Człowiek, który słucha koni

Zdarza się, że miłość do zwierząt przesłania problemy ludzi. Ale Monty"ego Robertsa to nie dotyczy

Nazywają go Zaklinaczem Koni, Tańczącym z Mustangami. Tournee amerykańskiego trenera koni Monty`ego Robertsa tylko w 2003 roku przyciągnęło ponad 225 tys. widzów. 19 maja dał pokaz na warszawskim Torwarze. Sam wybrał zwierzęta do show. Wyszukiwał takie, które przysparzają hodowcom nie lada kłopotów: nerwowe, płochliwe, krnąbrne, a nawet agresywne, które pieszczotliwie nazywa Hannibalami Lecterami. Przez cały wieczór przyglądaliśmy się, zdobywa ich zaufanie.

Osiąga to, nie używając przemocy i posługując się językiem Equus – mową ciała koni, którą poznał podczas obserwowania dzikich mustangów. Metoda treningu, która wykorzystuje porozumienie z końmi, przysporzyła Robertsowi wielbicieli na całym świecie. W uznaniu zasług trenera Amerykańskie Towarzystwo do Walki z Przemocą przyznało mu w 1988 roku swoją nagrodę – za całokształt pracy na rzecz
zwierząt.

Praca z końmi nie przesłania Monty'emu innych problemów. Uważa on, że przestawanie z tymi wrażliwymi zwierzętami uczy dobrych relacji z ludźmi. Motto Monty`ego Robertsa to „uczynić świat lepszym dla ludzi i koni”. W swojej autobiografii ujawnił, że jako dziecko bywał ofiarą przemocy ojca. Dziś poświęca wiele uwagi zaniedbanym dzieciom nie tylko we własnym kraju – odwiedza domy dziecka i inne placówki opiekuńcze (w Polsce złożył wizytę wychowankom domu poprawczego w Studzieńcu). Również jego biografia – charyzmatycznego człowieka znikąd, który przebył drogę od małego rancho do stajni królowej Elżbiety, inspiruje młodych ludzi na całym świecie.
Monty i Opty

Rozmowa z Karoliną Przewłoką, uczestniczką pokazu Monty`ego Robertsa, hipoterapeutką i psychologiem

Twój koń, Opty, był jednym z bohaterów pokazu na Torwarze. Co Monty Roberts
pokazał na jego przykładzie?

Opty jako źrebak trafił w niewłaściwe ręce. U poprzedniego właściciela prawie w ogóle nie wychodził na zewnątrz. Monty Roberts pokazał, że w ciągu 15 minut można dosiąść konia, na którym nikt dotąd nie jeździł i którego zna się zaledwie od 5 minut. I że mimo stresującego dla zwierzęcia otoczenia – tłumu, świateł -można to zrobić bez używania przemocy. Publiczność mogła zobaczyć, jak krok po kroku postępować z tzw. „surowym koniem”, jak przyzwyczajać go do siodła, a potem do jeźdźca.

Wychowałaś się w Teksasie, gdzie konie towarzyszyły Ci od dziecka. Czy
uważasz, że naprawdę istnieje Equus, tajemny język koni, który odkrył Monty
Roberts?

Język na pewno istnieje, pytanie tylko, czy odkrył go Monty. Podobne metody stosowali od wieków Indianie, a nawet nasza kawaleria. Warto pamiętać, że powstały też inne szkoły pracy nad końmi, przy zastosowaniu naturalnych metod. Wszystkie one wykorzystują zależności panujące w stadzie.
Monty Roberts ogromnie przyczynił się do powrotu do tych sposobów pracy i do
ich rozpowszechnienia. (Rozmawiała Joanna Wajs)

Koń w salonie piękności

Mało kogo dziwią jeszcze salony psiej urody. A co z koniem? Czy nie należy mu się coś więcej niż szczotkowanie i czyszczenie kopyt?

Zadbany koń zażywa dziś kąpieli z szamponem, przy czym białe konie z szamponem wybielającym. Dla leniwych właścicieli siwków jest też spray, który zastępuje szampon. Czystego już konia należy potraktować nabłyszczaczem do grzywy, sierści i ogona.
Z ogonem należy postępować ostrożnie, w zasadzie nie powinno się go szczotkować, tylko delikatnie rozdzielać. Można też natrzeć konia balsamem do sierści, dzięki czemu staje się ona jedwabista, błyszcząca i mniej się elektryzuje.
Kopyta dobrze jest natłuścić, służy do tego specjalny smar: zielony dla jasnych, czarny dla ciemnych koni. Do kopyt stosuje się też zieloną maść z biotyną, która regeneruje puszkę rogową. Spodnią część kopyta powlekamy smarem z dziegciem – działa to wysuszająco.
Po treningach dobrze jest polać końskie nogi zimną wodą, natrzeć żelem chłodzącym i założyć owijki. Wychładzać nogi można także glinką z mentolem, a w razie odwrotnej potrzeby – rozgrzewać glinką z zawartością kamfory. Na potrzeby filmu stosuje się nawet… nabłyszczacz do chrap.

Końskie kosmetyki (można je nabyć w sklepach jeździeckich)
Przykładowe ceny:
Szampony: 15-58 zł – 0,5 l
Spray dla siwków: ok. 40 zł – 0,5 l
Smary do kopyt: 30-35 zł – 0,5 l
Smar z dziegciem 24-28 zł – 0,5 l
Żele wychładzające 40-50 zł – 0,5 l
Nabłyszczacze do sierści, grzyw i ogonów: 48-58 zł 0,5 l
Maść z biotyną: 42 zł – 1 l
Glinka chłodząca: 2 kg – 45 zł, 4 kg – 65 zł
Glinka rozgrzewająca: 2 kg – 65 zł, 4 kg – 85 zł
(Barbara Sieradzan)

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *