Historie adoptowanych przyjaciół - Psy.pl - mamy nosa!

Historie adoptowanych przyjaciół

Historie psów, które zwyciężyły w konkursie „Adoptowany przyjaciel”.

przedszkolach i szkołach co uwielbia.

Vasco i Saffi

Vasco został prawie rozjechany przeze mnie na drodze, stał na niej z kawałkiem przegryzionego sznurka przy obroży, miał 4 m-ce i 4,5 kg niedowagi. Saffi adoptowana ze schroniska, wcześniej odebrana w interwencji Straży Miejskiej od pijaków , którzy ja katowali. Miesiąc po adopcji miała operacje ratującą jej życie. Oboje mają teraz po 3,5 roku są wierne, żywiołowe i nie mogą żyć bez siebie 🙂

Lucky

Niewielkie ogrodzenie z siatki a w nim bokserek. Wychudzony, wystraszony i zziębnięty. Kolega relacjonował dalej –  „Jeśli pieska nie wydobędzie się od złych ludzi do przyjścia mrozów to nie przetrwa”. Następnego wieczoru pies zaznał wreszcie ciepła i czułości. Psiak był wychudzony, okrutnie zaniedbany, i zapchlony. Na szyi ma długą ranę po wrastającej się obroży, z którą razem rósł. Lucky – tak, tak go właśnie nazwaliśmy, bo teraz już będzie mógł jedynie zaszczekać – „jestem szczęściarzem, który spotkał ludzi o wielkim sercu, którzy mnie pokochali i dali mi ciepłe schronienie”.

Mopsia i Misio

samego umaszczenia. Zupełnie jakby los je ze sobą połączył.

Aleks

Mimo choroby oczu Polski Związek Niewidomych odmawiał mi przyznania psa, zaczęłam więc sama go szukać. Znalazłam ogłoszenie, że w domu tymczasowym jest golden 16-mies. do adopcji. Pies agresywny, 8 byłych właścicieli, 2 razy w hotelu. Zdecydowałam sama wyszkolić psa i zmusić PZN aby go oceniło i przyznało mu tytuł psa przewodnika. Po 5 mc. pies zdał egzamin. Musiałam zapłacić za uprząż, która obowiązuje zgodnie z przepisami, a PZN mi odmówiło jej sfinansowania (400 zł), bo zapłacili za sędziów którzy oceniali psa. Pies, który jest wyszkolony, kosztuje około 30 tys. Myślę, że PZN powinien zostać rozwiązany, ponieważ w zeszłym i tym roku nikomu nie przyznał psa, potrafi tylko pobierać składki i nic poza tym. Jestem szczęśliwa, że mi się udało zdobyć tego pieska, że uchroniłam go od uśpienia, że jest pomocny w codziennym życiu, że mogę co roku wędrować z nim po górach, a jestem osobą już wiekową – mam 69 lat a dzięki Aleksowi tego nie czuję, jestem niezależna, samodzielna. Pies ma w tej chwili 4 lata.

Misia

Sunia ok. 2 lat. Została przygarnięta z ulicy. Przez kilka dni ukrywała się przed „światem” pod samochodami na parkingu. Po interwencji przechodniów, została brutalnie wyciągnięta przez Straż Pożarną i Policję, żeby potem w panicznym lęku być rzuconą pod płot na pastwę losu. Zostawić ją i tak zdechnie – to słowa ludzi którzy nieśli jej tę pseudo pomoc. Przynieśliśmy ją do domu sparaliżowaną strachem, w skrajnej depresji, nie reagującą na nic. Jest u nas od ponad 5 mieś., wszystkiego się boi, najbardziej człowieka. Powoli przełamujemy jej strach. Mam nadzieję, że Misia znowu będzie wesołym, otwartym na ludzi psem, bez lęku przed wyciągniętą ręką do pogłaskania. Gorąco w to wierzę, choć daleka jeszcze droga przed nami.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *