Piesek szczeka, gdy jesteśmy w kuchni

Dzień dobry,

Przygarnęłam około 8 miesięcznego psa ze schroniska. Jest już z nami prawie trzy tygodnie i nadal nie wiemy jak do niego trafić by przestał szczekać gdy ktoś cokolwiek robi w kuchni, bądź gdy jemy. Nie ukrywam, że na chwilę obecną pies nas trochę terroryzuje, bo aż odechciewa nam się jeść na myśl o tym, że znów będzie ujadał przez cały ten czas. Pies aktualnie otrzymuje 3 posiłki dziennie o określonych godzinach. O godzinie 5:00 (bo tak koleżanka wychodzi do pracy), następnie o godzinie 11:00 i później o godzinie 17:00. Dostaje karmę John Dog Jagnięcina z batatami dla szczeniąt. Wcześniej przez okres tygodnia jadł Wiejską Karmę, ale po tej miał luźny stolec. Teraz przy John Dogu ze stolcem jest już wszystko ok. Natomiast wiele osób zarzucało mi, że najwidoczniej daję psu małe dawki i jest głodny – dlatego szczeka. No niestety chyba nic bardziej mylnego, spróbowałam mu zwiększyć dawkę i wtedy pokarm zwracał. Dostaje 3x po około 40-50g suchej karmy. Nie dokarmiamy go niczym co sami spożywamy. Czasem dostaje swoje mięsne kąski, jako przekąskę. Ogólnie początkowo jadł bardzo łapczywie, teraz widzę że powoli zaczyna jeść spokojniej jednak no nadal mimo wszystko dość szybko, ale już nie łapczywie. Problem polega na tym, że w kuchni można iść nawet zmywać naczynia i pies od razu szczeka. Przy szczekaniu ma podkulony ogon i cały czas się wycofuje. Przy jedzeniu to samo i tak w kółko. Nie pomaga ignorowanie, lub mówienie „nie wolno” – no, może ta komenda czasem pomaga na 10-15 sekund gdy widzimy że się zbiera do szczeknięcia. Nie pomaga również „kara” w postaci wzięcia go na ręce i wyniesienia do przedpokoju – tam jest zamykany. Po chwili wypuszczany by zobaczyć czy zrozumiał za co został tam zamknięty. Ale i tutaj często wygląda to tak, że po chwili ponownie zaczyna szczekać. Niestety w schronisku nie znają jego wcześniejszej historii, więc nie wiemy co się z nim działo, ponieważ został przygarnięty do schroniska jako pies błąkający się.
Naprawdę chciałabym zrozumieć tego psiaka i dojść do tego by było mu dobrze. Jednak kończą mi się już pomysły. Widzę że jest bardzo nieufny jeśli chodzi o ludzi i jedzenie. Gdy mu się sypnie jedzenie i na przykład pozostanie w kuchni to wtedy znów dziczeje i je w stresie połykając tak naprawdę pokarm. Dlatego też teraz zazwyczaj dajemy mu pokarm i wychodzimy do pokoju by miał spokój. Jednak co zrobić by pies tak nie ujadał przy każdej kuchennej czynności i przy spożywaniu posiłków przez lokatorów?

Niewiele wiemy o historii psiaka, a wygląda na to, że to tam należałoby szukać przyczyn jego zachowania. Ewidentnie jedzenie wywołuje u niego stres. I to jedzenie w każdej postaci – nawet pomieszczenie (kuchnia), które wiąże się z przygotowywaniem jedzenia. Przede wszystkim pieskowi trzeba dać czas – 3 tygodnie to bardzo mało! Ten czas wystarcza, by zauważyć, z czym psiak ma problem (i to Państwo zrobili), natomiast w tak krótkim czasie nie da się rozwiązać żadnych problemów. Na to potrzeba miesięcy, także proszę uzbroić się w cierpliwość.

Na pewno problem nie wynika z ilości jedzenia, jakie dostaje. To ewidentnie problem behawioralny, a nie żywieniowy. Przede wszystkim skupiłabym się na oswojeniu samej kuchni. Niech piesek zobaczy, że nic się tam złego nie dzieje. Czy można tam się z nim bawić, przebywać, albo chociaż posiedzieć z nim tam na podłodze, żeby widział, że nie ma tam nic złego? Kolejna sprawa to jego jedzenie – proszę spróbować karmić go z ręki, ziarenko po ziarenku, a nie sypać jedzenie do miski i wychodzić. Ma to za zadanie oswoić jedzenie w Państwa obecności – niech psiak zobaczy, że karma nie pojawia się sama, a wydają ją dobrzy ludzie. Ich obecność ma oznaczać coś fajnego – jedzenie.

Nie można się na psa denerwować ani na niego krzyczeć – to wywoła u niego jeszcze większy stres. On nie szczeka dla samego szczekania – nie to jest istota problemu. On w ten sposób oznajmia, jak bardzo się boi – i to przyczynę (ten lęk właśnie), należy zlikwidować. Niezależnie od karmienia z ręki, proszę też oswajać kuchnię, to znaczy wchodzić do niej na kilka sekund, zakręcić się dwa razy, i – jeśli pies w tym czasie będzie cicho – nagrodzić go przy wychodzeniu. Każdą taką wizytę w kuchni trzeba wydłużać o kolejne sekundy, a potem minuty.

Kiedy jest mało czasu, trzeba po prostu skorzystać z kuchni i nie ma czasu na szkolenie, najlepiej by było zamykać pieska w innym pomieszczeniu z jakąś zabawką, gryzakiem, albo jakąś osobą. Nie za karę, tylko by nie widział, jak ktoś, kto akurat nie ma czasu na trening, wszedł do tego strasznego pomieszczenia. Wierzymy, że z czasem będzie coraz lepiej!

Autor: Redakcja Portalu