Królowie obiektywu - Psy.pl - mamy nosa!

Królowie obiektywu

Większość ludzi nie przepada za oglądaniem siebie samych na zdjęciach. Może właśnie dlatego tak bardzo lubimy fotografować psy? Podpowiadamy, jak to robić, by uzyskać jak najlepszy efekt, nie stresując zwierzaka

Fotografowanie nigdy nie było tak proste. Aparaty (np. w telefonie komórkowym) mamy stale przy sobie. Zdjęcia robi się dużo łatwiej, ale zrobić dobre zdjęcie jest niestety tylko niewiele łatwiej.

Po pierwsze: wymyśl sesję
Większość z nas fotografuje swojego zwierzaka nieco przypadkiem. Spontanicznie chwytamy aparat, wychodząc na spacer lub gdy widzimy, że nasz pies robi coś niezwykłego. Jednak aby zdjęcie było naprawdę dobre, trzeba się najpierw zastanowić, co chcemy na nim pokazać. Jeśli fotograf jest równocześnie właścicielem psa, ma ułatwione zadanie – zna go i wie, w jakich sytuacjach pies robi śmieszną minę, w jakich szczeka, a w jakich prezentuje się najokazalej. Tę wiedzę należy wykorzystać podczas sesji. Dobre zdjęcie musi oddawać charakter i temperament psa. Labrador wskakujący do wody wygląda pięknie i naturalnie, shih tzu zapewne lepiej zaprezentuje się na ulubionej kanapie. Zanim naciśniesz migawkę, pomyśl, czy chcesz pokazać swojego psa w ruchu, w trakcie zabawy, a może zrobić mu portret? Od tej decyzji powinno zależeć to, gdzie i jak będziesz go fotografował.

Po drugie: oswój psa z aparatem
Niektóre czworonogi boją się aparatu. Należy przyzwyczajać je do niego stopniowo – wcześniej pokazując im aparat i pozwalając go obwąchać (do wycierania zaślinionego obiektywu polecamy ściereczki z mikrofibry). W trakcie sesji warto zacząć od zrobienia w obecności psa kilku zdjęć krajobrazu – pozwoli mu to oswoić się z dźwiękiem migawki. Przyzwyczajanie do flesza najlepiej rozpocząć także na dworze, gdzie błyski będą mniej dokuczliwe.
Posłuszny, wyszkolony pies prawdopodobnie nie ucieknie na widok aparatu, ale to jeszcze nie znaczy, że będzie chętnie pozował. Dlatego do fotografowania zwierząt bardzo przydaje się pomocnik, który zajmie ich uwagę. Pokazując psu przysmaki w ustalonych z fotografem miejscach, może nim pokierować – by odwracał głowę w odpowiednią stronę, siadał, ruszał się itp. Oprócz smakołyków radzimy zabrać z sobą również ulubione psie zabawki – jako nagrody i rekwizyty.
Czasem radzimy mówić do psa – zwłaszcza powtarzać słowa, które zna i na które w określony sposób reaguje – np. figlarnym przekrzywieniem głowy. Na zachowanie zwierzaka ma wpływ również jego poziom adrenaliny i… zmęczenia. Dlatego jeśli chcesz fotografować psa w ruchu, lepiej zacznij sesję przed planowanym dwugodzinnym spacerem, a jeśli zamierzasz mu zrobić nastrojowy portret, łatwiej może być właśnie po powrocie.

Po trzecie: bądź cierpliwy
Aby uzyskać jedno świetne zdjęcie, trzeba zrobić przynajmniej kilkadziesiąt średnio lub wcale nieudanych. Fotografia cyfrowa ułatwia robienie wielu zdjęć, z których później łatwiej wybrać coś atrakcyjnego. Cierpliwość potrzebna jest również do psa. Choćby nasz model był najbardziej ułożonym czworonogiem na świecie, to zapewne nie od razu będzie się przed aparatem zachowywał naturalnie, skoro jego właściciel zachowuje się wtedy co najmniej dziwnie – przykłada sobie do twarzy puszkę i choć nieustannie woła zwierzaka, to złości się, gdy ten podejdzie zbyt blisko… Zachowuj się naturalnie. Nie powinieneś podsuwać psu pod nos aparatu i wrzeszczeć: „Pan zaraz pstryknie ci zdjęcie!”. Pan może nacisnąć migawkę – ale dobrego zdjęcia tak nie zrobi.

Po czwarte: pobrudź się
Zbyt czysty ubiór fotografa po sesji może świadczyć o tym, że nie do końca się do pracy przyłożył… a na pewno się nie położył. Tymczasem zwierzęta należy fotografować z ich poziomu. Oznacza to konieczność przynajmniej klęknięcia na ziemi. Robiąc psom zdjęcia z naszej perspektywy, tworzymy obrazy nienaturalne. Zniekształcamy w ten sposób proporcje zwierzaków, zmuszamy je też do zadzierania głowy w nienaturalny sposób.
Podczas fotografowania zmieniaj pozycję, ustawienia, szukaj światła. Ustawiaj psa tak, by słońce oświetlało go z różnych stron – z przodu, z tyłu, z boku – albo przez liście drzew. Im bardziej różnorodne będą twoje zdjęcia, tym większa szansa, że znajdzie się wśród nich prawdziwa perełka.

Po piąte: patrz nie tylko na psa
Pochłonięci fotografowaniem zwierzaka często nie zwracamy uwagi na szczegóły. Stąd tak często na zdjęciach pojawiają się buty przechodniów czy fragmenty koszy na śmieci. Takie detale potrafią niestety zepsuć nawet najlepsze zdjęcie. Dlatego zanim naciśniemy migawkę, starannie wybierzmy tło, dopasowując je do naszego pupila, najlepiej na zasadzie kontrastu. Na tle ciemnego lasu raczej nie ma co fotografować czarnego teriera rosyjskiego…
Choć trawniki należą do ulubionych psich miejsc, to na zdjęciach nie zawsze wyglądają dobrze. Zwłaszcza gdy trawy nie skoszono, a pies jest krótkonogi, możemy uzyskać na fotografii efekt czworonoga z obciętymi łapami. Diabeł – także ten fotograficzny – tkwi w szczegółach, dlatego przed naciśnięciem migawki upewnij się, że w kadrze jest także psi ogon albo że zmęczony zabawą pies nie jest zanadto ośliniony. W parku zwróć uwagę, czy z głowy zwierzaka nie „wyrasta” jakaś gałąź.

Po szóste: bądź spontaniczny
To tylko pozorna sprzeczność z tym, co napisaliśmy w pkt 1. Gdy dzieje się coś niezwykłego, po prostu chwytaj aparat i rób zdjęcia. Nawet jeśli nie będą idealne technicznie, to być może uchwycisz wyjątkową sytuację. Najbardziej żal fotografii niezrobionych, o których się myśli: „Gdybym wtedy nacisnął migawkę”…

Po siódme: nie licz pikseli, czyli czym fotografować
Producenci aparatów reklamują swoje produkty, chwaląc się głównie coraz większą liczbą pikseli w matrycach aparatów i coraz dłuższymi zoomami. Idąc do sklepu, zapomnij o reklamach.
Liczba megapikseli ma znaczenie, ale tylko do pewnego stopnia. Wiele zależy od przeznaczenia zdjęć. Jakość internetową oferują praktycznie wszystkie dostępne na rynku modele, odbitki dobrej jakości o typowych wymiarach 10 x 15-cm da się uzyskać już z aparatów o matrycy 3 mln pikseli. Większe matryce pozwalają na dodatkowe powiększenie zdjęć, ale jakość fotografii zależy też od fizycznych rozmiarów matrycy oraz jej jakości. Nie zawsze więc większa liczba pikseli oznacza lepszy obraz.
Podobnie jest z zoomami. Im dłuższe, tym z większego oddalenia można fotografować – z tym że jakość zdjęcia zależy od jakości użytej do budowy optyki. Cóż po najdłuższym nawet zoomie, skoro zdjęcia będą nieostre?
Aby mieć większy wpływ na jakość fotografii, warto wybierać aparaty z rozbudowanymi funkcjami manualnego ustawiania parametrów. Automatyczne tryby robienia zdjęć sprawdzają się dobrze tylko w typowych sytuacjach. Osobom o zacięciu fotograficznym polecamy cyfrowe lustrzanki – oprócz lepszej jakości zdjęć dają też większą elastyczność, można w nich wymieniać obiektywy.

Po ósme: poznaj tajniki fotografii
Przygotowując się do zrobienia zdjęcia, fotograf musi uwzględnić trzy podstawowe parametry. Po pierwsze ustawia czułość matrycy (w fotografii analogowej zakłada film o określonej czułości). Zasada jest prosta – im większa czułość, tym w trudniejszych warunkach – ale kosztem utraty jakości – można fotografować. Pozostałe dwa parametry to czas i przesłona. Czas określa, na jak długo otwarta będzie migawka, przesłona – jak dużo światła przepuszcza w danym momencie obiektyw. Parametry te są z sobą ściśle związane. Aby zdjęcie było poprawnie naświetlone, wydłużając czas, trzeba zwiększyć przesłonę (ograniczyć ilość światła). Trzeba przy tym pamiętać, że im krótszy czas, tym łatwiej „zamrozić” postać na zdjęciu (pies nie będzie poruszony), a im większa przesłona, tym większa tzw. głębia ostrości – czyli większy obszar przed i za obiektem na zdjęciu pozostanie ostry.

Po dziewiąte: uważaj na długie pyski
Wybór ustawień zależy od tego, co i jak chcemy pokazać na zdjęciu. W wypadku portretów najlepiej fotografować z małą głębią ostrości (wyeksponujemy wówczas na rozmytym tle szczegóły psiego pyska). Uzyskujemy to, zmniejszając przesłonę. Na głębię ostrości wpływ ma też obiektyw – im większa ogniskowa (czyli przybliżenie), tym mniejsza głębia ostrości – ale również odległość, w jakiej model stoi od fotografa i od tła.
W fotografii portretowej najważniejsze są oczy psa. Dlatego istotne jest, aby znajdowały się mniej więcej na wysokości obiektywu – oglądający zdjęcie spojrzą wówczas zwierzęciu w oczy i stwierdzą, że ma bardzo mądre spojrzenie… Idealne do portretu światło to takie, które pada na psa pod kątem 45 stopni zza pleców fotografującego (w ramach dbałości o szczegóły zwróćmy uwagę na swój cień, by nie było go widać na zdjęciu). Z głębią ostrości nie należy jednak przesadzić, zwłaszcza w wypadku psów o długich pyskach, chyba że komuś zależy na zdjęciu, na którym pies ma ostre dziurki od nosa i rozmydlone oczy.
Podobnie fotografujemy psa w pozycji wystawowej. W tym wypadku przydatna jest pomoc drugiej osoby, która wystawi psa. Zdjęć eksterierowych nie musimy robić tylko z boku, dobrze wyglądają również wykonane pod lekkim kątem – takim, że widzimy mniej więcej 3/4 sylwetki psa.

Po dziesiąte: nie ścigaj się z psem
Zupełnie inaczej fotografujemy psa w ruchu. Jeśli chcesz, by na zdjęciu był nieporuszony, użyj możliwie krótkiego czasu otwarcia migawki (min. 1/200 s – dla porównania czas mrugnięcia ludzkiego oka to 1/30 s). Oczywiście, może się zdarzyć, że będziesz chciał celowo rozmyć obraz, by pokazać prędkość psa – wówczas odpowiednio wydłuż czas otwarcia migawki.
Psa w ruchu najłatwiej fotografować z pewnego oddalenia obiektywem o dużej ogniskowej lub zoomem. Wówczas „śledzimy” go aparatem i w odpowiednim momencie naciskamy migawkę (w uprzywilejowanej pozycji są właściciele aparatów wyposażonych w funkcję robienia zdjęć seryjnych). Gonienie psa po całej okolicy nie ma sensu – lepiej tak zaaranżować zabawę pomocnika ze zwierzakiem, by co jakiś czas przebiegał w odpowiednim miejscu.
Gdy pies wskakuje do jeziora czy morza, najlepiej uchwycić moment, gdy rozbryzguje wodę. W wypadku innych skoków (np. na torze agility) zazwyczaj lepiej wygląda w pierwszej fazie skoku – gdy wzbija się do lotu lub jest już w powietrzu. Psy łapiące frisbee można fotografować, kładąc się na ziemi i próbując złapać je w locie na tle nieba – uzyskamy wówczas znakomity efekt. Pomysłów na atrakcyjne zdjęcie psa w ruchu jest bez liku. Niektóre najefektowniej wyglądają wtedy, gdy wiatr rozwiewa im sierść, inne, gdy gwałtownie zakręcają lub otrzepują się z wody. Wystarczy obserwować swojego zwierzaka.

Po jedenaste szukaj światła
Zaletą, ale i wadą współczesnych aparatów jest to, że praktycznie wszystkie mają wbudowaną lampę błyskową. Co gorsza, włącza się ona automatycznie, gdy robimy zdjęcie przy kiepskim świetle. Mało kto czyta instrukcję na tyle starannie, by wiedzieć, jak ten błysk wyłączyć. A szkoda, bo nie tylko stresuje on psa, ale często psuje też zdjęcie. Po pierwsze, zwalnia z myślenia niektórych początkujących fotografów (zasięg flesza to zaledwie kilka, kilkanaście metrów – nie da się z jego pomocą sfotografować psa biegnącego po drugiej stronie trawnika), po drugie, silne światło spłaszcza obraz, a co gorsza, powoduje liczne odbłyski. Fatalnie – zwłaszcza przy amatorskich lampach – wyglądają oczy zwierząt, kiepsko wypada również powód do dumy właścicieli – błyszcząca sierść.
Dlatego lampę traktujmy jako ostateczność. Szukajmy światła naturalnego. Jeśli fotografujemy w pomieszczeniu, postarajmy się ustawić psa nieopodal okna czy balkonu, ewentualnie wspomóżmy się lampką (nie stawiajmy jej jednak zbyt blisko zwierzaka!). Niezłym pomysłem może być np. wystawienie halogenowej lampki na balkon. Padające przez szybę i firankę światło ulega rozproszeniu, dając miły dla oka efekt.Na dworze najlepsze do fotografowania (nie tylko psów) jest światło poranne lub popołudniowe – gdy słońce jest nisko nad horyzontem. Silne, letnie słońce rzadko jest sprzymierzeńcem fotografa – zwykle daje zbyt ostre kontrasty i cienie na zdjęciach.

Po dwunaste nie trzymaj się niewolniczo tych zasad
Fotografia to nie kuchnia. Nie ma prostego przepisu na dobre zdjęcie. Konkursy fotografii wygrywały już fotki, które były nieostre czy za ciemne – bo miały w sobie jakąś tajemnicę, piękno, to „coś”, co przykuwa wzrok i czego znalezienia wam życzymy.

NOS W OBIEKTYWIE

O fotografowaniu psów opowiada Celestyna Król, autorka zdjęć okładkowych i zdjęć do kalendarzy miesięcznika „Mój Pies”
Fotografowanie psów to przede wszystkim wielka frajda. Są oczywiście nieprzewidywalne i mają swoje humory, ale w tym cały urok. Zanim wyjmę aparat, próbuję się z nimi zaprzyjaźnić, pokazać, że nie chcę im zrobić krzywdy. Wychowywałam się z czworonogami, pracowałam na wystawach psów, więc kiedy zaczęłam przygotowywać okładki do miesięcznika „Mój Pies”, było to połączenie mojej pasji fotograficznej i wielkiej miłości do zwierząt. Wszystkie psy, małe czy duże, są przede wszystkim przekorne, trzeba mieć do nich dużo cierpliwości i umieć z nimi rozmawiać. Kto lubi, kiedy mu się świeci w oczy ostrym światłem albo na siłę układa w danej pozycji.
Na sesji fotograficznej czas jest ograniczony, więc trzeba szybko wyczuć, jakie pies ma potrzeby i jaki ma kontakt ze swoim panem czy panią. Jeśli dostaje głupawki i chce się wybiegać, trzeba mu na to pozwolić, inaczej nie usiedzi ani sekundy. Jeśli się boi, wtedy proszę właściciela, żeby go przytulił i uspokoił, albo sama go przytulam i tłumaczę, że jest bardzo dzielnym pieskiem. Ważne jest, żeby uczestnicy sesji nie mówili do niego wszyscy naraz, żeby nie czuł się osaczony. Najlepiej, żeby w otoczeniu nie było dzieci ani innych psów, które nie są zaangażowane w zdjęcia, bo wprowadzają niepotrzebny chaos. Pies Rafała Królikowskiego ciągle chował się pod szafkę, ale w końcu udało się go przekonać przytulaniem i pochwałami. Suczka Agaty Buzek bardzo się bała błysków. Wiedziałam o tym wcześniej, więc zabraliśmy subtelniejsze, stałe światło (dzięki temu wyszła chyba moja najlepsza okładka).
Przy fotografowaniu psiaków trzeba pamiętać, że jest to dla nich niemały stres, nie robić niepotrzebnie zamieszania, przygotować światło i ewentualne rekwizyty, zanim wkroczy tam pies. Jeśli zaczyna się wiercić i kręcić, warto zrobić przerwę. Kiedy już postanowi nam zapozować, trzeba łapać chwile i go chwalić. Tutaj też zdarzają się wyjątki, bo są psiaki, które na jakikolwiek dźwięk głosu wyraźnie się ożywiają, chcą się bawić (szczególnie te młode) – wtedy lepiej robić zdjęcia w ciszy i ewentualnie co jakiś czas delikatnie je głaskać. Przydają się też małe nagrody-smakołyki.
Od dwóch lat przygotowuję też kalendarz ze szczeniakami dla miesięcznika „Mój Pies”. A to już zupełnie inna bajka. Bajka o rozkosznych łobuzach, którym wydaje się, że aparat to kolejna zabawka do spróbowania. Wchodzą w niego nosem, próbują podgryzać, a ja nieustannie czyszczę obiektyw. Mają ku temu duże możliwości, bo fotografuję je, leżąc, żeby być na ich poziomie. Tutaj nie ma reguł, trzeba spokojnie czekać, aż maluch się zmęczy. Chwila spokoju (jeśli nie zaśnie) trwa zazwyczaj ułamek sekundy, więc trzeba być w pełnej gotowości. Często spędzam z nimi kilka godzin, ale muszę przyznać, że to najprzyjemniejsza praca na świecie.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *