Brylancik - bohater codzienności - Psy.pl - mamy nosa!

Brylancik – bohater codzienności

Nie uratował dziecka z płonącego domu i nie odnalazł w lesie zziębniętego turysty. Zamiast tego przemierza ulice dużego miasta. Wsiada i wysiada z autobusów, przechodzi na pasach, wsiada do wind, wchodzi do sklepów, urzędów i banków. Pewny siebie, spokojny i skoncentrowany. Dostrzegający toczące się wokół życie, ale od niego odizolowany swoją misją. Biszkoptowy labrador Bryś, czyli, jak mówi o nim właścicielka Asia – Brylancik.

Bryś w jakiś sposób wie, że od niego zależy życie, a na pewno zdrowie jego właścicielki. Jest certyfikowanym psem przewodnikiem, wyszkolonym przez Fundację Vis Maior. W specjalnej uprzęży – szorkach z pałąkiem – towarzyszy Asi niemal wszędzie. I ma trudniejsze zadanie niż inne psy przewodnicy osób niewidomych, bo Asia cierpi też na porażenie i ma trochę kłopotów z poruszaniem się.

Otworzył przed Asią inny świat
Asia przyznaje, że labrador nie tylko zastępuje jej wzrok, ale pomaga jej także utrzymywać równowagę. – Bryś chodzi równo i pewnie – mówi Asia. – Stałe napięcie szorek, które odczuwam, bardzo mi pomaga podczas wędrówki po ulicy – tak, jakby pies był dla mnie stałym punktem odniesienia. Na początku, gdy dopiero uczyłam się chodzić z psem przewodnikiem, bardzo trudne było dla mnie pozbycie się białej laski. Myślałam: Nie dam rady, jak tu chodzić bez laski? Ale po niedługim czasie poczułam niezwykłą swobodę. Dzięki Brysiowi omijałam przeszkody bez wysiłku, nie musiałam ich wyszukiwać laską i opukiwać. Czułam, że coś mijam, ale nawet nie musiałam się interesować, co! Tak szybko i pewnie szliśmy ulicą. Pamiętam swój zachwyt, gdy pies pierwszy raz ostrożnie sprowadził mnie na bok, by uniknąć kolizji z pędzącym rowerzystą. Otworzył się przede mną inny świat!

Choć łapa krwawi, pracuje
Bryś poważnie podchodzi do swoich obowiązków. Nawet jeśli ich wypełnienie miałoby oznaczać uszczerbek na zdrowiu. Ot, niedawno wysiadali z Asią z pociągu. Nikt chyba nie lubi ażurowych stopni prowadzących do wagonów, a w tym nielubieniu przodują panie na obcasach i… psy. Jak się okazuje słusznie, bo właśnie na takim stopniu Bryś zerwał sobie pazur. No ale prowadził swoją panią i to w trudnym terenie – więc niczego po sobie nie pokazał i dzielnie wędrował dalej… obficie brocząc krwią z pokaleczonej łapy. Dopiero mijający idącą parę przechodzień powiedział Asi, co się stało, a także pomógł jej dotrzeć do weterynarza. Mało tego, pomagał trzymać psa podczas bolesnego zabiegu docinania zerwanego pazura, a potem wspólnie chodzili na wszystkie wizyty kontrolne.

Nie słucha właścicielki dla jej dobra
Na psie przewodniku trzeba polegać w pełni. W końcu zastępuje osobie niewidomej oczy. Asia zdziwiła się, kiedy po wydaniu polecenia „naprzód!”, poczuła nagły opór Brysia. „Nie!” – zasygnalizował pies. Nim zdążyli się o to na dobre pokłócić, Asia poczuła nagle tuż przed sobą pęd powietrza i dopiero wtedy usłyszała ruszający tramwaj, który, jak sądziła, dopiero miał otwierać drzwi na przystanku. Tymczasem motorniczy postanowił pojechać dalej i tylko Bryś się zorientował w jego zamiarach. Wykazał się tak zwanym świadomym nieposłuszeństwem, zachowaniem bardzo cenionym u psów przewodników. Choć taki pies zazwyczaj ma wykonywać wszystkie polecenia swojego pana i być mu w pełni podporządkowany, to jednak w przypadku złej oceny sytuacji przez człowieka powinien odmówić wykonania komendy, gdyby miało to narazić osobę, której pomaga, na niebezpieczeństwo.

Woli naleśniki zamiast chleba
Życie z Brysiem to nie tylko poczucie bezpieczeństwa, to także ciąg zabawnych zdarzeń. Jak wtedy, gdy Asia wprowadziła się do nowego mieszkania. Nowa okolica, nowe trasy, całkiem inne niż dawniej przeszkody i pułapki na ulicach… Przyzwyczajenie się do nich trochę trwa.

Asia dowiedziała się od sąsiadów, że za rogiem jest mała piekarnia. Tylko jak do niej trafić? Zaopatrzona w topograficzne wskazówki wyruszyła na poszukiwania. Bryś prowadził ją zgodnie z tym, o co go prosiła, ale w miarę, jak zbliżali się do celu, zaczął wykazywać nadzwyczajny entuzjazm. Gdy w końcu otworzyli drzwi sklepu, Brysiowy ogon omal nie odpadł od wywijania. Wszystko niby się zgadzało, tylko zapach… choć ewidentnie przyjemny i apetyczny, jakoś nie kojarzył się z piekarnią. No i słusznie, wspólnymi siłami trafili bowiem do… naleśnikarni. Bryś uważał, że to bardzo miła pomyłka. I w ogóle to miejsce jest niezbędne na mapie ich wspólnych wędrówek.

Zejdźmy na psy
Asia prowadzi blog w internecie. A właściwie prowadzą go wraz z Brysiem, bo Brysiowe wpisy stanowią pokaźną część jego zawartości w kategorii „Zejdźmy na psy”.

Nic dziwnego, że jako doświadczony bloger Bryś pomaga też prowadzić inny internetowy pamiętnik, blog fundacji Pies Przewodnik. Do niedawna pisywali w nim razem z bardzo doświadczonym przewodnikiem Redem, który niedawno przeszedł na psią emeryturę, i tak to Bryś pozostał w sferze blogowej sam.

Dzięki swym blogowym notatkom Asia stara się przekazać czytelnikom zasady pomocy osobom niewidomym. Pisze też o życiu z perspektywy psa przewodnika. Bardzo wyjątkowego psa, który ma o wiele więcej pracy, o wiele więcej odpowiedzialności niż jego pobratymcy i który jest jednak bardzo szczęśliwym zwierzakiem. Pozostał bowiem Bryś pogodnym, energicznym i… łakomym psem, takim jakim był zawsze.

Gdyby zdarzyło się Wam spotkać Asię i Brysia, popatrzcie na nich – to najbardziej uśmiechnięta i optymistyczna para kumpli w naszym mieście! Ale nie przeszkadzajcie im w ich wędrówce. Głaskanie lub zaczepianie rozprasza Bryśka, a przecież to bardzo zajęty psi bohater. Bohater codziennego dnia.

Paulina Łukaszewska

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *