Czas na psa - Psy.pl - mamy nosa!

Czas na psa

Domem znanej pisarki Katarzyny Grocholi opiekują się golden retriever Ałgan i kot Zaraz. Ałgan dba o ogród, przekopując go systematycznie, a Zaraz - o życie towarzyskie domowników, przyprowadzając na kolację kolegów

Jest Pani zagorzałą zwolenniczką psów wielorasowych – co one takiego w sobie mają?
Nieprawdopodobną inteligencję. Dowodem na to był mój poprzedni pies Supeł. Gdy przeprowadziliśmy się do domu z ogrodem, posadziłam sześćdziesiąt tulipanów. I powiedziałam tylko jedno zdanie: „Bardzo cię proszę, nie kop”. To wystarczyło – Supeł nigdy nie skrzywdził najmniejszego kwiatuszka. A ten mój wielce rasowy potwór, Ałgan, ma własną wizję ładu w przyrodzie. Zimą wykopał mi wszystkie róże, a jeśli posadzę gdzieś cichaczem cebulkę, mogę mieć pewność, że aportuje ją do salonu, zanim zdążę tam wrócić!

Pierwszy Pani pies był kundelkiem?
Oczywiście. Rudy, wielkości retrievera. Jak każdy szanujący się pies nienawidził pijaków i mundu-rowych. Towarzyszył mi już w dzieciństwie, a umarł ze starości, gdy wyszłam za mąż.

Potem pojawił się Supeł?
Tak. Kiedy moja córka miała sześć lat, wymogła na mnie, że kupię jej pieska. Wyglądało to następująco: Supeł spojrzał na mnie z kartonu, ja spojrzałam na Supła, a handlarz na mnie, z błyskiem w oku (wtedy – w 1988 roku – na jednym z warszawskich stadionów odbywały się legalne giełdy zwierząt). W efekcie kupiłam kundla prawie za cenę rasowego jamnika. Wyglądał zupełnie jak maskotka z tylnej szyby samochodu, tyle że nie kiwał rytmicznie główką. Córka wróciła z ferii i pyta, gdzie jest pies? „Tu” – mówię i pokazuję jej z dumą Supła. A ona w płacz: „Miał być prawdziwy!”. Supeł kochał wszystko, co żywe. Matkował kotom. Ten, który tu z nami siedzi, Zaraz, też został przez niego wychowany.

Zaraz? Czyli taki większy zarazek?
Wbrew pozorom nie. Po prostu gdy moja córka przyniosła go do domu, zadzwoniła do kolegi z pytaniem, jak go nazwać. A on woła do swojej matki: „Zaraz, mamo, bo dzwoni Dorota”. Na to córka: „Zaraz. Niezłe imię”. Ten kocur przyprowadził nam jeszcze siedmiu swoich kumpli. Pewnego dnia leżałam w sypialni. Zaraz wszedł przez otwarte okno – a za nim siedem obcych kotów! Ze stoickim spokojem wskakiwały na okno, z okna na łóżko, a z łóżka na podłogę. To były koty sąsiadów, o imionach: Ratunku, Ojej, Sraluch, Kot, Katar, Doktór Martens i Franek.

Był taki czas, kiedy obie z sąsiadką wychodziłyśmy na werandy i wołałyśmy cichutko, wstydząc się okropnie – ona: „Ratunku! Ratunku! Ojej! Ojej!”, a ja: „Zaraz, Zaraz!”.

Po śmierci Supła nie chciała Pani innego psa. Powiedziała Pani sobie: „Nigdy w życiu!”?
Rzeczywiście, przez półtora roku nie chciałam słyszeć o kolejnym zwierzaku. Ale któregoś dnia zadzwoniła moja przyjaciółka i oświadczyła: „Czas na psa”. Jej znajomi szukali dobrego domu dla szczeniaka. Powiedziałam: „Bierz go i przyjeżdżaj”. Nawet nie zapytałam, co to za rasa. A kiedy zobaczyłam Ałgana, po prostu się zakochałam: biszkoptowy golden retriever o urodzie niedużego niedźwiadka i śmiesznych, wielkich łapach. Ten pies ma nieprzebrane pokłady cierpliwości. Podobno retrievery wierzą, że ciągnięcie ich za uszy to dowód najczulszej miłości. Ałgan pozwala się niemal „zagryzać” mniejszym zwierzakom. Jest dobroduszny, towarzyski, wspaniałomyślny – i piękny. Oczywiście pozwalam mu leżeć na kanapie. Wychodzę z założenia, że to nie my i zwierzęta jesteśmy dla domu, ale dom dla nas i zwierząt.

Zwierzęta często występują w Pani powieściach…
O, tak. W „Nigdy w życiu!” pojawia się Zaraz, Potem, Ratunek, Ojej, pies Borys, Masza, Azor, a w ostatniej ksiażce, „Osobowość ćmy” teżjest kot. Ale największym sentymentem darzę opowiadanie „Kot mi schudł” z tomu „Podanie o miłość”. To opowieść o żonie alkoholika wytrwale znoszącej humory swojego męża. Dopiero gdy jest bardzo zły dla kota, ona postanawia odejść.

Najlepsze pomysły powieściowe przychodzą Pani do głowy na spacerach z psem?
A w życiu! Moje myśli na spacerach z Ałganem płyną zupełnie innymi torami. Czy nie wybiegnie na nas rottweiler sąsiada? Czy stado saren nie przetnie nam przypadkiem drogi, gdy spuszczę ze smyczy tego głupola? Czy będzie jechać kolejka? I czy w związku z tym mam wziąć psa na smycz już teraz, czy za sto metrów? A pomysły przychodzą mi do głowy tylko podczas samotnych spacerów. Ewentualnie podczas spacerów z kotem. No i, oczywiście, podczas jazdy kolejką, bez zwierzaków.
Pies dla początkujących

Golden retriever jest psem średniej wielkości (psy 56-61 cm, suki 51-56 cm). Może mieć szatę prostą lub pofalowaną, a maść we wszystkich odcieniach koloru złocistego i kremowego. Został wyhodowany do polowania na ptactwo wodne. Obecnie jest przede wszystkim psem do towarzystwa. Wykorzystuje się go też do pomocy osobom niepełnosprawnym, w ratownictwie, służbach celnych i policji. Golden retriever jest psem spokojnym, o umiarkowanym temperamencie, bardzo towarzyskim i przywiązanym do rodziny. To dobry przyjaciel dla dzieci, cierpliwy i skory do zabawy. Chętnie się podporządkowuje, a główną cechą jego charakteru jest łagodność; nie sprawdzi się więc w roli stróża posesji. Dobrze czuje się w towarzystwie psów i innych zwierząt domowych. Goldena wyróżnia duża inteligencja i pasja do pracy, nadaje się do wszechstronnego szkolenia. Dobrze radzi sobie w psich sportach, np. obedience, agilitty, flyballu. Lubi ruch i przestrzeń, ale przystosuje się do każdych warunków mieszkaniowych. Ważne jest jednak, aby miał zajęcie, kontakt z ludźmi i innymi czworonogami.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *