Hop i plum - Psy.pl

Hop i plum

Ile razy, stojąc nad brzegiem jeziora, rzucaliście swojemu psu patyki do wody? Dla psów lubiących aportować i pływać Amerykanie wymyślili konkurencję sportową - skoki do wody

Podobno na pomysł sprawdzenia, czyj pies najdalej skoczy do wody, wpadli 10 lat temu myśliwi, znudzeni nieudanym polowaniem na kaczki. Sport ten szybko zyskał popularność, bo jest prosty i widowiskowy. Przy brzegu basenu (czasem też na brzegu jeziora albo morza) ustawia się pomost. Przewodnicy kolejno stają przy jego krawędzi z aportem w ręku. Na sygnał pies rozpędza się na pomoście, a gdy dociera do jego końca, przewodnik rzuca aport. Zadaniem psa jest odbić się, skoczyć i jak najdalej wylądować – czyli wpaść do wody. Pomiaru dokonuje się elektronicznie, za miejsce lądowania uważa się punkt, w którym zad psa dotknął lustra wody.

Aktualny rekord należy do psa o imieniu Country (miks greyhounda i bloodhounda), którego właścicielem jest Amerykanin Kelvin Meese. Ubiegłej jesieni, podczas zawodów w Auburn Hills, Country skoczył 28 stóp i 10 cali, czyli 8,76 m! Dla porównania: rekord w skoku w dal mężczyzn należy do Amerykanina Mike"a Powella i wynosi 8,95-m, a rekordowy skok kobiety to „zaledwie” 7,52-m Rosjanki Galiny Czystiakowej.

Skaczą duże i małe
Pierwsze oficjalne zawody rozegrano w 2003 roku. Wspaniałym skokiem popisał się wówczas Little Morgan należący do Mike"a Jacksona. Pies osiągnął rezultat ponad 26 stóp. Prawdziwą popularność konkurencja zyskała wówczas, gdy zainteresowała się nią telewizja – skoki włączono do programu ESPN Great Outdoor Games, czyli swego rodzaju igrzysk nietypowych konkurencji sportowych i rekreacyjnych.

Dziś w zawodach serii DockDogs startuje ponad 3 tys. psów! Większość z nich stanowią kochające wodę labradory, ale skaczą też przedstawiciele mniejszych ras: jamniki, Jack Russell terriery, border collie, beagle, a nawet pudle.

– W tej konkurencji nie mogą brać udziału tylko te psy, które nie potrafią pływać – śmieje się Tony Reed, prezes Splash Dogs, firmy organizującej zawody i zajmującej się promocją tej dyscypliny. W zawodach biorą udział zarówno psy, jak i suczki, choć z reguły nieco lepsze rezultaty osiągają samce. Zazwyczaj najdalej skaczą psy 3-6-letnie. Zdarza się jednak, że z powodzeniem startują nawet 10-latki.

Obedience pomoże w skokach
Choć do wody skacze tylko pies, wszyscy trenujący tę dyscyplinę podkreślają, że jest to sport zespołowy. Bez współpracy właściciela i psa ten ostatni daleko nie skoczy.
Wielu czworonożnych zawodników ma za sobą kursy obedience. Szczególnie istotna jest komenda… „siad – zostań”, którą wydaje się psu przed startem. Zwierzę – niczym skoczek narciarski na belce startowej – musi wówczas maksymalnie się skoncentrować i skumulować energię potrzebną do oddania dobrego skoku. Jak wyszkolić mistrza? Dobry skok składa się z trzech elementów. Tak jak Adam Małysz na skoczni, tak pies na pomoście musi mieć jak największą szybkość na rozbiegu, idealnie się wybić i umiejętnie szybować w powietrzu.

Jak rzucisz, tak skoczy
Zanim pies rozpocznie próbę, trzeba go wyciszyć. Technika „ice the dog” polega na „zamrożeniu” psa w bezruchu. Wpatrzony w aport trzymany przez przewodnika czworonóg powinien się skoncentrować na zadaniu. To bardzo ważne, bo tylko skupiony pies od razu rzuci się do biegu w pełnym tempie. Już na starcie będzie więc miał niezłą szybkość. Później, aby jej nie stracić, powinien biec pomostem po linii prostej, nie skręcać w stronę stojącego na nim przewodnika (musi on się ustawić w takim miejscu, aby psu nie przeszkadzać) i poruszać się pod kątem prostym do krawędzi, z której ma się odbić. Tylko wtedy są szanse na daleki lot – jeśli zrobi to pod innym kątem, wyląduje bliżej pomostu. Musi się też odbić jak najbliżej krawędzi. Przed końcem rozbiegu nie powinien drobić kroków, lecz biec normalnym rytmem.

