Czy łagodny pies może zrobić dziecku krzywdę?

W domu naszych znajomych 10-miesięczna Zuzia wychowuje się z Rudym, psem rasy rhodesian ridgeback. Cierpliwość i łagodność tego ogromnego zwierzaka wobec dziecka zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Mała może się po nim wspinać, biega obok niego swobodnie, rzuca mu piłeczkę. A Rudy to oaza spokoju – jeśli ma dosyć zabaw, szuka po prostu zacisznego kąta. Nigdy nie warknął na małą ani jej nie uderzył łapą.

 

Wygląda to niesamowicie: pies gigant biegający po domu oraz małe dziecko, bawiące się zazwyczaj w pobliżu. Bez wątpienia to posłuszny i wytrenowany zwierzak. Jak się to wszystko zaczęło? Mama Zuzi i właścicielka psa, zanim wróciła z małą ze szpitala, wysłała do domu pieluchę, aby pies poznał zapach dziecka. W dniu powrotu ze szpitala Rudy został wyprowadzony na spacer, a gdy z niego wrócił, w domu czekała już jego pani z nowym domownikiem. Rudy mógł powąchać Zuzię i nigdy nie był od niej gwałtownie odsuwany.

 

Wszystko odbywało się pod kontrolą dorosłych. I tak powoli rodezjan poznawał dziecko. Dzisiaj Rudy często leży na swoim posłaniu w przedpokoju, Zuzia bawi się w salonie, a mama przygotowuje w kuchni obiad. Pies porusza się swobodnie po domu, ale nigdy nie wszedł w drogę dziecku. Są oczywiście sytuacje, w których ujawniają się psie uczucia: głównie zazdrość. Gdy rodzice bawią się z Zuzią na kocu w salonie, Rudy chce do nich dołączyć.

 

Kiedy w domu jest mama, może to robić, ale gdy jest tata, zwierzak musi wrócić na swoje posłanie. To właściwie jedyny przejaw niekonsekwencji właścicieli wobec psa. Gdy opowiadam o tym z zachwytem, większość znajomych pyta: czy w takiej sytuacji można psu całkowicie zaufać?

 

Większość z nich izolowałaby go jednak od dziecka i nigdy nie zostawiała bez kontroli. Ale co tak naprawdę oznacza kontrola? Dla wielu moich rozmówców to trzymanie psa w jednym pokoju, a dziecka w drugim. Szczerze mówiąc, obserwując rodezjana, zaufałam mu bezgranicznie i obdarzyłam totalną sympatią. Co musiałoby się wydarzyć, aby łagodny pies zrobił dziecku krzywdę?

Pani zapoznaje swoje dziecko z psem
fot. Shutterstock

Pozwalać na kontakty pod nadzorem

Opisany pies jest najwyraźniej mało pobudliwy, nauczony spokojnego zachowania w mieszkaniu (lub spokojny z natury). Bliskość dziecka nie wywołuje w nim napięcia, dobrze toleruje zakłócanie mu spokoju. Reaguje w sposób bardzo opanowany, oddala się, gdy ma dość kontaktu z maluchem.

Czy mamy gwarancję, że Rudy nigdy nie zrobi Zuzi żadnej krzywdy? Oczywiście nie. Pies wielkości rodezjana stanowi zagrożenie fizyczne – przypadkowe uderzenie łapą może zranić małego człowieka. Przyczyną agresywnej reakcji może być np. ból lub rozdrażnienie, które pies odczuwa zupełnie bez związku z maluchem.

Warto wiedzieć, że jeśli dochodzi do ugryzienia dziecka, to zwykle sprawcą jest znajomy – często mieszkający z nim – pies. Stwierdzono, że 86 proc. tych wypadków sprowokowało zachowanie dzieci. Większość zdarzyła się, gdy w pobliżu nie było dorosłych. Wymieniony na początku zestaw cech jest wymarzony dla psa do rodziny z dziećmi.

Umożliwić psu na zapoznanie się z nowym członkiem rodziny

Najlepiej więc trzymać się tu zasady złotego środka. Pozwalać zwierzakowi i dziecku na kontakty, ale tylko wtedy, gdy mamy oboje na oku. Często sprawdzać, czy pies czuje się komfortowo: czy nie widać po nim napięcia, nie ściąga uszu do tyłu, nie odwraca wzroku lub głowy, gdy zbliża się maluch, lub nie patrzy „spode łba”. Poza tym trzeba pamiętać, że dziecko będzie coraz starsze i zachowanie zwierzaka w stosunku do niego może się zmieniać.

Dobra strategia postępowania z psem po urodzeniu dziecka sprawia, że pierwsze miesiące życia maleństwa mijają zwykle spokojnie. Wprowadzenie psa do domu, gdy niemowlę już tam było, nie miało raczej kluczowego znaczenia. Istotne było całe przemyślane działanie rodziców. Na przykład to, że nie spinali się, gdy pies zbliżał się do dziecka, że pozwolili mu na powąchanie maleństwa.

Kolejny newralgiczny moment w kontaktach malucha ze zwierzęciem następuje, gdy rusza on w świat na czworakach. Samodzielne poruszanie się niemowlęcia u wielu psów wywołuje niepokój i reakcje obronne, często agresywne. We wspólnym życiu zaczyna się nowy rozdział, często wymagający intensywnej pracy z psem.

 Lekarz weterynarii i behawiorystka Joanna Iracka

Dziecko zapoznaje się z psem pod nadzorem rodzica
fot. Shutterstock

Nie zostawiać malucha samopas z psem

Zostawianie wielkiego psa z tak małym dzieckiem sam na sam świadczy według mnie o braku wyobraźni. Roczne dzieci nie postrzegają innych osób (dzieci/dorosłych) oraz zwierząt jako istot żywych. Traktują wszystkich jak przedmioty lub obiekty eksperymentów.

Niemowlę w wieku Zuzi dopiero poznaje granice swoich zachowań, a więc ciągnie za włosy, wkłada palce do oczu, gryzie. Czasem – rzecz jasna w sposób niezamierzony – potrafi sprawić ból. Dotyk jest dla takiego malca najważniejszym zmysłem. Zatem i psy mogą być poddane różnym eksperymentom z jego strony, a głaskanie bywa najłagodniejszym z nich. Nigdy więc nie mamy gwarancji, że zwierzę nie zirytuje się na tyle, by nie ugryźć, gdy maluch ciągnie za sierść.

Wymagać nie tylko od psa, ale i od dziecka

Dlatego dziecko i pies muszą być zawsze pod okiem dorosłego. Zostawiając malucha samopas, musimy mieć świadomość, że w ciągu pięciu minut może w pokoju obok dojść do rewolucji. I nawet jeśli fizycznie dziecku nie stanie się krzywda, bywa, że niebezpieczna sytuacja pozostanie w jego głowie na wiele tygodni. Może się tak bardzo przestraszyć, że zacznie reagować na psa lękiem, będzie płakało, nie będzie chciało przebywać w jego towarzystwie.

W tym wieku nie możemy wymagać od dziecka, że pojmie, co to znaczy: „nie ciągnij psa za ogon”. Oczywiście należy pokazywać dobre zachowania i mówić, że czegoś nie wolno, natomiast nie możemy mieć pewności, że dziecko zastosuje się do takiej zasady.

Pedagog z przedszkola „U smoka, co buja w obłokach” Aleksandra Wielgus

Autor: Malwina Słoka-Chlabicz