Joanna Bartel - Psy.pl

Joanna Bartel

Gdy dwa lata temu suczka z dyndającym u szyi kawałkiem odgryzionego sznurka zaczęła się pojawiać w okolicach domu, w którym mieszkałam na wyspie Wolin, od razu wiedziałam, że okrutny właściciel musiał ją wywieźć i przywiązać do drzewa.

Wraz z 11-letnią córką znajomej zaczęłyśmy ją podkarmiać, ale nie myślałam wtedy, że ją przygarnę – nie chciałam skazywać jej na życie w trasie, które wiodę. Wiedziałam dobrze, co to znaczy, bo przez 15 lat miałam suczkę Adelę. Wszystko potoczyło się jednak tak, że myślę dziś sobie, iż to właśnie Adela z psiego nieba przysłała Manię do mnie – po prostu powiedziała jej: „Idź, tam będzie ci dobrze”.
Zaczęło się od tego, że pojechałyśmy do weterynarza do Świnoujścia. Obejrzał Manię, zaszczepił ją – i nie wziął grosza, gdy się dowiedział, że to psiak porzucony. Odpchliłyśmy ją i usunęłyśmy kleszcze. Pomyślałam, że zabiorę ją do domu na Śląsk i że tam ktoś ją przytuli. Jednak już po tygodniu wszyscy domownicy byli w niej zakochani i mowy nie było o takim rozwiązaniu. I tak sobie od dwu lat razem żyjemy, a ja stwierdziłam, że tak naprawdę psu do szczęścia potrzebny jest jego pan – jeśli zwierzak ma swoją miskę, poduchę i jest kochany, to można z nim nawet podróżować. Chcę, by wiedzieli to wszyscy, którzy się wahają, czy przygarnąć czworonoga, bo są sami, bo często wyjeżdżają itd. To wszystko kwestia chęci zorganizowania sobie wspólnego życia.
Nieraz leżę w nocy i myślę, co musiała przejść Mania, nim do mnie trafiła. Jak długo się błąkała, co jadła, co piła. Wtedy czuję, że gdybym spotkała ludzi, którzy ją na to skazali, sama bym ich do tego drzewa przywiązała. Wiele zachowań Mani to reperkusje tamtego czasu. Początkowo mowy nie było o rzucaniu patyka czy piłeczki, bo kuliła się ze strachu. Mam w ogrodzie głaz polodowcowy, pod który często się chowała – widać w lesie też szukała miejsc, które wydawały jej się bezpieczne.
Czas jednak leczy rany i dziś Mania to piękna, mądra i okazująca ogromną miłość suczka. Gdy jedziemy samochodem, często moi towarzysze podróży pytają, czy rzeczywiście podróżuje z nami pies. Bo Mania leży sobie grzecznie na swoim miejscu i nie absorbuje sobą nikogo. W garderobie bacznie przygląda się moim butom – jeśli są na obcasach, znaczy, że jeszcze gram, jeśli zmieniam na płaskie – to już nastała ta szczęśliwa godzina, w której będę miała dla niej czas.
Mania zachowuje się jak prawdziwa lady. Stąpa delikatnie na palcach. Gdy je np. kaszę, bacznie się rozgląda, czy nic nie rozsypała, a jeśli tak się stało, to sprząta okolice miski. Po każdym posiłku przychodzi mi za niego podziękować – nawet jeśli jestem w łazience, do której nie lubi wchodzić ze względu na śliskie płytki. Gdy mówię: „Pokaż mi, jak mnie kochasz…”, Mania wspina się, obejmuje mnie za szyję przednimi łapkami i kładzie mi głowę na ramieniu. A gdy dodaję, że nikt tak jak ona nie umie okazać miłości – potwierdza to, mrugając oczami. Kiedy śpiewam, ogonem wystukuje rytm.
Mania okazuje uczucia nie tylko ludziom. Jest ciekawa innych psów. Z Shiroi (co znaczy po japońsku Biała Księżniczka) szaleje do upadłego – często widać tylko wirujący biało-czarny kłębek. Z kolei koty, które dokarmiam, obserwuje z niesłabnącym zainteresowaniem, nie robiąc im krzywdy. Goni tylko jaszczurki i popielice.
To prawda, że dałam Mani dom, ale ona dała mi dużo więcej. To ona każe mi wyjść na spacer i nie daje się wylegiwać do 12 w południe, co dobrze służy memu sercu. Nie pozwoli mi też wpaść w depresję.
Trzeba jednak pamiętać, że wziąć psa to tak, jak urodzić dziecko. To nie tamagotchi, to odpowiedzialność na całe życie czworonoga. Mój przyjaciel mawiał, że każde stworzenie jest na świecie po coś, a gdy na ziemi leżał zmrożony śnieg, wynosił Adelę na spacer na rękach, żeby nie pokaleczyła sobie opuszków. Człowiek rośnie w miarę zadań – więc warto je sobie stawiać.

Joanna Bartel
z wykształcenia graficzka (ASP), z zawodu artystka kabaretowa i aktorka, ogromną popularność przyniosła jej rola Andzi Dworniok (żony Bercika) w komediowym serialu „Święta wojna”; można ją oglądać w „Babińcu” u Ewy Drzyzgi. Zagrała też w „Alicji” Jerzego Gruzy i Jacka Bromskiego.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *