Kolejna maskara? Świat protestuje

Od początku roku na wściekliznę zmarło w tym rejonie 16 osób. Władze zapowiedziały likwidację psów w promieniu pięciu kilometrów od każdej miejscowości, gdzie stwierdzono ognisko choroby. Oznacza to, że zabitych może zostać nawet 500 tys. zwierząt! Na razie nie wiadomo, kiedy rozpocznie się masakra ani jak będzie wyglądać.

W Chinach tylko 3 proc. psów jest zaszczepionych przeciwko wściekliźnie, a ponad 2 tys. ludzi umiera w tym kraju każdego roku wskutek pogryzienia przez wściekłe zwierzę. Przeciwko działaniom chińskich władz protestuje coraz więcej organizacji. – To jakieś obłąkane pomysły. W dodatku niszczą wizerunek naszego kraju, pokazują, jak bezmyślne są nasze władze. Ta brutalna i krwawa akcja powinna być jak najszybciej przerwana – mówi Zhang Luping, założycielka centrum edukacyjnego Beijing Human and Animal Environmental Education Center, jednej z nielicznych organizacji prozwierzęcych w Chinach.

Członkowie międzynarodowego stowarzyszenia Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt nazywają działania chińskich władz okrucieństwem i w ramach protestu nawołują do bojkotu chińskich towarów. Sami zrezygnowali ze swojego zamówienia (wartego 300 tys. dolarów) chińskich towarów na potrzeby organizacji.

Przypominamy, że do akcji protestacyjnej przeciwko chińskim metodom rozwiązywania problemów wścieklizny włączyli się też polscy psiarze. Pod petycją do ambasadora Chin w Polsce podpisać się można tutaj.