Jesteś już dużym psem! - Psy.pl - mamy nosa!

Jesteś już dużym psem!

Nadopiekuńczość wobec szczeniaka powoduje u dorosłego psa problemy wynikające z braku samodzielności. Kiedy "odciąć pępowinę" i jak to zrobić, by nasz pupil nie poczuł się odtrącony?

Mały psiak najczęściej przybywa do naszego domu, mając 7-10 tygodni. W tym wieku potrzebuje jeszcze silnych więzów z matką – i musimy mu je zastąpić. Dlatego szczeniak może początkowo korzystać z dużo większych przywilejów niż pies dorosły. Dobrze jest pozwolić mu spać w sypialni, koło naszego łóżka, bo przecież tak właśnie sypiał do tej pory – z mamą i rodzeństwem. Bierzemy go też często na ręce czy na kolana, bo kontakt fizyczny jest niezbędny do prawidłowego rozwoju.
Gdyby jednak nasz pupil żył nadal w swojej psiej rodzinie, to w wieku 4-5 miesięcy zostałby przez matkę odtrącony. Nie pozwalałaby już przytulać się podczas snu, a rodzeństwo też nie chciałoby dłużej spać razem. Stosunek suki do szczeniąt w tym wieku może nas zaskoczyć. Zbyt natrętne dzieci chwyta za kark i przygważdża do ziemi – choć nie potrząsa nimi, jak się powszechnie sądzi! – i często wydaje przy tym groźne dźwięki. Jest jednak nie tyle brutalna, ile stanowcza, a przy tym zdecydowanie bardziej konsekwentna w odpychaniu młodych samców niż suczek (niektórzy naukowcy wysunęli teorię, że chodzi o zapobieganie w ten sposób możliwości reprodukcji między matką i synami).
Piesek w omawianym wieku musi się nauczyć prosić, wysyłając odpowiednie sygnały, i pogodzić się z tym, że nie wszystkie jego zachcianki zostaną spełnione.
Jako swego rodzaju rodzina zastępcza też musimy zacząć stopniowo ograniczać jego dotychczasowe przywileje. Pobratymcy również przestają go już traktować ulgowo jak szczeniaka. Pies musi rozszerzyć swoje przywiązanie do „nowej mamy” na całą rodzinę i nauczyć się współżyć w grupie społecznej – zarówno ludzkiej, jak i psiej. To w tym czasie wypróbowuje wysyłanie sygnałów uspokajających i grożących, których będzie używał przez całe życie.

Wieczny szczeniak
Nawet jeśli „odcinanie pępowiny” przychodzi nam z trudem, musimy to zrobić. W przeciwnym razie nasz podopieczny może przysporzyć poważnych problemów, których przyczyn szukamy potem niesłusznie zupełnie gdzie indziej. Do najpoważniejszych należy lęk przed samotnością, pod wpływem którego zwierzak zostawiony sam w domu demoluje go, szczeka, wyje, a nawet załatwia się na nasze łóżko… Nie wynika to tylko z nudy, ale przede wszystkim z niepewności i nieumiejętności bycia samemu.
Często szczeniak, który jest zbyt mocno przywiązany do przewodnika, wykazuje nadmierną aktywność – robi wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę. A ponieważ nie nauczył się spokojnie odpoczywać, jego zachowanie może się stać trudne do zniesienia. Z czasem przekształca się ono w różne fobie i obsesje, jak np. gonienie za własnym ogonem.
Psiak z „nieodciętą pępowiną” robi się infantylny, całkowicie zależny od właściciela i cierpi z powodu braku przystosowania do grupy społecznej. Zdarza się, że podejrzewamy takiego zwierzaka o nadaktywność i próbując go uspokoić, jeszcze bardziej pobudzamy.
W obecności pobratymców nasz pupil wykonuje gesty oznaczające podporządkowanie: przewraca się na plecy, posikuje, liże po pysku, piszczy. Zawsze, nawet kiedy jest już dorosły, zachowuje się jak szczenię i stale zachęca inne psy do zabawy. Nie potrafi natomiast przyjąć postawy grożącej.
Dorosły samiec często ma problemy z kryciem suki, a z drugiej strony może wykazywać zachowania kopulacyjne w stosunku do ludzi. Coraz więcej słyszy się też o sukach, które nie dopuszczają samca, poprzestając na zabawie z nim. Na nadmierne przywiązanie do opiekuna cierpią najczęściej rozpieszczani przedstawiciele małych ras. Brani na kolana na żądanie i profilaktycznie porywani na ręce na ulicy na widok każdego większego czworonoga, tracą możliwość „porozmawiania” z kolegą i nauczenia się wspołżycia z grupą. To dlatego tak często mamy do czynienia z agresją – z powodu braku pewności siebie – właśnie małych psów w stosunku do pobratymców.
Pozwólmy zatem szczeniakowi na spotkania nos w nos. Nawet jeśli się boi, powinien sam rozwiązać problem. Branie go wówczas na ręce tylko utrwali uczucie strachu.

