Hipopotamie święta - Psy.pl - mamy nosa!

Hipopotamie święta

Naszym zwierzętom niekoniecznie udziela się nastrój świąt - co zrobić, by podekscytowane gośćmi w domu nie zepsuły nam radości z ich przeżywania?

Dzieci cały rok czekają na Mikołaja i choinkę, psy – niespecjalnie. Zdecydowanie wolą, gdy w gnieździe panuje spokój, a stado oddaje się codziennym zajęciom i rytuałom. Wszelkie nowości budzą psią ciekawość i czasem są uatrakcyjnieniem codzienności – o ile kończą się zgodnie z poczuciem psiej przyzwoitości. Jeśli przychodzą goście, to powinni sobie pójść przed ostatnim spacerem. Poza tym, gdy jest ich zbyt wielu, przynoszą z sobą za dużo zapachów, co przeszkadza w spokojnym śnie. A do tego te ludzkie szczenięta – największa psia bolączka. Jedno własne takie szczenię można nawet polubić, ale ta rozwrzeszczana wataha kuzynów jest nie do zniesienia. A przecież święta Bożego Narodzenia to przede wszystkim zjazdy rodzinne.

Jeśli prowadzimy dom otwarty i często przewijają się przezeń goście, to pies nie przeżywa tak mocno świątecznego najazdu. Jednak stan jego ducha nie zależy wyłącznie od liczby, ale głównie od jakości przybyłych. No i oczywiście od tego, jakiego mamy psa. Inaczej zachowuje się towarzyski mopsik, a inaczej chart lub foksterier. Jednak nie o nich przede wszystkim chcę pisać. Dziś polskie psy to w ogromnej większości labradory, goldeny i amstafy.
Co do dwóch pierwszych nie ma wątpliwości: przyjmą w swoje progi nawet wilkołaka. No właśnie. Przyjeżdża taki mały wilkołak i z upodobaniem ciągnie za ogon, pakuje palec w oko i rzuca w psa zabawkami. Nieszczęsna psina wciska się w najciaśniejsze kąty, ale wilkołak jest mały i zawsze uda mu się dorwać choćby koniec ogona. Właściciel zwierzaka, zajęty makowcem, śledziem i choinką, nie widzi, nie ma czasu, a zresztą przecież to dobry pies i nic dziecku nie zrobi. Ale czy dziecko może prześladować psa? Nie, nie i jeszcze raz nie! Nawet najlepszy, najspokojniejszy czworonóg ma swoją godność i prawo do spokoju. Nawet najlepszy i najspokojniejszy może mieć gorszy dzień, bolący pazur, dość hałasu – i ma wtedy prawo do obrony przed natrętem. Niestety, my tego prawa nie respektujemy, choć deklarujemy swoją miłość do psa. Jeżeli choćby tylko warknie na dziecko, mamy do niego pretensje. Pamiętajmy, że takie jego zachowanie to w 99 proc. nasza wina.

Sprawa ma się trochę gorzej, gdy zamiast labradora pod stołem siedzi amstaf. Na pozór pies niewielki, wesoły – i taki jest, ale ma niestety swoje drugie oblicze. Nie wolno o nim zapomnieć, bo amstaf bardzo łatwo zmienia „uśmiech” w narzędzie tnące. Trudno go za to winić, bo w dawnych czasach nie był psem rodzinnym – wręcz odwrotnie: używano go do psich walk. Miał łatwo zmieniać nastrój i wpadać w złość. Niestety, genetyka to wielka siła i w każdym czworonogu tej rasy siedzi kawałeczek przodka. Cała sztuka tkwi w tym, aby go nie obudzić. Pies nie wie, że Boże Narodzenie to czas pokoju i wybaczania. Właśnie wtedy, gdy dom zapełni się obcymi ludźmi, może stracić cierpliwość. Jeżeli mamy przedstawiciela rasy uważanej za trudną wychowawczo, agresywną, a zapraszamy gości, nie wolno o nim zapomnieć nawet na chwilę. Najlepiej, żeby był wtedy wybiegany po długim spacerze, najedzony i zostawiony w spokoju. Musi mieć miejsce, w którym żaden z gości nie będzie go niepokoił. Absolutnie nie wolno zostawiać go sam na sam z dzieckiem! Nawet jeśli jest „przyjacielem dzieci” i nawet jeśli jest to „jego dziecko”, w sytuacji podenerwowania może się ono stać zastępczym obiektem agresji.

Najgorzej mają malutkie, nieśmiałe pieski. U większości ludzi budzą sympatię i potrzebę przytulenia, wzięcia na ręce. Postawmy się w roli krasnala mieszkającego z kochającą go rodziną hipopotamów. Do hipopotamów przyjechały na święta inne hipopotamy. Tylko cztery. Każdy z nich chce okazać nam uczucie. Tłamszą nas więc w hipopotamim uścisku. Całują, rażąc hipopotamim oddechem. Wszystko razy cztery. Rodzina widząc, jak goście nas obcałowują, staje się zazdrosna i dawaj udowadniać, że nikt tak nie utuli maluszka jak „tatunio z mamunią”. To już będzie razy sześć. A co, jeśli wpadnie jeszcze sąsiadka z córkami?
Życzę wszystkim czytelnikom i ich psom zdrowych, wesołych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *