Jak nauczyć psa grzecznego przywitania? (część 1) - Psy.pl
Pies siedzi na wycieraczce

Jak nauczyć psa grzecznego przywitania? (część 1)

Problem ze zbyt natarczywym i wylewnym witaniem gości dotyka psy niezależnie od ich wieku, rasy czy płci.

Eksplozję radości na widok nowej twarzy prezentują i stare bernardyny, i młode labradory – wszystko zależy tutaj od charakteru. Nie znaczy to jednak, że z taką sytuacją mamy się pogodzić. Co zrobić, jeśli nasz pies zachowuje się jak po potrójnej dawce adrenaliny, gdy tylko usłyszy pukanie do drzwi?

Psy w młodym wieku, dokładnie tak jak ludzkie dzieci, nie umieją panować nad swoimi emocjami. Rozpiera je energia i są chętne do poznawania świata, a jeśli do tego są otwarte i przyjazne, to każda nowa istota musi zostać dokładnie zbadana i odpowiednio przywitana. Do tego należy jej wyraźnie zasugerować, że powinna poświęcić małemu psiakowi znacznie więcej uwagi, niż miała w zamiarze.

Jednak energią i przesadną radością emanują również psy dorosłe. Bo tak naprawdę oprócz tego, że nieodpowiednie przywitanie jest często wynikiem braku umiejętności rozładowania energii, bywa też skutkiem przemożnej chęci zamanifestowania swojej obecności. To coś takiego jak dziecięce krzyki i piski, które mają zwrócić uwagę dorosłych.

Zwrócić na siebie uwagę

Nasz pies bardzo pragnie akceptacji i ludzkiej atencji, w związku z czym walczy o nią z całych swoich sił i wszystkimi możliwymi drogami. Stąd bardzo krótka droga do wyuczenia skakania podczas podniecenia. Inne sposoby zwrócenia na siebie uwagi, które stosują psy, to gryzienie rąk albo ich lizanie. Człowiek, na którego pies skacze albo którego zaczyna lizać, zawsze zwróci na psa uwagę, więc metoda działa.

Niezależnie, czy takie psie zachowanie kończy się naszym spojrzeniem z troską w oczach, złością czy krzykiem – psu zależy tylko na tym, abyśmy w jakikolwiek sposób skierowali na niego swoją uwagę. Jeżeli nie pokażemy mu, jak inaczej okazywać swoją radość, jego zachowanie się nie zmieni. I na nic tu się zdadzą kary, bo spodziewana nagroda (czyli nasza uwaga, nawet negatywna) rekompensuje wszystkie niedogodności.

Skaczę, bo się cieszę

Najczęściej spotykanym rytuałem przywitania jest skakanie na wchodzące osoby. Radosne pląsy czy skok z solidnego rozpędu połączony z soczystym buziakiem to nierzadko standard. Kto z nas chociaż raz nie został w ten sposób powitany przez spotkanego lub własnego psa?

Ale jak sobie z tym poradzić? Najlepiej odebrać psu to, czego oczekiwał (nasza reakcja), jednocześnie pokazując, że może to osiągnąć inną metodą. Zabrońmy więc skakania, ale jednocześnie pokażmy, że ludzką uwagę można zdobyć inaczej. Pokażmy, że o tę nagrodę należy walczyć innymi drogami.

Przygotowania należy rozpocząć, jeszcze zanim wpuścimy kogokolwiek do mieszkania.
Odwołajmy psa na jego legowisko (lub odprowadźmy tam, jeśli nie wraca na swoje miejsce na komendę) i każmy mu tam zostać. Nie przytrzymujmy psa na wybranym miejscu siłą – trzymanie za obrożę (czy tym bardziej za skórę) zupełnie nic nie zmienia. Pies nadal myśli wyłącznie o możliwości skoczenia na naszego gościa i tylko czeka, aż zluzujemy chwyt, niczego się przy tym nie ucząc.

Jeżeli po odprowadzeniu próbuje ucieczek, lepiej zablokujmy mu drogę własnym ciałem – w końcu sam zrezygnuje z prób przedostania się między naszymi nogami i wróci na wyznaczone miejsce z własnej woli.

Zabawka na uspokojenie

Gdy nasz pupil czeka już grzecznie na wejście gościa, zapewnijmy mu zajęcie zastępcze – dajmy mu zabawkę, którą lubi lub gryzak, którym mógłby się zająć. Intensywne gryzienie pomaga bowiem psu się zrelaksować i uspokoić, ułatwia więc kontrolę nad emocjami. Pies dosłownie „wyżywa” się na gryzaku, co więcej rozumie, że wolimy, by zamiast witać gości, zajął się sobą.

Jeżeli psie legowisko jest daleko od drzwi i nasz psiak nieustannie z niego ucieka, gdy tylko odejdziemy, każmy mu pozostać kilka kroków od nas, w wybranej przez niego pozycji. Ewentualnie przysuńmy legowisko bliżej drzwi – tak, by gości widział, ale nie mógł do nich doskoczyć.

Jak tylko pies spokojnie oczekuje już na wyznaczonym miejscu, wpuśćmy gościa do domu. Poprośmy wchodzącego, aby nie patrzył na psa, nie mówił do niego i nie podchodził, dopóki my nie zaaranżujemy takiej sytuacji. Każde bowiem nawiązanie kontaktu, nawet wzrokowego, jest dla psa iskrą, która spowoduje zerwanie komendy i ćwiczenie będzie trzeba powtórzyć. W tym momencie nasz psiak jest bowiem jak butelka nitrogliceryny – wystarczy bardzo niewiele, by eksplodował. Nie wystawiajmy go więc na zbyt ciężką próbę – przywitajmy się z gościem spokojnie i nie zwracajmy uwagi na psa, jednocześnie pilnując jednak, aby nie zerwał się z miejsca. Jeżeli to zrobi – poprawmy go i wróćmy do gościa.

Nasze przywitanie z gościem – jeśli to możliwe – ograniczmy do uścisku oraz kilku niezbyt emocjonalnie nasyconych słów. Im jesteśmy spokojniejsi, tym łatwiej zachować spokój psu.

Spokój to podstawa

Po takich przygotowaniach czas na akcję właściwą. Zachęćmy psa, aby podszedł i przywitał się – prawdopodobnie w takim stanie wystarczy mu tylko wypowiedzenie jego imienia, aby ruszył pędem z miejsca. Zasady przywitania są proste – kiedy pies skacze, absolutnie ignorujemy jego zachowanie, odwracając się do niego tyłem i zachowując ciszę.

Pies zatem nie tylko nie uzyskuje tego, co próbuje osiągnąć swoim skakaniem (czyli naszej uwagi, słów do niego skierowanych czy głaskania), ale również traci wszelki kontakt z nami. Szybko więc zda sobie sprawę, że taka metoda nie tylko nie przynosi rezultatu, ale wręcz przeciwnie – wiąże się z całkowitą utratą kontaktu, a zatem – z totalną porażką.

Kara słowna (jak „fe” czy „nie”) jest w tym momencie tylko niepotrzebnym podgrzewaniem atmosfery, bo pies odbiera każde nasze słowo jako częściową wygraną. Zachowajmy więc ciszę, pamiętając o zasadzie „nasz spokój = spokój naszego zwierzęcia”.

Gdy po chwili nasz pupil zużyje nieco energii i dotrze do niego, że ta droga nie zdaje egzaminu, zmieni taktykę lub poczuje się nieco zagubiony – tak czy siak, jego łapki pozostaną na ziemi.

Chwalmy, ale nie za bardzo

Warto wtedy pochwalić psa za przyjęcie prawidłowej pozy (siedzenie lub stanie bez ruchu) – będzie wiedział, że właśnie o to nam chodziło. Bądźmy jednak ostrożni – zbyt wylewna pochwała znów sprowokuje psa do skoków. Niewskazane jest więc gaworzenie słodkim głosem, podnoszenie rąk czy przesadne okazywanie radości – ten etap nadejdzie z czasem.

Stopniujmy napięcie – im bardziej pies jest opanowany, na tym więcej możemy sobie pozwolić, witając się z nim. Wystarczy krótka pochwała słowna i ewentualnie krótki, delikatny dotyk. Przy konsekwentnym stosowaniu tej reguły pies szybko zrezygnuje ze skoków i zacznie oczekiwać nagrody w odpowiedzi na grzeczne wykonywanie komend.

Część drugą artykułu przeczytasz za tydzień!

4 na 5 na podstawie 2 głosów
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *