Godne rozstanie - Psy.pl - mamy nosa!

Godne rozstanie

Właściciel czworonoga nigdy nie jest przygotowany na jego śmierć - bez względu na to, czy odchodzi nieoczekiwanie, czy umiera powoli. Najtrudniej jest jednak wtedy, gdy decyzję o rozstaniu musi podjąć sam

Zegar biologiczny psa jest niestety zdecydowanie krótszy od naszego. Pies w wieku około 10 lat to już weteran wymagający stałej opieki właściciela. Często choroba rozwija się powoli, podstępnie, nie ujawnia się latami, a na koniec atakuje z rozmachem. Schorowane zwierzę staje się coraz mniej aktywne, nawet 10-minutowy spacer jest dla niego zbyt dużym wysiłkiem. Upośledzeniu ulegają narządy wewnętrzne, buntuje się układ oddechowy, pojawia się niewydolność krążenia. Pies miewa problemy natury emocjonalnej, unika kontaktów z pobratymcami, a w skrajnych przypadkach – nawet z opiekunem. Może nagle zacząć się zachowywać agresywnie. Często właściciele nie radzą sobie z tym i trafiają do lekarza weterynarii czy psychologa zwierząt z pytaniem: co dalej?

Realnie ocenić sytuację
Przede wszystkim trzeba wykonać wszelkiego rodzaju badania (krwi, rtg, usg,), które wykluczą lub potwierdzą nasze podejrzenia. Jeżeli mimo ciężkiej choroby pies nadal prawidłowo funkcjonuje (je, kontroluje oddawanie moczu, kału, jest świadomy i nie widać, by cierpiał), należy zapewnić mu właściwą opiekę weterynaryjną i oczywiście troskliwą, pełną miłości opiekę właściciela. Jeśli mimo podjętego leczenia zwierzak czuje się coraz gorzej, można w domowych pieleszach pomóc mu spokojnie czekać na koniec. W przypadku zaawansowanej choroby, gdy stan psa pogarsza się w zaskakującym tempie, a do tego odczuwa on silny ból, którego nie łagodzą środki przeciwbólowe, oraz nie kontroluje podstawowych czynności życiowych, trzeba podjąć ostateczną decyzję i skrócić mękę czworonoga zabiegiem eutanazji (patrz ramka).

Nie winić siebie
W tym trudnym momencie towarzyszy właścicielowi tzw. huśtawka emocjonalna. Czuje się bezradny, jest zły na siebie i zwierzaka, zarzuca lekarzowi weterynarii brak fachowej pomocy, chce wstrzymać się z ostateczną decyzją, bo wierzy, że jutro stan jego pupila się poprawi. Warto pamiętać, że taka huśtawka emocjonalna jest zupełnie normalną reakcją – i że nie tylko właścicielowi jest trudno. Lekarz weterynarii traktuje eutanazję jako osobistą porażkę wobec przeznaczenia i siły natury. Z drugiej strony wie, że nie może przedłużać życia psu, przedłużając jego cierpienie. To nie byłoby etyczne.

Piłeczka zamiast kwiatów
Niestety przepisy zabraniają pochowania psa w ogródku. Najlepszym miejscem jest oczywiście cmentarz dla zwierząt, ale jest ich w Polsce zaledwie kilka. Można wykupić na nich miejsce (zwykle na dwa lata, z możliwością przedłużenia i opieki). Samo pogrzebanie psa w indywidualnym grobie kosztuje zwykle od 150 do 400 zł (w zależności od cmentarza i wagi zwierzęcia), a utrzymanie grobu – ok. 50 zł rocznie. Pochówek zbiorowy jest tańszy: od 50 zł. Za dodatkową opłatę można zamówić transport zwłok na cmentarz. Cmentarze oferują trumny, urny, tabliczki, a nawet pomniki i płyty nagrobne, na których zamiast kwiatów zobaczyć można najczęściej gumowe zabawki.
Jeśli zamiast grobu wystarczy nam pamięć o naszym psie, możemy go skremować, zostawiając zwłoki w jednej z klinik współpracujących z zajmującymi się tym firmami. Będzie nas to kosztowało mniej niż pochówek, choć tu również cena zależy od wagi psa (jest liczona od kilograma – zwykle 5-10 zł). Wielu właścicieli zniechęca jednak do tego rozwiązania fakt, że zwierzęce zwłoki są traktowane przez przepisy jak odpady i nie ma możliwości otrzymania prochów pupila. Firmy utylizacyjne strzegą swoich tajemnic – tylko jedna wyjawiła nam, że prochy są rozrzucane na pobliskiej polance. (KaP)

Krótsze umieranie
Eutanazja jest humanitarnym sposobem skrócenia cierpienia czworonoga. Za pomocą odpowiednich środków farmakologicznych zwierzę jest wprowadzane w stan głębokiego uśpienia, który doprowadza w ostateczności do bezbolesnej śmierci. Jedyny ból, jaki odczuwa, to moment wkłucia igły, porównywalny z bólem przy pobieraniu krwi.
Eutanazję można przeprowadzić w gabinecie weterynaryjnym lub w domu, co pozwoli zaoszczędzić zwierzęciu dodatkowego stresu w ostatnich godzinach życia. W miarę możliwości postarajmy się też być wtedy przy nim. (DM)

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *