Kontrowersyjny wyrok

Sąd tym samym utrzymał w mocy styczniowy wyrok sądu grodzkiego w Łodzi.

W kwietniu ub. roku Andrzej D. wybrał się z rodziną i psem na przejażdżkę rowerową. W pewnym momencie z jednego z gospodarstw wybiegł duży pies bez kagańca i rzucił się na czworonoga biegnącego na smyczy obok roweru lekarza. Andrzej D. wyjął pistolet i kilka razy strzelił do atakującego zwierzęcia. Ranny pies się wykrwawił. Lekarz miał pozwolenie na broń. Prokuratura oskarżyła go jednak o nieuzasadnione zabicie zwierzęcia, bo – zdaniem śledczych – agresja atakującego psa nie była skierowana na oskarżonego i jego rodzinę. Lekarzowi groziła za to grzywna, a nawet rok więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Przed sądem utrzymywał, że strzelił do
psa, bo obawiał się o bezpieczeństwo swoich najbliższych. Mówił, że był to jedyny sposób, by zapobiec tragedii.

Sąd uznał jednak, że zdarzenie nie mogło być tak dramatyczne, jak przedstawiał to oskarżony, jego pies nie odniósł bowiem żadnych obrażeń. Jako nieracjonalne zachowanie sędzia ocenił fakt, że jadąc na rowerowy spacer z rodziną, lekarz zabrał broń z ostrą amunicją. Według sądu zachowanie ludzi zajmujących wysoką pozycję społeczną m.in. sędziów czy lekarzy musi być surowiej oceniane. Lekarz utracił także na rzecz państwa pistolet, który odebrano mu po zdarzeniu. Wyrok jest prawomocny. (tj, pap)