Jak Dawid z Goliatem, czyli o spotkaniach małych psów z dużymi - Psy.pl - mamy nosa!
Nowofunland i jack russel terier bawią się piłką

Jak Dawid z Goliatem, czyli o spotkaniach małych psów z dużymi

Twój pupil jest niewielkim, kruchym psem, waży zaledwie kilka kilogramów i bez większych problemów jesteś go w stanie unieść? Być może, kiedy podczas spaceru zbliża się do was większy pies, ty natychmiast, by chronić malucha, bierzesz go na ręce. Czy jest to właściwe i jak w ogóle powinny przebiegać spotkania małych i dużych psów, spytaliśmy behawiorystkę.

Zacznijmy od tego, że psy nie lubią być podnoszone. Gdy tracą kontakt z ziemią, czują się niekomfortowo i znika ich poczucie bezpieczeństwa. Istnieją oczywiście sytuacje, kiedy branie psa na ręce jest uzasadnione, a nawet konieczne – dotyczy to głównie szczeniąt i psów, które są chore. Możemy też wziąć na ręce pupila wtedy, gdy uratuje go to przed pogryzieniem lub stratowaniem.

Pupila powinniśmy brać na ręce tylko wtedy, gdy naprawdę nie mamy możliwości, by wesprzeć go w inny sposób. To takie rozwiązanie awaryjne i tak powinniśmy je traktować – mówi Joanna Hajdyła-Jarosz, zoopsycholog i trenerka psów, założycielka szkoły „Psia edukacja”.

Dozwolone branie na ręce

W jakich sytuacjach wzięcie psiaka na ręce będzie dla niego wybawieniem? Kiedy w jego stronę biegnie inny pies, który zerwał się ze smyczy, a w pobliżu nie ma jego właściciela lub widzimy, że właściciel biegnie za swoim psem i bezskutecznie próbuje go odwołać. Albo wtedy, gdy zbliżający się do nas pies zachowuje się agresywnie w stosunku do innych czworonogów.

Najpierw jednak, zanim weźmiemy psa na ręce, spróbujmy go osłonić, stając przed nim. Dla biegnącego psa będzie to czytelny znak, że nie mamy ochoty na kontakt – radzi behawiorystka.

Wyuczona bezradność

Branie psa na ręce w sytuacji, kiedy podbiega do niego większy pies, prowadzi do tzw. wyuczonej bezradności. Pies uczy się, że to właściciel zawsze wyciąga go z niekomfortowej sytuacji, w związku z tym sam nie musi reagować adekwatnie do sytuacji.

To ważne, by nie ogołacać psa z możliwości porozmawiania z innym psem – nie po ludzku, ale po psiemu! – tłumaczy Hajdyła-Jarosz.

Frustracja, lęk i agresja

Pies wzięty przez właściciela na ręce zazwyczaj czuje się w tej sytuacji niekomfortowo, nie może się komunikować, więc zaczyna się wyrywać i szczekać, co powoduje wzrost stresu zarówno u psa, jak i u właściciela. Psy poruszające się bez smyczy zazwyczaj same decydują, czy mają ochotę na kontakt i interakcję. Jeśli nie mają – komunikują to unikaniem kontaktu, warknięciem czy zablokowaniem innego psa ciałem i odchodzą. Pies na rękach człowieka nie ma możliwości odejścia, zwiększenia dystansu, ani przekazania sygnałów stresu. Nie może się komunikować, więc frustruje się, boi, zachowuje agresywnie. Reakcją większego, wciąż przebywającego na ziemi psa jest wtedy wstawanie na łapy i skakanie. Sytuacja zamiast zostać wyciszona, nakręca się.

Prawidłowe reagowanie

Przede wszystkim musimy zastanowić się, czy sytuacja, którą zastaliśmy, jest komfortowa dla nas samych. Jeśli czujemy się źle, ponieważ boimy się psa, który podchodzi do naszego pupila, po prostu przerwijmy sytuację i spokojnie, na luźnej smyczy odejdźmy w innym kierunku. Luźna smycz i nasz spokój są tu kluczowe, ponieważ psy świetnie wyczuwają ludzkie emocje, a smycz jest ich przekaźnikiem. Każde szarpnięcie – czy nawet napięcie smyczy – daje naszemu psu sygnał, że dzieje się coś niedobrego.

Wyobraź sobie, że uczestniczysz w eleganckiej kolacji i ktoś nagle popełnia jakąś straszną gafę. Wszyscy uczestnicy kolacji o tym wiedzą, ale przecież śmiać się nie wypada. Szturchają się więc pod stołem i wymieniają porozumiewawcze spojrzenia – tłumaczy behawiorystka.

Dla psów takim ukradkowym znakiem jest napięcie smyczy, kierunek, w którym skierowane jest nasze ciało albo ton głosu, jakim mówimy. Dla naszego psa wszystko, co robimy (nawet nieświadomie), ma znaczenie. Do tego psy bardzo szybko dokonują generalizacji. Kiedy więc na widok dużego psa właściciel okazuje zdenerwowanie, bierze pupila na ręce lub szarpie smyczą i taka sytuacja się powtarza, piesek szybko uczy się, że dużych psów należy się bać. A strach prowadzi do zachowań agresywnych.

Nauka zachowań społecznych

Psy, podobnie jak ludzie, nabywają umiejętności społecznych poprzez kontakt z innymi przedstawicielami swojego gatunku. Uczą się więc od innych psów, jak należy się zachować w danej sytuacji i jak „rozmawiać” z własnym gatunkiem. Warto już od pierwszych miesięcy pozwalać psu na kontakt z innymi psami różnych ras, rozmiarów i temperamentów. Jeśli jednak dotychczas unikaliśmy kontaktu z psami większymi od naszego własnego pupila, wciąż można jeszcze to zmienić.

Spacer dużego z małym

Możemy zacząć od wspólnego spaceru ze znanym nam dużym psem. Spacerujemy na długich linkach (nie na flexi!) w bezpiecznym, znanym terenie, w swobodnej odległości od siebie. Psy prowadzimy po zewnętrznej tak, aby, jeśli mają na to ochotę, mogły się spotkać, jeśli nie – mogły przebywać od siebie w komfortowej dla nich odległości. Jeśli psy się polubią i wykażą chęć do zabawy, spuszczamy je ze smyczy, jeśli nie – po prostu się rozchodzimy.

Na bezpiecznym terenie

Dobrym pomysłem może być też wybranie się na psi wybieg z wyznaczonymi strefami dla małych i dużych psów. Możemy wtedy obserwować, jak nasz pupil reaguje na obecność za płotem innych, dużych psów. Psy mogą się wtedy powąchać i komunikować w bezpiecznych warunkach (przez płot).

Takie spotkania mają sens wyłącznie, jeśli psi park jest pusty, nie ma na terenie innych, przypadkowych psów, których nie znamy. Jeśli jest to spotkanie jeden na jeden, wówczas jesteśmy w stanie zapanować nad całą sytuacją i nie popełnić gafy – dodaje Joanna Hajdyła-Jarosz.

Szkoła komunikacji

Na dalszym etapie warto wybrać się na spacer socjalizacyjny, w którym uczestniczą psy różnej wielkości, a jeśli wciąż mamy wątpliwości – wziąć udział w klasach komunikacji psów. Tam pod okiem doświadczonych trenerów psy uczą się radzić sobie w interakcjach z innymi psami oraz poprawnie i efektywnie komunikować się z nimi, a ich właściciele uczą się dawać swoim psom wsparcie i budować w nich poczucie bezpieczeństwa.

Autor: Agata Włodarczyk-Bucharowska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *