Maraton z psami - Psy.pl

Maraton z psami

Cztery psy i 100 koni - taki jest aktualny stan posiadania dziennikarza Piotra Kraśko i jego żony Karoliny. Psy dzielą z nimi niektóre z ich licznych pasji: jeździectwo i biegi maratońskie

Czy na pewno dobrze trafiliśmy? Obejście wydaje się całkiem puste, ale na wprost domu pasą się konie, a w oddali widać las – tak miał wyglądać widok z okna, który nasz bywały w świecie bohater uważa za najpiękniejszy na ziemi. Zaglądamy na podwórko – jest nowofundland! Czekoladowa suka leży zwinięta w kłębek i w ogóle nie zwraca na nas uwagi. Obchodzimy wokół puste stajnie, a gdy wracamy przed dom, zauważamy, że do niufki dołączyła biszkoptowa labradorka – ona również nie kwapi się, by nas powitać. Teraz jesteśmy już pewni, że trafiliśmy pod właściwy adres, ale rozglądamy się za trzecim psem – rzadkim nawet w rodzinnej Francji – dużym gończym gaskońskim. Rzeczywiście: po chwili z sieni wyłania się Fela i w przeciwieństwie do współtowarzyszek zawołana od razu podchodzi do nas statecznym krokiem, kurtuazyjnie poruszając ogonem. Na ten znak przewodniczki stada ciemna Norka i jasna Frida szybko nadrabiają zaległości w powitaniu. – Tu bywa dziennie kilkadziesiąt osób, więc psy traktują przybyszów w sposób naturalny – tłumaczy na dzień dobry gospodarz.

Piecuch i dama do towarzystwa

Wchodzimy do środka – a tu niespodzianka! Jeszcze jeden psiak, o istnieniu którego nie wiedzieliśmy – młodziutka jamniczka, która podskakując pociesznie na krótkich łapkach, dzielnie dotrzymuje kroku większym czworonogom. – Wszystkie psy są nasze, ale tak naprawdę każde z nas ma swojego – tłumaczy Piotr Kraśko. – Klara jest teścia, Norka – teściowej, Fela – mojej żony Karoliny, a Fridę dostałem od niej, bo wiedziała, że kocham labradory. Co ciekawe, psy się orientują, który do kogo przynależy. Gdy na przykład wybieramy się do sąsiada na kolację i wychodzimy po kolei, to każdy idzie ze swoim właścicielem. A ponieważ mają różne charaktery, to Norka od samego początku imprezy usiłuje zagonić swoją panią do domu, Frida, gdy tylko zagra głośniej muzyka czy nasili się gwar rozmów, wycofuje się na z góry upatrzoną pozycję przy kominku, a Klara błyskawicznie wynajduje jakieś wygodne kolana. Za to Fela – dama do towarzystwa – zostaje do samego końca: siedzi na krześle przy stole, wyprostowana, i uczestniczy we wszystkim, co się dzieje.

Najmniejsza w powiecie

Różnice w charakterach psów dały też o sobie znać, gdy na świat przyszedł synek Piotra Kraśko – Konstanty. Co dziwne, problemy zaczęły się z jamnikiem, który był bardzo zadowolony, że wreszcie pojawił się ktoś mniejszy od niego. Klara uwielbiała przewracać Konstantego i była bardzo zdziwiona, gdy podrósł na tyle, że pewnego dnia skoczyła na niego, a on się nie przewrócił! I biedna Klarcia na powrót była najmniejsza w całym powiecie… Z kolei Norka usiłowała bronić Kostka przed… położną. Uznała, że ta wizyta nie była z nią uzgodniona i nie chciała pozwolić obcej kobiecie zbliżyć się do wózka. – Ale najbardziej zaskoczyła nas Fela, która jest dość humorzasta, a tymczasem Kostek może jej otworzyć pysk i policzyć wszystkie zęby…

Trudne przyjaźnie

Zdaniem dziennikarza jeszcze mocniej zróżnicowane osobowości mają konie: – Psy są bardziej stałe. Oczywiście jesienią mogą być mniej energiczne niż wiosną, ale to nic w porównaniu z końmi, których nastrój zmienia się każdego dnia. Wiele osób, które miały najpierw psa, a potem sprawiły sobie konia, spodziewało się, że ta relacja będzie podobna. Tymczasem jest zupełnie inna. Z psem przebywamy prawie non stop. Z koniem, jeśli trzyma się go w czyjejś stajni, można spędzać najwyżej trzy godziny dziennie. Ale nawet gdy ma się swoją stajnię, to bardzo rzadko się zdarza, by koń zawołany sam podszedł do właściciela…
A jak układają się relacje między psami i końmi? – Psy mają zwyczaj oszczekiwać konie, ale z niektórymi się przyjaźnią – tak jak Fela z ukochanym karym Paradoksem mojej żony. On ociera pysk o jej grzbiet, podskubuje ją, a ona mu na to pozwala.

Bieganie z panem jest wyjątkowe

Najpiękniej jednak psy i konie wyglądają na wspólnym spacerze w lesie. – Nawet Norka biega zimą za saniami, bo latem jest jej za gorąco. Psy wytrzymują tempo, bo przecież konie też się oszczędza i nie galopuje się cały czas. Często jeździmy do Jeziora Mokrego, w sumie osiem kilometrów, ale psom i tego mało – biegając wokół koni, robią ich pewnie ze dwadzieścia… Zrozumiałem to, gdy zacząłem biegać w maratonach – jeśli człowiek potrafi przebiec czterdzieści kilometrów, to pies też – oczywiście jeśli jest wytrenowany. Psy chętnie towarzyszą mi w treningach. Gdy tylko wkładam spodnie do biegania, Frida – zapewne jeden z najszybszych labradorów na świecie – wpada w szał, choć przecież cały czas może biegać. Ale widać bieganie z panem jest wyjątkowe…
Najbardziej jednak kocha bieg Fela. Pobliski las traktuje jak naturalne przedłużenie przedpokoju – gdy była młodsza, spędzała w nim całe dnie. Czasem dochodziło na tym tle do nieporozumień. – Ludzie na wsi traktują psy chodzące luzem jak takie, które się zerwały z łańcucha, i trudno im to zaakceptować.

Miejsca dobre i złe

Byłem w wielu zakątkach świata, ale nigdzie nie widziałem psów na łańcuchach – ani w Iowa, ani w Teksasie, ani w Arizonie czy Nowym Meksyku. Na ranczach psy zawsze biegają luzem. Wiązane natomiast i źle traktowane są konie – zostawia się je czasem na wiele godzin w upalnym słońcu. To naprawdę barbarzyństwo!

Za to z prawdziwym rozmarzeniem dziennikarz wspomina Wyspę Wielkanocną, na której wolno poruszają się i psy, i konie:

Gdy stado przechodzi ulicą, te pięć samochodów, które się uzbiera, musi poczekać. Zazwyczaj jednak tam, gdzie bywałem, los zwierząt pozostawiał wiele do życzenia. Gdy wracam z Afryki czy Ameryki Południowej, zbieram tę naszą gromadę i mówię im: nie doceniacie, jakie macie tu szczęśliwe życie! Tam się psów nie karmi, obrzuca się je kamieniami… A to, jak niestety często traktuje się na Bliskim Wschodzie muły czy osły, jest po prostu haniebne! Te biedne zwierzaki ciągną przeładowane wozy, chodzą objuczone ponad miarę, są bite łańcuchami, kablami, czym popadnie – to niewyobrażalne i niepotrzebne okrucieństwo!

Nawet w Ameryce wybuchają jednak skandale związane z bezdusznym traktowaniem zwierząt. – 80 proc. ludzi, którzy nie ewakuowali się z Nowego Orleanu, kiedy zbliżał się huragan Gustaw, zostało w domach, bo nie pozwolono im zabrać z sobą do łodzi ich zwierząt. Wiele osób z tego powodu zginęło. Mam nadzieję, że u nas taka bezduszność nie byłaby możliwa. Nie wyobrażam sobie zostawienia naszych zwierząt na pewną śmierć!

Piotr Kraśko
Prezenter i dziennikarz telewizyjny, od początku kariery zawodowej związany z Telewizją Polską (programy: „5-10-15”,
„Na żywo”, „Oblicza mediów”). Był korespondentem TVP w Brukseli, Rzymie i Waszyngtonie. Od maja br. prowadzi główne wydanie „Wiadomości”.

 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *