Dom tymczasowy zwiększa szansę na adopcję

Alek, piękny duży mieszaniec, otarł się o śmierć. Jego właścicielka, u której spędził trzynaście lat życia, uznała, że nie będzie już karmić darmozjada i zleciła sąsiadowi pozbycie się psa. Skatowanego metalowym prętem czworonoga sąsiad zapakował do worka i porzucił niespełna dwieście metrów od posesji, sadząc, że pies nie żyje. Na szczęście przypadkowi spacerowicze natknęli się na worek, w którym znaleźli poważnie okaleczonego, zakrwawionego, ale żyjącego psa. Trafił on pod opiekę TOZu  i  po długim, kosztownym leczeniu, odzyskał zdrowie.

To tylko jedna z historii opowiedziana przez inspektorów TOZ z Wrocławia, którzy pracują we wrocławskim schronisku – przepełnionym, jak niemal każde schronisko w Polsce, i nie pozbawionym psów po dramatycznych przejściach. Zdrowy Alek ciągle czeka tam na adopcję.

Psich sierot przybywa, ale do rodzin trafiają  najczęściej te, które mają dobry kontakt z człowiekiem i nie sprawiają kłopotów wychowawczych. Miłośnikom psów nie trzeba tłumaczyć, jak bardzo w procesie adopcyjnym pomocne są domy tymczasowe, w których pies oswaja się z życiem rodzinnym,  uczy się chodzenia na smyczy, a często także wielu zasad posłuszeństwa.

W przepełnionych schroniskach nikt nie jest w stanie zapewnić wszystkim zwierzętom stałej, indywidualnej opieki. Dlatego właśnie z inicjatywy inspektorów TOZ we Wrocławiu powstał film, w którym nie tylko opowiedziano takie historie, jak ta o Alku, ale także podano najważniejsze informacje o tym, czym jest dom tymczasowy i dlaczego warto w ten sposób pomagać bezdomnym zwierzętom. Prawda, że to świetny pomysł? Obejrzyjcie film i przekażcie dalej. PK