Kuweta dla psa – tak czy nie?

Głos w słuchawce zdradzał niecierpliwość:

Mam problem z psami, a właściwie z psem. Jeden ładnie się załatwia na podkłady higieniczne, a drugi w ogóle nie chce na taki podkład wejść! Sika w całym domu!

Nieśmiałe pytanie, dlaczego dorosłe psy mają załatwiać się w domu, spotyka się z niecierpliwą odpowiedzią:

No przecież nie ma mnie w domu po dwanaście godzin, to gdzieś te zwierzaki muszą się załatwiać, prawda?

Prawda… Kolejne pytanie: to po co pani pies? – jakoś nie przechodzi mi przez gardło. Dalsza rozmowa nie przebiega za bardzo po myśli właścicielki niesfornych piesków. Gdy się dowiaduje, że będzie musiała trochę z nimi popracować, jej zapał maleje. Marzy się jej porada typu „Proszę przez dwa dni podawać psom witaminę C, a same się nauczą właściwego zachowania”.

„Mojemu psu szkodzą spacery”

Co kieruje kimś, kto w takiej życiowej sytuacji decyduje się na zamknięcie w domu na wiele godzin zwierzaka z natury potrzebującego ruchu i kontaktów społecznych? Nieuświadomiony egoizm – chcę mieć psa i nie przejmuję się za bardzo tym, jak będzie się czuł pozostawiany na całe dnie sam w mieszkaniu. Jeśli już coś mnie martwi, to stan moich mebli, podłóg i dywanów.

Co ciekawe, do kuwetowców należą nie tylko pracoholicy z wielkich korporacji, którzy bronią się przed utratą całej prywatności przez sprawienie sobie kawałka natury w postaci psa – on ich na dodatek bezwarunkowo akceptuje i cieszy się, gdy przychodzą do domu. Coraz częściej takie rozwiązanie stosuje się w rodzinach, które mogą sobie pozwolić na podział obowiązków i rozsądne rozplanowanie psiego planu dnia. Tylko że… nie chcą tego robić.

Pani trzyma psa na smyczy
fot. Shutterstock

Po co te wymagające wysiłku przechadzki, mamy kuwetę i mamy pieska, a on powinien z niej korzystać! A gdy ktoś się dziwi, zawsze znajdą jakieś kuriozalne wyjaśnienie: „mojemu psu szkodzą spacery” albo „żeby pies nie zazdrościł kotu”, albo „chihuahua, gdy wyjdzie zimą na spacer, to od razu zamarznie”. Prosty, dotąd oczywisty przekaz: jeśli masz psa, regularnie wyprowadzasz go na spacery – dla coraz większej grupy osób jest niezrozumiały.

Istnieją oczywiście sytuacje wyjątkowe: pies osoby niepełnosprawnej czy wiekowej, która przestaje wychodzić z domu. Rozstanie z nim na pewno byłoby dla obu stron gorsze niż stopniowe przyuczenie go do korzystania z kuwety.

„Na zewnątrz powycierają sobie szatę”

Wyobraźmy sobie doga niemieckiego albo labradora, którego właściciele postanawiają przestawić na załatwianie się w domu. Pies jak pies, w końcu się dostosuje, za to ludziom szybko takie pomysły wywietrzeją z głowy. Co innego piesek rasy małej czy miniaturowej, którego odchody są malutkie i łatwe do posprzątania.

Niestety, fatalną rolę w całej sprawie odgrywają niektórzy hodowcy, uczą bowiem swoje psy korzystania wyłącznie z kuwet albo podkładów. Na takie traktowanie narażone są zwłaszcza pieski długowłose – nie wychodzą na zewnątrz, bo przecież „powycierają sobie szatę”.

York spaceruje nad wodą
fot. Shutterstock

Znam hodowle yorków czy chihuahua, gdzie czworonogi opuszczają mieszkanie tylko, gdy jadą na wystawę. Tacy hodowcy nieraz sami sugerują nabywcom szczeniąt, by i w swoim domu zastosowali to wygodne rozwiązanie. Bywa, że chcą po prostu ukryć, jak trudno pieska z takimi nawykami nauczyć prawidłowego zachowywania czystości.

Często pomysł z podkładami czy kuwetami bierze się stąd, że małe rasy mają szybszą przemianę materii niż ich więksi kuzyni i w rezultacie rzeczywiście częściej muszą korzystać z toalety.

„Żeby pies nie zazdrościł kotu”

Sporo psów ma problemy ze zrozumieniem zasad, jakie obowiązują w ludzkim świecie w dziedzinie zachowywania czystości. Większość właścicieli psów brudzących w domu przyznaje, że ich zwierzaki zdają się sądzić, że załatwianie się i w domu, i na dworze jest jednakowo godne pochwały. To czytelny sygnał, że podczas uczenia zachowywania czystości popełniliśmy błąd.

Nie trzeba od razu się poddawać i próbować rozwiązań alternatywnych, których ukoronowaniem jest położenie na stałe podkładów do siusiania czy ustawienie kuwety. Rzecz w tym, że w sumie nauka korzystania z tego kociego sprzętu niewiele się różni (pod względem intensywności i zaangażowania właściciela) od uczenia psa załatwiania się na zewnątrz.

Pies i kot leżą na łóżku
fot. Shutterstock

Naiwnością jest wiara, że samo zainstalowanie w mieszkaniu psiej ubikacji spowoduje, że pupil z ochotą wybierze to miejsce i nie będzie brudził gdzie indziej. Tak jak podczas spacerów, musimy mu pokazać, które miejsce służy do tych celów, w którym zaś absolutnie załatwiać się nie wolno. Przez pewien czas trzeba kontrolować każdy ruch psa, uniemożliwiając mu popełnienie błędu, no i nagradzać za każdą dobrą decyzję.

Często okazuje się, że trud, jaki wkładamy w przyuczenie psa do korzystania z kuwety, w zupełności wystarczyłby do nauczenia go zwykłego zachowywania czystości.

Oczywiście, większość właścicieli powie w tym momencie, że do zastosowania kuwety zmusza ich szczególna sytuacja życiowa – czyli praca poza domem przez większą część dnia. Takie osoby czeka kilka przykrych niespodzianek.

„Chihuahua na spacerze zimą zamarznie”

Psy w specyficzny sposób pojmują świat i kojarzą fakty. Dla wielu najbardziej czytelny jest absolutny zakaz siusiania w mieszkaniu. Im więcej wprowadzimy wyjątków (nie wolno siusiać w domu, chyba że na specjalną matę… albo do kuwety… albo w określonych godzinach… wolno, ale tylko wtedy gdy właścicieli nie ma powyżej ośmiu godzin) tym większe mamy szanse na… powikłania.

Zdarza się, że pozornie nauczone korzystania z kuwety psy nie traktują zbyt restrykcyjnie zasady, iż nie można zanieczyszczać pomieszczenia poza wyznaczonym obszarem.

Chihuahua biegnie po śniegu
fot. Shtterstock

Właściciele kuwetowców skarżą się wtedy na obsiusiane ściany czy trwale zmoczone, niedające się wysuszyć kanapy albo dywany. Ktoś, kto nigdy nie podjął nawet próby nauczenia psa czystości, a zamiast tego proponuje mu podkład czy gazetę, nie pozwala, by jego pupil dorósł.

Skoro w każdej sekundzie można załatwić swoje fizjologiczne potrzeby, to nie uczy się zasady powstrzymywania się od wypróżnienia. Kłopot pojawi się przy wyjściu z domu. Bo piesek bez skrępowania zostawia kałużę u przyjaciół, do których przyszliśmy w gości, w przychodni weterynaryjnej albo w tramwaju.

Komu się uda

Zgodnie z zasadą, że wyjątek potwierdza regułę – bywa, że mimo najgorszych rokowań i obaw eksperyment z kuwetą się udaje. Czworonożni przyjaciele Beaty i Marka z Warszawy – yoreczka Maja i pomeranian Plusz – doskonale zrozumieli zasady korzystania z kuwety.

Osiągnięcie tego stanu kosztowało nas jednak kilka miesięcy intensywnej pracy. Pluszek jest psem po przejściach, więc nauczenie go zachowywania czystości było naprawdę trudnym wyzwaniem. Przy czym jest wykastrowany, a nie za bardzo wiem, jak sobie radzą z treningiem kuwetowym właściciele niekastrowanych samców – mówi Beata.

Beata i Marek nie są jednak modelowymi bohaterami tego artykułu. Poświęcają swoim psom wyjątkowo dużo czasu. Do codziennych rytuałów należą długie spacery, połączone z ćwiczeniami i grami. Beata uprawiała z Mają agility, oba pieski ćwiczą obedience. Psy nauczono korzystania z kuwety w trosce o wyjątkowe sytuacje, gdy raz na kilka tygodni lub nawet miesięcy ich właścicieli nie ma w domu przez cały dzień.

Właściciele, którzy nie mają talentów pedagogicznych i czasu, lepiej żeby zabrali psa do pracy (wielu szefów już się na to zgadza), zatrudnili petsittera lub poprosili o pomoc sąsiada.

Autor: Paulina Łukaszewska