W samym skoku najważniejsze jest osiągnięcie właściwego pułapu lotu i… chęć lecenia jak najdalej. Trzeba pamiętać, że psy skaczą do wody po to, by złapać i przynieść aport. Zły rzut (zbyt krótki, w bok albo bardzo wysoki) spowoduje, że zwierzak nie poleci tak daleko, jakby mógł. Skaczące psy – w przeciwieństwie do skoczków narciarskich – nie muszą się odchudzać, mniejsza waga nie przekłada się bezpośrednio na długość skoku. Nie mogą być jednak oczywiście zbyt grube i przez to ociężałe.

Najważniejsza jest więź
W skokach do wody najlepsze wyniki osiągają psy ogólnie wysportowane, o dużej chęci do skakania. Tę chęć można do pewnego stopnia wytrenować. Najważniejsze, by pies czerpał przyjemność z uprawiania sportu. Dlatego w szkoleniu skoczków wykorzystywane są tylko metody pozytywne. Wychodzącego z basenu zwierzaka trzeba zawsze wylewnie pochwalić, niezależnie od osiągniętego rezultatu. – Jeśli nie czujesz się skrępowany sposobem, w jaki chwalisz psa, to prawdopodobnie chwalisz go za mało – zauważa Tom Dropik, specjalista od szkolenia psów.

Niezbędna jest też cierpliwość, bo pies nie od razu zacznie osiągać sukcesy. – Byłoby wspaniale, gdyby można powiedzieć psu: „A teraz skocz jak najdalej”. Niestety, to tak nie działa. Dlatego w szkoleniu trzeba wykorzystywać znajomość psiej psychiki – tłumaczy Tony Reed. Zwierzę wyczuwa emocje przewodnika, zatem podczas rozstrzygających skoków trzeba zachowywać spokój. Nie da się osiągnąć sukcesu, jeśli nie zbuduje się odpowiedniej więzi z psem. Skoczek musi mieć pełne zaufanie do swojego pana.

Kto ma łapy, niech skacze!
„Kdo neskáče, není Čech!” (Kto nie skacze, nie jest Czechem!) śpiewają, podskakując podczas piłkarskich meczów, czescy kibice. Skoki leżą także w psiej naturze. – Psy skaczą, by pokonać przeszkodę, gdy są szczęśliwe lub podekscytowane – mówi Tom Dropik. Skoki do wody zyskują popularność na całym świecie. Do Tony"ego Reeda piszą zainteresowani tym sportem właściciele psów z Kolumbii, Nowej Zelandii, Kostaryki, Rosji. A prezes Splash Dogs ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł przyjechać na zawody do Polski…

 

NAUCZ PSA SKAKAĆ DO WODY
Na początku musimy zachęcić psa do skakania i oswoić go z wodą. Im więcej będzie miał z tego przyjemności, tym lepiej. – Psy odbierają świat poprzez wrażenia pozytywne lub negatywne. Aby chciały wykonywać skoki do wody, muszą je więc uznać za dobre – tłumaczy Tom Dropik, specjalista od szkolenia psów, właściciel labradora Tuckera, który ma na koncie m.in. tytuł Psa Roku DockDog.
– Zaczynamy od ćwiczeń na lądzie. Bawimy się aportem (lub piłką), podnosząc go, zachęcamy psa, by po niego wyskakiwał. Kontynuujemy ćwiczenia nad brzegiem jeziora, tak by pies, lądując, wpadał do wody. Po każdym skoku oczywiście go chwalimy.
– Następnie stajemy w wodzie, a psa zostawiamy na brzegu (musi znać komendę „siad – zostań”). Ma on teraz skoczyć z niego tak, by wziąć aport z ręki. Stopniowo zwiększamy dystans, który musi pokonać przed skokiem, i coraz wyżej podnosimy rękę.
– Przenosimy się na pomost. Sadzamy psa blisko krawędzi, aport wrzucamy do wody tuż za pomostem. Jeśli rzucimy go zbyt daleko, pies prawdopodobnie nie będzie chciał wskoczyć do wody. Po kilku udanych próbach stopniowo zwiększamy dystans rzutu i długość rozbiegu. Jeśli pies odbija się zbyt wcześnie, ponownie skracamy rozbieg.
– Podczas kolejnych treningów pracujemy nad techniką. Daleki skok będzie możliwy tylko wówczas, jeśli pies wyskoczy odpowiednio wysoko (powinien odbijać się od pomostu pod kątem 45 stopni). Aby to wyćwiczyć, warto pójść z nim na tor agility. Ustawiamy dwa, trzy płotki pod rząd i zachęcamy psa do ich pokonania w maksymalnym tempie. Powoli podnosimy poprzeczki i wydłużamy odległość między przeszkodami.
– Na kolejnym etapie przenosimy przeszkody nad brzeg jeziora, tak by pies po ostatnim skoku lądował w wodzie. Gdy ma już skakać z pomostu, ustawiamy w wodzie tylko jedną przeszkodę, którą będzie pokonywał w locie. Odsuwamy ją coraz dalej od pomostu.

 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *