mnie z jednym problemem, a znajduje mu się drugi. Najważniejsze, żeby obie choroby udało się wykryć i żeby zostało wdrożone skuteczne leczenie.