Adoptowany pies gryzie podczas zabiegów pielęgnacyjnych

Szanowny Panie,

Przygarnęliśmy z partnerem psa ze schroniska, tydzień temu. Pies jest mieszańcem, posiada cechy wyglądu szpica fińskiego. Wiem, że pies potrzebuje czasu żeby się zaadoptować, jesteśmy cierpliwi. Zapewniamy mu dużo ruchu, regularne spacery. Jednak są sytuacje na które nie możemy sobie pozwolić, tzn. agresja z gryzieniem (ludzi). Pies bez problemu pozwala się głaskać i wyczesywać. Tak samo nie problemu z zabraniem miski. Jednak są sytuacje w których zaczyna atakować ze skutkiem ugryzienia, bez ostrzeżenia w postaci warczenia, np. próba wytarcia łap, zabranie insekta z sierści, zakrapianie kroplami na kleszcze. Wiem, że pewnie miał traumatyczne przeżycia z człowiekiem, jednak nie wiem jak postępować w przypadku ataku i jak go przekonać, że takie czynności nie stanowią zagrożenia. Wizyta u weterynarza to też był koszmar. Musieliśmy ściągnąć mu szwy po kastracji i zaczipować. Pies dostał furii przy próbie dotknięcia przez weterynarza. Skończyło się na farmakologicznym uspokajaniu ale podanie zastrzyku też było naprawdę trudne. Chciałabym wiedzieć jak można z takim psem działać, wiem że to nasze początki ale nie chcemy pogłębiać problemu. Będziemy musieli czasem jakieś zabiegi pielęgnacyjne wykonywać, tak samo odwiedzać weterynarzy. Bardzo proszę o poradę.

Tydzień to bardzo krótko. Szczególnie że pisze Pani o bardzo wielu sytuacjach, które miały miejsce przez te raptem 7 dni! To dla każdego psa, a szczególnie takiego po przejściach, za dużo. Najlepsze, co mogą Państwo w tym momencie zrobić, to dać mu nieco odetchnąć. Jeśli to tylko możliwe – nie zbliżać się do niego, nie ruszać, pozwolić mu po prostu na bycie sobą. Nawet jeśli w praktyce będzie to oznaczać, że pies siedzi pod łóżkiem i nie chce spod niego wyjść. Znaczy to tyle, że jest mu tam bezpiecznie.

Co Państwo mogą robić? Bardzo powoli się z nim oswajać. To znaczy – wykonywać tyle, na ile pies w danym momencie sobie pozwala. Jeśli w tym miesiącu nie daje się czesać – proszę to odpuścić,  przy spokojnym, cierpliwym oswajaniu krok po kroku, za kilka tygodni czesanie (jak i każda inna czynność) mogą okazać się już bezproblemowe.

Wizyta u weterynarza to wyjątkowo trudna sytuacja dla każdego psa. Dobrze jest potraktować psa jak szczeniaka, który u lekarz nigdy nie był, i oswoić go z tym miejscem na spokojnie. Najpierw pojechać kilka razy pod lecznicę i pokręcić się pod wejściem (plus smakołyki!). Następnym razem wejść do poczekalni, nagrodzić psa za spokojne zachowanie, i do domu. Kolejna wizyta „szkoleniowa” – wejście do gabinetu, rozmowa z weterynarzem, który nie robi nic psu, tylko częstuje go czymś pysznym – i do domu. W ten sposób budujemy dobre skojarzenia z tym „strasznym” miejscem.

Jeśli sytuacja nie będzie się polepszać i psiak nadal będzie źle reagował, najlepiej skonsultować się z behawiorystą.

Autor: Redakcja Portalu