Lekcje dorastania
Gdy pies skończy 4-5 miesięcy, wprowadzamy reguły, których będziemy przestrzegać do końca naszych wspólnych lat. Oczywiście nie możemy tego zrobić z dnia na dzień.
Stopniowo odsuwamy zatem psie posłanie od naszego łóżka, aż do drugiego pokoju. Nie musimy zamykać drzwi – zwierzak szybko się przyzwyczai, że śpi w pewnym oddaleniu. Nie znaczy to, że nie może czasem wejść do łóżka – może, ale tylko na nasze zaproszenie, a na polecenie musi natychmiast je opuścić.
Ignorujemy też podopiecznego, który stale chce nam wchodzić na kolana, każe się nieustannie głaskać czy narzuca się ze swoją obecnością. Bawimy się z nim wtedy, gdy mamy na to ochotę i to my dajemy sygnał do zaprzestania zabawy. Nie znaczy to oczywiście, że nie możemy nigdy pogłaskać psa, który sam do nas podejdzie – nie róbmy tego jednak za każdym razem.
Częstym błędem właścicieli jest rytualizacja pożegnań. Wychodząc, uspokajamy szczeniaka: nie bój się, pan zaraz wróci, pilnuj domu, bądź grzeczny… Mówimy to wszystko czułym tonem – i właśnie wtedy, gdy jesteśmy dla niego tacy mili, że chciałby ten moment przedłużyć, nagle wychodzimy.
Jeżeli przed wyjściem będziemy pupila ignorować, nasze odejście będzie dla niego mniej bolesne. Postarajmy się również często wychodzić do drugiego pokoju lub łazienki, zamykając drzwi. Zwierzak musi się nauczyć, że nie wszędzie może nam towarzyszyć. Aby złagodzić moment rozstania, możemy odwrócić jego uwagę – na przykład rozsypać na podłodze suchą karmę lub inne smakołyki.
Dobrym rozwiązaniem jest klatka lub kojec. Do przebywania w niej przyzwyczajamy malca stopniowo, tak żeby nie odczuwał tego jako kary. Początkowo zostawiamy jej drzwi zawsze otwarte, a do środka wrzucamy smakołyki. Aby spełniła swoje zadanie, musi poczuć się w niej u siebie i całkowicie się odprężyć.
Dużo czasu trzeba poświęcać na szkolenie, w trakcie którego uczymy czworonoga m.in. pójścia „na miejsce” – czyli na posłanie – i pozostawania tam, dopóki go nie zawołamy. Również na spacerze ćwiczymy z nim zostawanie, początkowo odchodząc tylko na kilka kroków, potem coraz dalej i na coraz dłużej – w efekcie nasz uczeń powinien spokojnie zostać sam, także gdy straci nas z oczu.
Nawet siadając w parku na ławce, możemy zwierzaka uczyć np. spokojnego leżenia przy nas, a nie na naszych kolanach (patrz ramka). „Odcinanie pępowiny” nie jest najprzyjemniejszym zadaniem przewodnika, bo przecież trudno jest odmówić szczeniaczkowi wzięcia go na kolana – ale naprawdę warto.
 

MÓJ PIES RADZI: Jak nauczyć psa „nicnierobienia”?
„Nicnierobienie” – na przykład spokojne leżenie obok nas, gdy czytamy gazetę – jest dla niektórych czworonogów bardzo trudnym ćwiczeniem. Aby je wykonać, zwierzak musi już znać komendę „waruj”. Gdy się położy, głaszczemy go, przemawiając do niego łagodnie tak długo, aż się wyciszy. Teraz mówimy „odpocznij” lub „relaks”, jednocześnie ograniczając głaskanie. Stopniowo zwierza nauczy się odprężać – poza naszymi kolanami…
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *