Lekcja w chaosie - Psy.pl - mamy nosa!

Lekcja w chaosie

"Azor ma pana"- tak zapewne brzmiałyby pierwsze słowa psiej czytanki, gdyby tylko czworonogi umiały czytać. Ale i tak warto zaprowadzić szczenię do przedszkola. I przy okazji samemu się dokształcić

Sobotnie południe. Na jednym z placów w Warszawie zaczynają się zbierać szczeniaki ze swoimi właścicielami. Są labradory i goldeny, westie, mały dogue de Bordeaux, dwa welsh corgi, a nawet młody broholmer z pierwszego miotu tej rasy urodzonego w Polsce. Przyszły na zajęcia psiego przedszkola. Chwilę wcześniej ćwiczyły tu psy szkolące się na kursie PT. Szczeniaki nie będą jednak chodziły w kółku na smyczach jak ich starsi koledzy. Na niewtajemniczonym obserwatorze to, co się ma dziać na placu przez najbliższą godzinę, będzie raczej sprawiało wrażenie chaosu, niż przypominało szkolenie, ale… właśnie o to chodzi!

Zajęciom w psim przedszkolu przyświecają dwa cele – pierwszy to socjalizacja szczeniaków, oswajanie ich z innymi psami, ludźmi, nietypowymi sytuacjami. Drugi to nauczenie właścicieli odpowiedniego reagowania na zachowania ich podopiecznych i rozumienia tych zachowań. – Proszę nie pozwolić mu kopać, dołek zasypujemy i stajemy w tym miejscu – poucza prowadzący zajęcia Kamil Kędziorek. Podczas lekcji szczeniaki uczą się wykonywać proste komendy: siadać, zostawać, przychodzić na zawołanie. Ale nie to jest w tych zajęciach najważniejsze. Psie przedszkole to nie kurs PT dla małych piesków.

Głodomory są prymusami
Zajęcia rozpoczynają się od podziału na dwie grupy: psów, które brały już udział w lekcjach, i nowicjuszy. Pierwsze w miarę poprawnie już siadają i przybiegają na zawołanie – no, może poza paroma, które akurat postanowiły się ze mną przywitać… W drugiej grupie nie wszystkie szczeniaki rozumieją, że zjedzą pokazywany im nad głową smakołyk, dopiero gdy zrobią „siad”. Szybko się jednak tego nauczą. Smakołykami mają wypełnione kieszenie wszyscy kursanci. To podstawowe narzędzie szkoleniowe. Instruktorzy proszą, by na zajęcia przyprowadzać psy nienajedzone. Głodne – dla smakołyków – chętniej wykonują polecenia. Niezłym sposobem na wyegzekwowanie komendy jest też wydawanie jej wysokim piskliwym głosem – być może dlatego z ćwiczeniami nieco lepiej radzą sobie kobiety i dzieci.

Pożyteczne swawole
Po 20 minutach przerwa. Dłuższa seria ćwiczeń nie miałaby sensu, szczeniaki nie są w stanie tak długo skupić uwagi na szkoleniu. Przerwa nie oznacza jednak wypoczynku. Spuszczone ze smyczy psiaki ochoczo przystępują do zajęć socjalizacyjnych. Parami i w grupach, niezależnie od rasy i wielkości, wesoło biegają po placu – gonią się, podgryzają, przewracają. Instruktorzy czuwają. – Przerywamy zabawę, gdy któryś ze szczeniaków zaczyna wyraźnie tłamsić innego lub na niego polować. Takiego łobuziaka po prostu łapiemy – brak zabawy jest dla szczeniaka dotkliwą karą – wyjaśnia Kędziorek, który dba także o to, aby razem nie bawiły się psy zbyt mocno różniące się pod względem masy i wieku. Podczas przerwy tłumaczy też właścicielom, jak rozpoznać i tłumić objawy agresji, odpowiada na pytania o wychowanie, pielęgnację i zdrowie maluchów.

Pan świeci przykładem
Po przerwie na placu pojawiają się przeszkody znane z torów agility – kładka i tunel. Nie chodzi jednak o sprawdzenie, które z szczeniąt czeka kariera sportowca. Nauka pokonywania przeszkód ma przekonać zwierzaka, że jeśli właściciel czegoś chce, to choćby wydawało się to dziwne, należy polecenie wykonać. Dlatego plan zajęć ułożony jest tak, by w ciągu miesięcznego kursu (osiem spotkań) każdy psiak przynajmniej raz miał kontakt z przeszkodami.

Z pokonywaniem – za smakołykiem – kładki większość szczeniaków nieźle sobie radzi, choć niektóre za wszelką cenę przynajmniej jedną łapę chcą mieć zawsze na ziemi. Tunel to znacznie większe wyzwanie. Spora część psów ani myśli wchodzić do niego, większość pozostałych próbuje się z niego wydostać… najbliższym wyjściem – czyli wejściem. Podstawowa zasada szkolenia brzmi jednak: wydana komenda musi być wyegzekwowana. Gdy więc instruktor wprowadza psa do tunelu, właściciel zwierzaka wczołguje się do niego z drugiej strony i wabiąc smakołykami, zachęca do wyjścia. Ostatecznie wszystkie szczeniaki – mniej lub bardziej chętnie – pokonują przeszkodę.

Promocja do następnej klasy
Ukończenie przedszkola to zaledwie początek nauki. Wiele osób kontynuuje szkolenie ze swymi podopiecznymi np. na kursach PT. Wśród nich jest m.in. Michał – właściciel kilkumiesięcznego sznaucera olbrzyma. Choć psy ma od dawna, to dopiero z obecnym uczęszczał do przedszkola. Dziś tę formę pracy ze szczeniakiem gorąco poleca, bo dzięki niej dostrzegł błędy, które popełniał w wychowywaniu poprzednich czworonogów. I – jak mówi – dopiero teraz zaczął w pełni rozumieć swojego psa.
Im więcej szczeniąt, tym lepiej

Rozmowa z Kamilem Kędziorkiem, treserem, właścicielem szkoły dla psów Baritus

Kiedy po raz pierwszy można przyprowadzić szczenię do psiego przedszkola?
Gdy tylko skończy kwarantannę poszczepienną. Mieliśmy już psy, które na pierwszy spacer przychodziły właśnie do nas.

Czego można się nauczyć w przedszkolu?
Przede wszystkim nawiązywania dobrych relacji z psem. Uczymy właścicieli, jak interpretować zachowanie psa, jak z nim pracować i zapobiegać niepożądanym zachowaniom.

Zajęcia odbywają się przez dwie godziny w tygodniu. To wystarczy, by wychować szczeniaka?
Pracować trzeba z nim przez cały tydzień. W trakcie zajęć dajemy tylko wskazówki – jak postępować na co dzień.

Jaki błąd najczęściej popełniają właściciele szczeniąt?
Na zbyt wiele im pozwalają. Akceptują u szczeniaków zachowania, których nie akceptowaliby u dorosłego psa. Później dochodzi do konfliktów, bo właściciele się dziwią, dlaczego ich 50-kilogramowy przyjaciel wdrapuje się im na kolana albo próbuje wejść do łóżka.

Podczas zajęć grupowych instruktor nie ma zbyt wiele czasu na pracę z poszczególnymi psami. Nie lepiej prywatnie zatrudnić szkoleniowca?
Nie na tym etapie. Dla szczeniaka przedszkole jest tym lepsze, im więcej różnych psów i sytuacji tam pozna. W trakcie pracy w grupie mamy również możliwość nauczyć szczeniaka skupiania uwagi na właścicielu, podczas gdy obok są inne psy. O szkoleniu indywidualnym można pomyśleć, gdy pies dorośnie.

Które psy radzą sobie w przedszkolu najlepiej?
Wielkich różnic nie ma. Generalnie pokrywa się to z predyspozycjami rasowymi. Psy, które chętniej pracują jako dorosłe, wykazują te cechy już w wieku szczenięcym.

W dalszym szkoleniu widzi Pan różnice między psami, które uczęszczały
do przedszkola, i takimi, które później rozpoczęły naukę?

Tak, widać istotną różnicę w zachowaniach. Psy, które chodziły do przedszkola, chętniej później współdziałają z ludźmi. Właściciele, którzy pracują już ze szczeniakami, mają zupełnie inny, znacznie lepszy kontakt ze swoimi podopiecznymi. Pamiętajmy też, że pies szybko nabiera złych nawyków – później bardzo trudno je wyeliminować. Dlatego warto rozpocząć pracę z nim jak najwcześniej i przekazać mu, jakich zachowań od niego oczekujemy, zanim on wymyśli sobie własne.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *