Cena doskonałości - Psy.pl - mamy nosa!

Cena doskonałości

Operacje plastyczne psów nie są wcale rzadkością - za granicą zdarzały się już nawet "poprawione" czempiony

Brutus, sznaucer miniaturowy, od początku rokował wielkie nadzieje wystawowe. Został importowany z Argentyny przez brazylijską hodowczynię sznaucerków Anitę Alt. Niestety, niewłaściwie przeprowadzona amputacja części małżowiny usznej Brutusa sprawiła, że jedno ucho, zamiast stać, zaczęło opadać na bok, co w praktyce oznaczało dla psiaka eliminację z udziału w konkursach piękności.

Wówczas Anita zwróciła się do lekarza weterynarii Edgarda Brito, który był już słynny z korygowania psiej urody. Wstrzyknął on w ucho psa preparat stosowany w kosmetyce, który służy m.in. do wygładzania zmarszczek. Efekt był natychmiastowy – oklapnięte ucho się wyprostowało. Wkrótce Brutus został międzynarodowym czempionem i do dziś jest najbardziej utytułowanym pacjentem doktora Brito.

HODOWCY I TAK UPIĘKSZAJĄ
Doktor Edgard Brito mieszka w São Paulo w Brazylii. Jest także hodowcą dobermanów. Dzięki styczności z tą rasą zainteresował się możliwościami chirurgii plastycznej u psów – pierwsze „operacje upiększające” przeprowadził na własnych podopiecznych. Obecnie wykonuje 3-4 dziennie, a na koncie ma ich już ponad 8 tys. Przyjeżdżają do niego klienci z całej Brazylii, a także z Meksyku, Argentyny i Stanów Zjednoczonych. Potrafi poprawić każdą część ciała – najczęściej operuje uszy, ale także wadliwe ogony, zmarszczki na pysku, a nawet obwisłe sutki u suk, które niedawno odchowały szczenięta, a ich właścicielom zależy, by ich pupilki szybko wróciły na ringi wystawowe. Do korygowania psiej urody stosuje takie same preparaty, jakie są używane w ludzkiej chirurgii plastycznej – np. silikon czy botox.

Chociaż obrońcy zwierząt potępiają wykonywanie zabiegów upiększających, hodowcy sięgają po wszelkie środki mogące zwiększyć szanse ich pupila na ringach wystawowych. W domowym zaciszu wyskubują niepożądane białe plamki, farbują sierść, by miała „głębszy” odcień, a nawet zakładają psu soczewki kontaktowe poprawiające pigmentację oka.

Według Edgarda Brito, stosowanie drobnych zabiegów chirurgicznych w celu upiększenia psa nie jest nieetyczne: – Hodowcy i tak to robią na własną rękę, np. przyklejają uszy taśmą klejącą, by utrzymać je w odpowiedniej pozycji. Skorygowanie tego jednym zastrzykiem jest prostsze technicznie i mniej bolesne niż oklejanie przez pół roku.

OSZUSTWA WYSTAWOWE
Amerykański i brytyjski związek kynologiczny zabraniają wykonywania u psów operacji mających na celu wyłącznie poprawę urody, a prawo uchwalone przez Europejską Federację Weterynaryjną – interwencji chirurgicznych w celach innych niż ratowanie zdrowia. W praktyce jednak ślady takiej interwencji często trudno wykryć i udowodnić – a to może prowadzić do oszustw wystawowych lub odwrotnie – do niesłusznych podejrzeń o nadużycia.

Ta druga sytuacja miała miejsce w 2003 roku, gdy najsłynniejszą brytyjską wystawę Crufts wygrał pekińczyk, którego właścicieli oskarżono o chirurgiczne udoskonalenie pyska psa. W wyniku przeprowadzonego śledztwa okazało się, że wprawdzie przeszedł on operację – ale nie udoskonalenia wyglądu, lecz zabieg leczniczy na krtani. Pies został oczyszczony z zarzutów i zachował tytuł zwycięzcy. Ten przykład pokazuje jednak, że trudno na pierwszy rzut oka ocenić, czy miały miejsce chirurgiczne próby dostosowania psiego wyglądu do ideału przedstawionego we wzorcu rasy. A konsekwencje oszustw wystawowych mogą być tragiczne.

SKUTKI TUSZOWANIA WAD
Istnieją wady wrodzone, uwarunkowane genetycznie, które utrudniają psu życie. Są to m.in. wady ustawienia powiek (entropium i ektropium), niektóre wady uzębienia, a także dysplazja stawów biodrowych, której można w znacznym stopniu zapobiegać dzięki wcześnie przeprowadzonemu zabiegowi na spojeniu łonowym. W takich krajach jak Stany Zjednoczone, gdzie istnieje ścisła współpraca między związkiem kynologicznym a weterynarzami, operacje wad wrodzonych najczęściej połączone są ze sterylizacją zwierzęcia. Dzięki temu oraz gromadzeniu informacji o „liniach obciążonych genetycznie” możliwe jest takie sterowanie hodowlą psów rasowych, by eliminować wadliwe geny z populacji.

Niestety, w Polsce jest inaczej. – Zabiegowi na spojeniu łonowym poddawane są szczenięta w wieku do 20. tygodnia życia, u których istnieją wskazania do przeprowadzenia go. Poprawia on kondycję stawów biodrowych w takim stopniu, że gdy psa prześwietli się w wieku dwóch lat, może się okazać, że jego stawy są prawidłowe – co jest jednoznaczne z kwalifikacją do dalszej hodowli. W ten sposób choroba będzie przenoszona na potomstwo – mówi doktor Waldemar Golec, członek Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej.

Jego zdaniem u niektórych ras problem dziedziczności wad jest tak duży, że obecnie np. u ponad 90 proc. shar-peiów konieczna jest operacja tzw. wchodzącej brody – wady, która nieoperowana powoduje powstanie bolesnej i stale odnawianej rany na dolnej wardze. – W takich zabiegach stosuje się tzw. szwy zatapiane, które nie pozostawiają widocznej blizny. Żaden sędzia nie jest w stanie wykryć tego podczas oceny na ringu i pies może otrzymać uprawnienia hodowlane – dodaje doktor Golec.

Na kim ciąży odpowiedzialność za rozmnażanie kalekich psów? Wydaje się, że zarówno na hodowcach, których jednak część, powodowana ambicją i chęcią zysku, zrobi wszystko, by ich psy były używane w hodowli; na weterynarzach – oczywiste jest, że eliminacja chorób genetycznych psów nie leży w ich interesie; a także na związku kynologicznym. Jednym z najczęstszych wystawowych oszustw jest wszczepianie samcom-wnętrom sztucznego jądra (cecha ta jest dziedziczna). – Często jestem naciskany, aby wykonać nieetyczny zabieg, na przykład protezę jądra – przyznaje Edgard Brito i zapewnia: – Zawsze odmawiam. Nie chcę przykładać ręki do rozprzestrzeniania się wad genetycznych.


Polska schizofrenia

W Polsce podobnie jak w całej Unii Europejskiej zabronione jest kopiowanie uszu i ogonów, jednak większość weterynarzy przynajmniej raz w tygodniu spotyka się z prośbą o wykonanie takiego zabiegu. Klienci pouczeni o nielegalności tego procederu zwykle cierpliwie wysłuchują "kazania", po czym idą do innego gabinetu. Mimo obowiązującego zakazu na naszych ulicach pełno jest kopiowanych, nawet całkiem młodych psów. Ale jak ma być inaczej, skoro w Polsce okaleczone psy wciąż wolno wystawiać.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *