Fundacje to banda oszustów? Wyznanie wolontariuszki - Psy.pl - mamy nosa!
Psy w schronisku

Fundacje to banda oszustów? Wyznanie wolontariuszki

Oszuści! Naciągacze! Piskliwy, poirytowany głos brzmi złowrogo po drugiej stronie słuchawki. Pani X jest święcie przekonana o swojej racji. No przecież dzwoni do fundacji, chce oddać psa, a ktoś mówi jej, że nie ma go jak wziąć, że może pomóc jedynie ogłoszeniem. Nie do pomyślenia! Tylko siedzą w tej fundacji i o kasę proszą, tylko rękę wyciągają. No i pewnie z tego żyją! A jak porządny człowiek coś zgłasza, to spotyka się z odmową. Farsa, a nie fundacja!

Pani Y próbuje już któryś raz dodzwonić się pod wolontariacki telefon. Cisza, cisza… Wciąż cisza. Kobieta złorzeczy pod nosem. Widziała kotkę z małymi blisko ruchliwej ulicy. Nie wzięła, bo przecież ma już w domu jednego kota, więc nie ma jak… Ale ma dobre serce, więc dzwoni. Ona działa, telefon aż się nagrzał, a ta cholerna fundacja nie reaguje. Od czego oni są?!

Złość, żal, rozczarowanie… Oto, z czym spotykamy się na co dzień podczas naszej wolontariackiej działalności. A kogo Ty widzisz po drugiej stronie kabla? Jakie jest Twoje wyobrażenie wolontariusza? Naprawdę myślisz, że odrzucając Twoje zgłoszenie, siedzę bezczynnie objadając się lodami? Że nie odbieram, bo mam taki kaprys? Nie pomyślałeś, że może jestem w pracy? Takiej płatnej, która zapewnia mi środki do życia. Nie przyszło Ci do głowy, że i ja muszę jakoś funkcjonować? A może odbieram dziecko z przedszkola lub gotuje rodzinie obiad? Może prowadzę auto i nie mogę chwilowo odebrać?

Pomyślałeś, że czasem dopiero koło drugiej w nocy mam czas, by usiąść, chwilę odetchnąć i sprawdzić korespondencję? Ciągła gonitwa między domem, pracą, a obowiązkami wolontariusza…

Bezdomny pies
fot. Shutterstock

Wolontariusz, czyli kto?

Zastanowiłeś się kiedyś, dlaczego pracowników fundacji określa się właśnie mianem wolontariuszy? Pozwól, że wdrożę troszeczkę teorii: wolontariat (łac. voluntarius – dobrowolny) – dobrowolna, bezpłatna, świadoma praca na rzecz innych lub całego społeczeństwa. Wiedziałeś? To dlaczego zachowujesz się tak, jakby rozmowa z Tobą była moim obowiązkiem?

Oczywiście, że nie działamy zupełnie bezinteresownie. Praca w fundacji daje nam ogromną satysfakcję, wartą więcej niż każde pieniądze. Nie pomagamy zwierzakom dla Ciebie, tylko dla nich samych. Nie chcemy oklasków, tylko wsparcia zamiast marudzenia.

Gdzie umieścić nowego psa czy kota, gdy brak nam tymczasów? Wciąż ten sam problem, ogromny mur obojętności, którego nie damy rady przeskoczyć. Na pewno często widziałeś ogłoszenia o tym, że dom tymczasowy potrzebny jest natychmiast. Co wtedy pomyślałeś? Jesteś dobrym człowiekiem, więc pomyślałeś pewnie: cholera, niech ktoś pomoże… A przyszło Ci do głowy, że tak myśli każdy? Że tym kimś innym mógłbyś być właśnie Ty?

Na cały Gorzów Wielkopolski, największe miasto województwa lubuskiego, liczące sobie ponad 130 000 mieszkańców, mamy zaledwie 9 (!) domów tymczasowych.

Natomiast na warunkach domu tymczasowego pod opieką fundacji Anaconda znajduje się obecnie ponad 60 zwierzaków.

Każdy może pomóc

Czasami w jednym domu wolontariusza jest jednocześnie 10 kotów. A Ty nadal upierasz się, że nie możesz pomóc, bo masz już zwierzaka. Powtarzasz to jak mantrę, aż sam zaczynasz w to wierzyć… Zamykasz oczy, przechodząc obok kulejącego kota lub kociaka z zaropiałymi oczkami. Dręczy Cię to, bo jesteś zwierzolubem i masz przecież takie dobre serce, ale po prostu nie masz możliwości pomocy. Nie dasz rady wziąć w karton, przetrzymać choćby w łazience i szukać wyjścia z sytuacji. Ty nie dasz rady, ale my to przecież FUNDACJA, my musimy dać radę.

Kochani! Każda fundacja to tylko ludzie. Szaleni, kochający zwierzęta, ale nadal tylko zwykli ludzie. Mamy rodziny, szkołę, pracę, obowiązki i wolny czas wypełniony po brzegi interwencjami i doglądaniem naszych podopiecznych. Nie mamy ogromnej hali z opcją przetrzymania zwierzaków. Mamy tylko/aż WAS.

Więc zamiast zrzucać na nas całkowitą odpowiedzialność, wysilcie się trochę… Zamiast czekać i wymagać, reagujcie. Zamiast narzekać i żądać – pomagajcie! Stale szukamy domów tymczasowych i wolontariuszy.

I Ty możesz być FUNDACJĄ !

Autor: Barbara Jastrzębska, Anaconda Fundacja Obrony Praw Zwierząt
5 na 5 na podstawie 2 głosów
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także
  • ewabielinska@poczta.onet.pl
    [email protected] 27 maja 2017 o 12:01

    Jak to brak Wam DT.. Gorzów mi nie znany ,ale u nas (Gorny śląsk)znam przynajmniej dwie
    osoby,które chętnie by się tego podjęły... jedna z nich ma naprawde dobre warunki do takiego czegoś i serce szerokoie jak wrota..jak to z tym jest ??? napisałam juz na FS .Wolontariusz a fundacja-dwa odrebne temamty...No nie piszcie mi tu bzdur..może rzeczywiscie ktos myśli tak samo...

  • Gosia
    Gosia 27 maja 2017 o 19:46

    Brawo! Racja! Sama jestem domem tymczasowym w Warszawie. Mam AŻ 3 koty, AŻ 2 fretki i goszczę u siebie inne fretki potrzebujące domu. W kawalerce nie jest łatwo, ale łazienka i taras zabudowany to też miejsca dla klatek. Fretki biegają na zmiany- moje w dzień, tymczasy w nocy. W ten sposób każdy się wyżyje i nikt nie jest stratny. Jak widzę na fb wpis, że na km xyz w stronę Pćmia Dolnego czy innej miejscowości jest pies potrącony, właśnie tamtędy przejeżdzałem, trzeba go uratować, niech ktoś coś zrobi krew mnie zalewa. Tzn, że ktoś tam był, widział i nie pomógł bo on nie jest tym "ktosiem". Absurd.

  • Anna Łukaszewska
    Anna Łukaszewska 28 maja 2017 o 08:14

    Podpisuję się pod tym tekstem obiema rękoma, tak pomóc to tylko Fundacje ale ja... ja zadzwoniłam, zgłosiłam i to już mnie zwalnia od dalszej pomocy. Inni niech przyjadą, wezmą, załatwi ą. Tak myśli i robi większość społeczeństwa, dlaczego? Bo to wygodne, nie zajmuje dużo czasu (tylko chwilka na telefon) i już jestem usprawiedliwiony. Przykre ale prawdziwe. Trzeba bronić wolontariuszy i głośno mówić o ich pracy i na czym ona polega. Pozdrawiam wolontariuszy i zwierzoluby

  • wiola
    wiola 28 maja 2017 o 09:38

    100% prawdy. Mam 10 kotów na tymczasie +4 własne w domu +3 na podwórku. Wkurza mnie roszczeniowa postawa niektórych Są oczywiście tacy, którzy faktycznie nie mają możliwości ale np. zgłaszają nam zwierzaka oferując jednocześnie pomoc - w ogłaszaniu, w robieniu bazarków, finansową , rzeczową. Ale są tacy, którzy mają warunki i zwierzaka nie wezmą, w żaden sposób nie pomogą po prostu bierzcie bo to wasza robota. Jeszcze gorsze są młode matki które jak to mówi moja koleżanka zachorowały na ODPIELUSZKOWE ZAPALENIE MÓZGU. Które natychmiast muszą pozbyć się kota bo..... i tu milion powodów. Kot do tej pory był wypieszczony wychuchany a teraz won z chałupy.... natychmiast.... te często uciekają się do szantażu emocjonalnego a nawet Stalkingu......

  • Elzbieta15
    Elzbieta15 28 maja 2017 o 16:32

    Skąd my to znamy. Dziekuję źe ktoś tak mądrze o tym napisał.

  • Ewel
    Ewel 28 maja 2017 o 23:38

    Szczera prawda, na słowa ,, nie mogę pomóc bo mam już psa(kota),, coś mnie trafia.Ja też miałam dwa psy ale znalazłam w polu dwa szczeniaki ok 3 mięs., zaczęłam szukać im domu ale jak zobaczyłam jak są zżyte ze sobą postanowiam ich nie rozdzielać.Jako że nikt nie chciał dwóch suczek zostały u mnie.Potem znalazłam dobre domy trzem psom które ktoś wyrzucił w naszej wsi.Do czasu znalezienia domu były u mnie.Ostatnio znów przygarnęłam dwie wyrzucone suczki , które pewnie​ zostaną u mnie bo są to psy po przejściach, lękliwe,ufają tylko mnie.Chcieć to móc.

  • Anna
    Anna 29 maja 2017 o 01:40

    Prawdziwe życie opisał autor.
    Jestem DT -wolontariat ,mam pod opieką 16 psów i 5 kotów. Mam rodzinę a pomimo to opiekuje się, szkole,resocjalizuje moich podopiecznych ,szukam domów stałych za słowo DZIĘKUJĘ od fundacji i wrogość ludzi dla których ważne jest własne wygodnictwo ... .
    Przecież DT spadają z nieba a wolontariat ,fundacje to naciągacze ...
    ZAPRASZAM DO WSPÓŁPRACY ZWIERZĄT W POTRZEBIE NIE BRAKUJE !!!

  • Domi
    Domi 21 lipca 2017 o 16:19

    Rok z hakiem temu podjelismy decyzje o adopcji kota ,wiec zaczełam szukac po fundacjach.W szkole naszych dzieci co roku przed BN zbiorke karmy dla kotów robi pewna fundacja ,wiec znajac nazwe uderzyłam od razu do nich bo tak super sie ogłaszali ,opisywali warunki-no nic tylko im pomóc pomyslałam.Napisałam wiec do p.prezes -odpisała po dwoch dniach (na fb) ze ona nie ma pojecia jakie koty aktualnie maja gdzie i mam pisac do wolontariuszy ,ale na prosbe o podanie namiarów zamilkła i juz nigdy nie odpisała.Przegladałam wiec ich posty i widze ze wystawia je kilka osób wiec napisałam hurtem do nich wszystkich jakie mam warunki mieszkaniowe i ze kot ma być nie wychodzacy itd itp.I zgadnijcie co ? no własnie ;) znowu nikt nie odpisał.Pisałam do kazdego z nich z osobna co dwa dni i odpisał raz pan ze aktualnie on ma na stanie koty do resocjalizacji .Reszta zamilkła na wieki jak ich p.prezes.Stwierdziłam ze w nosie ich mam w takim razie i znalazłam inna fundacje.Jedno zdanie wysłane do wolontariuszki ktorej podpisy były na zdjeciach kotów ,jeden telefon,jedno spotkanie i nasza Maja jest juz z nami ponad rok.W listopadzie postanowiłam wziać dla Mai młodszego towarzysza i znowu nasza fundacja dobrała nam kota o odpowiednim charakterze.Z problemami emocjonalnymi o podlozu choroby sierocej ,ale nasz kochany i wspaniały,przytulaśny .Ja wiem ze macie rodziny,obowiazki ,doceniam bardzo to co robicie i jestem Wam ogromnie wdzieczna za to ze jestescie,bo sama gdybym mogła wzieła bym jeszcze z 5 kotów z fundacji ,tylko rozum juz nie pozwala a serce by chciało.Mam nadzieje ze ta pierwsza fundacja ktora robi takie głosne akcje w naszej okolicy ,robi ogłoszenia i spotkania w szkole przywozac zawsze tego samego kota ,przemysli sobie czasami to czy warto olac kogos kto chce dac dom ich podopiecznym.Nie wymagam odpisywania juz natychmiast ;) ale przez 8 dni ,co drugi dzien dostajac widomosc mogli chociaz na odczepnego napisac ze nie maja takiego kota ,choc wymagan nie było zadnych po za tym aby tolerował dzieci.

  • Buldi
    Buldi 13 października 2017 o 21:00

    Rzeczowo i na temat. Brawo! Mam serce i często mnie ono boli na widok niedoli (rymnęło się nawet) zwierząt. Lecz oprócz serca mam jeszcze rozum, który każe mi podziwiać i szanować takie postawy. Jesteście Wielcy i macie moją wdzięczność!

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *