Dozwolone dla 4 łap - Psy.pl

Dozwolone dla 4 łap

Gdy na dworze jest ciepło lub wręcz gorąco, wybierając się na spacer z psem, chętnie przysiedlibyśmy po drodze w kawiarnianym ogródku, a czasem skryli się w chłodzie klimatyzowanej restauracji. Jednak właściciele i goście nie zawsze chcą nas tam wpuścić

Zarażenie tylko w teorii
Nie ma żadnych przeciwwskazań związanych z chorobami zakaźnymi, by zdrowy pies przebywał w restauracji czy kawiarni wspólnie z ludźmi. Zdrowy, czyli odrobaczony i taki, który regularnie przechodzi szczepienia i badania. Czysto teoretycznie moglibyśmy się zarazić np. toksokarozą czy tasiemcem karłowatym, ale musiałyby zaistnieć wyjątkowo sprzyjające ku temu warunki. Czyli musielibyśmy w restauracji głaskać psa, który wcześniej na trawniku wytarzał się w psich lub kocich odchodach zawierających jaja tych pasożytów. Potem nieumytymi rękami trzeba by sięgać do ust. To mało prawdopodobne. Abyśmy rzeczywiście się zarazili toksoplazmozą czy toksokarozą, zakażony pasożytami kot albo pies musiałby biegać w kuchni po stołach, na których przygotowuje się jedzenie.
Dlatego prawdopodobieństwo zarażenia się od zwierzęcia przebywającego w restauracji jest takie samo jak od przebywającego tam człowieka, któremu podaliśmy rękę, a potem nie umywszy jej, zaczęliśmy jeść. Nie wiemy przecież, czy ma on czyste ręce. Jeśli więc w restauracji czy kawiarni pogłaszczemy psa, wystarczy potem starannie umyć ręce i nic złego się nie stanie. Podobnie rzecz się ma z naczyniami, w których ktoś podał wodę psu. Jeśli personel restauracji przestrzega standardów higieny i odpowiednio umyje takie naczynie, nawet gdybyśmy potem z niego jedli, nic nam nie grozi.

prof. Andrzej Gładysz, kierownik katedry i kliniki chorób zakaźnych, chorób wątroby i nabytych niedoborów odpornościowych akademii medycznej we Wrocławiu

Psy wywołują uśmiech
Jesteśmy absolutnie otwarci na czworonożnych gości. Często pojawiają się u nas klienci z psami. Nie zauważyłam nigdy, by ktoś wyszedł, bo zauważył psa przy sąsiednim stoliku. Wprost przeciwnie – psiaki wzbudzają zwykle duże zainteresowanie. Ludzie dopytują o nie właścicieli, uśmiechają się. Nasz były menedżer miał psa Bolka, z którym przychodził do pracy. Bolek łasił się do wszystkich gości. Tylko raz zdarzyło się, że pewna pani stanowczo stwierdziła, że nie życzy sobie, by pies do niej podchodził. Oczywiście zareagowaliśmy natychmiast, a klientka została w Mleczarni. Naturalnie jeśli psu chce się pić, dostaje miskę z wodą – nie jest to naczynie, w którym podajemy jedzenie naszym gościom.

Magda Morawiak, menedżer klubokawiarni Mleczarnia we Wrocławiu

Przepisy nie zakazują
Zarówno w przepisach, które określają wymagania dotyczące higieny żywienia (Ustawa z dnia 25 sierpnia 2006 roku o bezpieczeństwie żywności i żywienia), jak i tych podających zasady zapobiegania chorobom zakaźnym i zakażeniom (Ustawa z dnia 6 września 2001 roku o chorobach zakaźnych i zakażeniach) nie ma zakazu wprowadzania zwierząt do restauracji. Oczywiście, problemem byłoby wpuszczenie psa do części kuchennej, gdzie się przechowuje artykuły spożywcze i przygotowuje posiłki. Ale przecież klienci nie mają tam wstępu.
Na Dolnym Śląsku nie mieliśmy interwencji związanych z wprowadzaniem psów do lokali gastronomicznych. Nie było ani skarg klientów na to, że ktoś wprowadził psa do restauracji, ani nie nakładaliśmy kar na restauratorów za to, że wśród gości są osoby z psami. Mogą się pojawić kontrowersje, jeśli żywienie jest zorganizowane na zasadzie bufetu, a więc sami sięgamy po jakieś dania. Ale jeśli pies jest zdyscyplinowany albo przywiązany do stolika, to nie podejdzie np. do bufetu sałatkowego i nie zacznie czegoś lizać. To jest kwestia zdrowego rozsądku właściciela zwierzęcia.

lek. med. Witold Paczosa, kierownik działu epidemiologii wojewódzkiej stacji  sanitarno-epidemiologicznej we Wrocławiu

Kudłaty smakosz lodów
Nie mam nic przeciw temu, by goście przychodzili z psami do lokalu. Jeśli tylko właściciel pilnuje swojego pupila – proszę bardzo. Psiaki pojawiają się w ogrodzie mojej lodziarni kilka razy dziennie – zarówno yorki, jak i owczarki niemieckie. Jeśli jest taka potrzeba, zawsze dostają plastikowy pojemnik z wodą. Nie zdarzyło mi się jeszcze, by któryś z gości bez psa protestował przeciw towarzystwu czworonoga.
Sama też kocham zwierzęta. Mój pies Cybuś pojawia się między stolikami. Jak na gospodarza przystało, jest przyjaźnie nastawiony do innych psów, które się u nas pojawiają. Co więcej, jest smakoszem lodów. Mogę też zdradzić, że gdy przygotowujemy nowy smak, zawsze najpierw wypróbowuje go Cybuś. Jeśli jemu smakuje, wiem, że goście też będą zadowoleni. Jeśli zaś pies nie chce lizać, to znak, że coś nie wyszło.

Anna Barton, właścicielka sieci lodziarni we Wrocławiu


Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *